Whittaker i Chibnall o 11 serii

Przedstawienie Trzynastej na Comic Conie w San Diego miało miejsce niecały rok po tym, jak Peter Capaldi i Steven Moffat na tej samej scenie w hali H żegnali się z fanami serialu. Jednak jeszcze przed historyczną prezentacją na jednym z największych konwentów świata Deadline przeprowadził wywiad z nową Doktor, Jodie Whittaker oraz Chrisem Chibnallem, producentem wykonawczym.

Comic Con i Doctor Who od kilku lat i kilku inkarnacji tytułowego Władcy Czasu są dość ściśle powiązane. Co dla ciebie oznacza prezentowanie nowej Doktor, trojga nowych towarzyszy i nowej ekipy kreatywnej podczas pierwszego dnia Comic Conu?

Chris Chibnall: Serial zawsze cieszył się świetną relacją z Comic Conem, ale dla nas, tych, którzy tworzyli Doctor Who w tajemnicy – zupełnie celowo – od zeszłego października, ten tydzień to jedno wielkie wychodzenie z szafy. To pierwszy wspólny panel aktorów i ekipy produkcyjnej, pierwsze wystąpienie Jodie na Comic Conie, a także dobry moment, byśmy zaczęli prezentować serial światu. To potężne wydarzenie dla Doctor Who, ale i dla nas.

Jodie – poza tym, że to twój pierwszy Comic Con, jesteś też pierwszą kobietą w roli Doktor. Jakie ma to dla ciebie znaczenie?

Jodie Whittaker: Och, ogromne. Poważnie. Już od dziecka jesteśmy zaprogramowani w taki sposób, by nasze nastawienie brzmiało: by zagrać Doktora, musisz być mężczyzną. A jeśli jesteś dziewczyną, możesz – mogłabyś – zostać towarzyszką. Więc dla mnie jako aktorki odrzucenie tych zasad w takim idealnym momencie jest bardzo ekscytujące.

Dlaczego?

Whittaker: Ponieważ po raz pierwszy Doktor, gdy regeneruje, robi to w zupełnie nowy sposób, co jest bardzo wyzwalające. Dla mnie budowanie tej roli jest właśnie wyzwalające, bo nie ma określonych reguł. Poza tym to idealna praca dla każdego aktora, ponieważ mimo że podążamy śladami dwunastu poprzedników, wciąż mamy możliwość kreatywnego stworzenia własnej postaci. Więc myślę, że nie tyle doskwiera mi presja, co odczuwam podekscytowanie.

Czy dziedzictwo serialu jest zaletą?

Whittaker: Każdy sezon Doctor Who pod wieloma względami odróżnia się od poprzednich, tak samo jak nowa Doktor – zatem takie świeże podejście było pomocne na wiele sposobów, ponieważ nikt nie zna postaci przed odrodzeniem w nowym ciele. Chciałam wykorzystać tę nowość we mnie, by móc przynieść tę energię do serialu. Poza tym jest też wiele nawiązań. Nie można zrobić sezonu Doctor Who bez wspomnienia rzeczy i zdarzeń, które miały miejsce wcześniej. Więc oczywiście odrobiłam lekcje, żeby wiedzieć, o czym mówię.

Powszechnie wiadomo, że znasz Dziesiątego Doktora, Davida Tennanta, ze współpracy przy Broadchurch. Czy rozmawiałaś z nim o roli i serialu – a może z innym gallifreyańskim poprzednikiem?

Whittaker: [śmiech] Znam Davida od lat, ale początkowo nie było mi wolno mówić o tej roli, ponieważ nie mogłam nikomu powiedzieć, że ją dostałam. Więc dopiero w weekend przed oficjalnym ogłoszeniem mogłam króciutko porozmawiać z Peterem Capaldim, Mattem Smithem i Davidem.

Czy przekazali ci jakieś złote myśli Władców Czasu?

Whittaker: Myślę, że główną wiadomością była ta: będziesz się bawić jak nigdy w życiu. I że to praca inna niż wszystkie pozostałe, zupełnie wyjątkowa dla każdej osoby, która odgrywa tę rolę.

Skoro już mowa o odgrywaniu ról – Chris, wasza dwójka pracowała razem przy Broadchurch, a ty sam napisałeś już wcześniej sporo odcinków Doctor Who. Ale jak to jest pracować z Jodie przy Doctor Who?

Chibnall: To świetna sprawa, naprawdę. Znałem Jodie i pracowałem z nią już wcześniej, wiem, że jako aktorka nie zna ograniczeń, jest niesamowicie zabawna i pełna energii, chociaż akurat tego wiele ludzi mogło nie mieć okazji zobaczyć. Przez lata często, w tym czasem z mojej winy, płakała w serialach brytyjskiej telewizji.

Uważam więc, że to świetnie, móc teraz wykorzystać wiedzę o tym, jak wspaniałą jest aktorką, dając jej możliwie jak najwięcej różnorodności, skali i wyzwań, by ukazać jej zdolności i umiejętności. Ponieważ postać Doktor może pójść w każdym kierunku i powinna to robić. Kiedy więc mowa o naszej ponownej współpracy, to przynosi mi ona radość – i to przy serialu, który (z pewnością się co do tego zgodzimy) jest w kwestii nastroju dokładnym przeciwieństwem Broadchurch.

Główne postaci pierwszego sezonu Broadchurch - wśród nich także Jodie Whittaker jako Beth Latimer oraz David Tennant w roli detektywa Aleka Hardy'ego

Jodie – jesteś inną Doktor niż, na przykład, Peter – nie tylko w kwestii płci, ale także pokolenia. Czy mając to na uwadze, podeszłaś do roli jako czystej karty czy raczej jako kontynuacji większej narracji, budowanej przez lata w Doctor Who?

Whittaker: To nie jest za bardzo czysta karta, skoro wychodzimy od tego, co było wcześniej i zachowujemy wobec niego szacunek. Ale gdy chcemy stworzyć własny sezon – czy tak jak ja, własną Doktor – chcemy wykorzystać takie elementy, które pojawiły się wcześniej, kierując je jednocześnie na nową drogę, ale nie zapominając o żadnym fragmencie bogatej historii serialu.

Co masz na myśli?

Whittaker: Działa to mniej więcej tak: jeśli jest się fanem tego programu od dwudziestu czy pięćdziesięciu lat, to granie Doktor wzbudzi pasję, zaangażowanie i podekscytowanie. Ale jeśli jest się zupełnym doktorowym żółtodziobem, to też jest fajnie. Nie potrzeba encyklopedycznej wiedzy, by spojrzeć na serial świeżym okiem – tak samo jak nie ma znaczenia wiek czy płeć. Myślę, że to właśnie było dla mnie emocjonujące, ponieważ nie trafiłam tutaj jako whovianka, a ten serial jest bardziej włączający niż wykluczający – i to jest świetne.

Skoro już mowa o inkluzywności, zbierzecie mnóstwo ludzi na waszym pokazie nowości – ponad sześć tysięcy. Jodie, co to dla ciebie oznacza po – jak wspominał Chris – miesiącach zakopania w pracy przy serialu w Walii?

Whittaker: Zgodnie z informacjami od ludzi, którzy bywali tu wcześniej, będzie wspaniale. Kilkoro pozostałych pyta: „Wszystko w porządku? Boisz się?”. Przede wszystkim nie mogę się doczekać, by zobaczyć akceptację młodych ludzi. Zwłaszcza dlatego, że jestem przejęta kostiumem, nowym wyglądem Doktor, a także chłopcami i dziewczynkami, którzy to założą, ale i zobaczą. Wydaje mi się, że okaże się to być tendencją, kiedy ostrożnie będę wracać do poprzedniej kariery beksy [śmiech]. Więc tak, jestem podekscytowana, ale kiedy ktoś powiedział, że będzie tam około sześć i pół tysiąca ludzi… Tego się nie spodziewałam. Więc to będzie interesujące.

Chris – „interesujące” musi być jednym z wielu słów, które przychodzą do głowy, kiedy mowa o twoim przejęciu stanowisku showrunnera Doctor Who. Jakie to doświadczenie? Czy znalazły się jakieś niespodziewane wyzwania?

Chibnall: Praca, która przynosiła mi dużo radości, stała się najlepszą posadą w moim życiu, ale także, jak mówiła Jodie, najbardziej wymagającą. Najważniejsza w Doctor Who jest różnorodność. Jak wiecie, tworzymy dziesięć oddzielnych historii. Co tydzień będziemy w innym świecie z innymi postaciami i nowymi potworami. Tak naprawdę co tydzień pokażemy inny film. Nie zmieni się jedynie Doktor i jej przyjaciele. Jest to zatem duże wyzwanie.

Jest to także wielka przyjemność. Otrzymałem sporo dobrych rad od moich poprzedników, Stevena Moffata i Russella T Daviesa. Więc byłem dobrze poinformowany, także o potencjalnych pułapkach. Ale nie przewidziałem tego, jaka to będzie świetna zabawa. Tworzenie w tym roku serialu to była naprawdę ciężka praca, ale także przewspaniała zabawa i mam nadzieję, że będzie to zauważalne na ekranie.

Czy w nadchodzącej serii zobaczymy jakichś klasycznych wrogów, jak Dalekowie czy Cybermeni? Czy Mistrz/Missy powróci w jakiejś formie?

Chibnall: Będziecie musieli poczekać i przekonać się sami – przecież nie mogę zdradzić wszystkich sekretów, czyż nie? Nie chciałbym jeszcze się podzielić wszystkimi historiami. Będzie mnóstwo nowych potworów, ale w tym roku nie będzie za to przeszkody dla początkujących – nawet dla ośmiolatków, którzy nigdy nie widzieli serialu, czy osiemdziesięcioośmiolatków, którzy o nim słyszeli, ale nigdy nie zaczęli oglądać, tak samo jak pięćdziesięcioośmiolatków, którzy kochają go nad życie. Chcę, żeby wszyscy byli włączeni w tę nową serię. Mamy zatem wiele nowych przygód, wiele nowych miejsc, wiele nowych postaci, które będziemy mogli pokochać, a także wiele nowych potworów. Zobaczycie.

Źródło: Deadline

Daj na ciastko!


Studentka filologii fińskiej, miłośniczka języków, przecinków i kotów, u której nadmiary wolnego czasu się nie istnieją – w przeciwieństwie do seriali, książek i muzyki popijanych hektolitrami herbaty. Wielbi na kolanach Witkacego. Kiedy już podnosi się z podłogi, zdarza jej się prowadzić też swój blog. Kocha wszystkich Doktorów, ale w przepaść najchętniej rzuciłaby się za duetem Dziesiątego z Donną, względnie za duetem Dziesiątego z Dziesiątym.

Gallifrey.pl  wszystko o serialu Doctor Who