Patrick Ness, twórca i producent wykonawczy Class, podzielił się z fanami swoim spojrzeniem na związek Matteusza i Charliego i wyjawił, czemu zależało mu na pokazaniu tego wątku.

Po premierze serialu Class w internecie zahuczało od rozmów na temat związku dwóch z piątki głównych bohaterów, Charliego i Matteusza. Ten pierwszy jest kosmitą, drugi kradnącym serial polskim imigrantem… Jednak naprawdę wyjątkowy jest sposób, w jaki została ukazana ich relacja. Nie zrobiono z niej wielkiego spektaklu, dla większości bohaterów była to zwyczajna, codzienna sprawa. W przeciwieństwie do wielu innych młodzieżowych opowieści, serial praktycznie pomija dylematy związane z ujawnieniem się światu – w końcu wydawałoby się, że akurat ta dwójka będzie mieć na głowie poważniejsze problemy, prawda?

Widać to już od początku, przy rozmowie z April, gdy Charlie oświadcza, że zaprosi Matteusza na bal, w taki sposób, jakby mówił, że idzie na zajęcia. I idą razem na bal, jak gdyby nigdy nic. Jedynymi osobami w serialu, które widzą w tym coś złego, są rodzice Matteusza, ten jednak odpowiada ojcu (prawie) po polsku: Idę i nie możesz mnie powstrzymać!

class

Twórca serialu, Patrick Ness, ochoczo wypowiada się na ten temat na panelu poświęconym serialowi i na swoich kontach w serwisach społecznościowych. Zaczęło się od spekulacji, jeszcze przed premierą. Fani chcieli wiedzieć, czy taki wątek w ogóle się pojawi. Ness napisał na swoim Twitterze:

Zostałem spytany o to, czy w Class pojawi się wątek LGBT. Czy główny bohater z chłopakiem, którego kocha, z którym się całuje i śpi wystarczy?

class

Na panelu spytano go, dlaczego wybrał akurat takich bohaterów. Odpowiedział:

Kiedy byłem dzieckiem, nigdy nie mogłem znaleźć siebie w książkach i na ekranie. Nigdy nawet nie śniłem o tym, że główny bohater programu mógłby być taki jak ja. Brak tego był krzywdzący.

Nigdy się tam nie widziałem. A to rani ludzi, kiedy nie potrafią zobaczyć siebie w którymś z bohaterów. Jesteś równocześnie skrzywdzony i jakby dyskretnie wyproszony z imprezy. Kiedy zacząłem pisać własne książki, wiedziałem, że to nigdy nie wydarzy się na mojej warcie.

Jednym z moich podstawowych przekonań jest to, że dobrym sposobem na zmienienie świata jest zachowywanie się, jakby już się zmienił.

Zauważył także, że młodzi ludzie zbytnio się tym nie przejmą:

Nikt poniżej dwudziestki nawet nie mrugnie na relację Charliego i Matteusza. A co do ludzi starszych – ogarnijcie się i idźcie z nurtem.

To jest ważne nie tylko dla mnie, ale też dla historii – nikt się tym nie przejmuje, zobaczymy, jak to się potoczy.

I miał rację, publiczność pokochała tę parę i wszędzie było o nich głośno. Przed finałem Class fani zaczęli mu nawet „grozić”, że za nic w świecie nie może ich rozdzielić.

Ness dodał jeszcze na swoim Twitterze:

Tak dla jasności, ponieważ dostaję o to wiele pytań, nazywamy ich Charlie i Matteusz, bez żadnej skrótowej nazwy z połączonych imion. Nikt nie jest mniej lub bardziej ważny. Tak działa miłość.

Odtwórcy ról Matteusza i Charliego, Jordan Renzo i Greg Austin, zaproponowali inną nazwę dla pary swoich bohaterów – Marlie – ale Ness pozostaje nieugięty.

Po raz kolejny – Charlie i Matteusz, to tylko Charlie i Matteusz. Jeśli musisz stracić część swojej tożsamości, aby kogoś kochać – to nie jest miłość.

marlie3

Ja uważam, że Ness nie mógł tego lepiej pokazać. Uwielbiam ten wątek i sposób, w jaki jest on zobrazowany. A jaka jest wasza opinia? Czy ten wątek był w serialu potrzebny? Czy też Ness przykłada do tego zbyt dużą wagę? A może chcielibyście więcej takich bohaterów?

Źródło: BuzzFeed


Wiecznie roztrzepana studentka, kochająca światy fantasy i science fiction. Od zawsze z nosem w książce, nie wyobrażająca sobie życia bez swoich ulubionych seriali i filmów. Zafascynowana Doktorem od małego i stawiająca go na 1. miejscu listy cudów wszechświata.
  • McThar

    Może sam wątek nie był zbytnio potrzebny i na samym początku wydawał mi się zbędny, ale został dobrze poprowadzony i nie zwracałem na to uwagi. I cieszę się, że żadne z nich nie umarł, to byłoby smutne gdyby Ness ich rozdzielił.

  • Blownie

    z początku miałam takie woah, chłopcy, drugi czy trzeci odcinek i już lądujecie w łóżku, szybko poszło… ale w sumie, co tam – miłość od pierwszego wejrzenia i te sprawy (no i chyba znali się już wcześniej, i między odcinkami trochę czasu upływa). ale i tak podobało mi się, z jaką naturalnością został przedstawiony ich romans (z większą niż Ram i April, jak ci się zeszli, to się mocno zdziwiłam, bo nic się na to nie zanosiło). ot tak. po prostu. normalne. dziękuję.

  • Pingback: Co zmieniłaby zmiana płci? Czyli o świecie, jakiego dziś wam życzymy - Gallifrey.pl - wszystko o serialu Doctor Who()