Mamy dla was świąteczny prezent! Jednak zamiast chować go pod choinką, wręczamy od razu – żebyście mieli czas z niego skorzystać. Przygotowaliśmy dla was napisy do ostatniego odcinka Pierwszego Doktora, Dziesiątej planety („The Tenth Planet”)*.

To historia niezwykła z wielu powodów, o wręcz epokowym znaczeniu. To tutaj po raz pierwszy widzowie – i Doktor – spotkali Cybermenów. Tych z planety Mondas, przerażających, nieco pokracznych, o dziwnych, śpiewnych głosach**, dokładnie tych, na których natknął się Dwunasty w finale 10 serii, 51 lat później (naszego czasu, oczywiście… dla niego minęło lat znacznie więcej). To w tym odcinku wydarzyło się coś, co zaważyło na przyszłości serialu, czemu zawdzięczamy jego trwanie, ciągłą zmianę – i istnienie po tak długim czasie, mianowicie: regeneracja***. Doktor nie czuje się najlepiej. Ma wrażenie, że z jego ciałem jest coś nie tak, że się zużywa****, czuje się stary. Wokół rozgrywa się preludium apokalipsy, a on nie ma siły… Szczęśliwie jego dwójka towarzyszy, Ben i Polly, radzi sobie całkiem nieźle, a w bazie na biegunie południowym, w której się znaleźli, pracuje cała plejada interesujących, bardzo zdolnych osób, które są w stanie uratować świat.

Odcinki zostały oryginalnie wyemitowane w październiku 1966 roku. To, co dziś możemy obejrzeć, to trzy zachowane odcinki i jedna rekonstrukcja dostępna w dwóch formach: zachowanej ścieżki dźwiękowej i dialogowej ze zdjęciami lub animacji, którą stworzono w 2013 roku (i jest świetna!).

Dlaczego właśnie ten odcinek przetłumaczyliśmy dla was na święta? Bo jest w nim zimno? No, zdecydowanie – bohaterowie bardziej niż zagłady zdają się bać tego, że przypadkiem wyjdą na zewnątrz bez kurtki. Ale przede wszystkim to historia, do której tegoroczny świąteczny odcinek, Twice Upon a Time, na pewno będzie się odwoływać. Bo to właśnie z niego zostanie wyrwany Pierwszy Doktor – w którego tym razem wcieli się David Bradley – tuż przed tajemniczym procesem, po którym nie będzie już taki sam, a na który bynajmniej nie ma ochoty – podobnie jak Dwunasty, który jest zmęczony koniecznością ciągłego zmieniania się i poznawania siebie na nowo. O tym, co dokładnie te dwa odcinki łączy, będziemy mogli porozmawiać dopiero za kilka dni, tymczasem mamy nadzieję, że skusicie się i obejrzycie wcześniej Dziesiątą planetę, bo dzięki niej na pewno odcinek świąteczny sprawi wam jeszcze więcej radości.

Napisy znajdziecie tutaj.


* Tak, liczyli Plutona.
** To jedyna historia, w której Cybermeni mają indywidualne imiona. Jakby ktoś szukał inspiracji, jak nazwać zwierzątko czy coś.
*** Ale na nazwanie procesu regeneracją trzeba było poczekać kilka długich lat, aż do schyłku Trzeciego Doktora w 1974 roku…
**** Później podobnie autodiagnozuje się na pożegnanie Doktor Wojny w Dniu Doktora („The Day of the Doctor”). Sniff.


Profesjonalna (aca)fanka, miłośniczka pokręconych fabuł Moffata, kosmitów, smoków i szynszyli o imionach pożyczonych od towarzyszek Doktora.
  • Dalek66

    Czy przetłumaczycie kiedyś coś z drugim doktorem ?