Nasz ukochany serial obchodzi dziś urodziny! Z tej okazji dzielimy się odpowiedziami na kilka pytań z nim związanych.

Po długich naradach zdecydowaliśmy się poruszyć pięć kwestii, o które często nas pytacie na asku i w innych miejscach internetu – i dołożyliśmy jedno od siebie.

  1. Za co lubisz Doctora Who?
  2. Jak wyglądałby twój wymarzony odcinek?
  3. Jaki powinien być idealny przyszły towarzysz?
  4. Rozwiązanie której niewyjaśnionej tajemnicy chciałbyś/chciałabyś poznać?
  5. Który odcinek zyskałby gdyby został stworzony jako czarno-biały?

Poniżej znajdziecie nasze odpowiedzi. Możecie też podzielić się swoimi w komentarzach!

Doctor-Who-William-Hartnell-in-Dalek

Clever Boy

1. Doctora Who lubię za to, że jest jedyny i niepowtarzalny. Różne odcinki mogę oglądać po kilka razy i nigdy mi się nie znudzą. W serialu może pojawić się wszystko, więc możemy wybrać sobie coś na odpowiednią porę i nastrój. Podoba mi się również to, że niektóre odcinki naprawdę dają do myślenia, bardzo mało seriali potrafi to zrobić. Dzięki niemu poznałem także cudownych ludzi i jestem z tego powodu bardzo szczęśliwy.

2. Uwielbiam starożytną Grecję i mitologię grecką. Bardzo chciałbym zobaczyć coś dziejącego się w tych czasach. Może bogowie greccy istnieli naprawdę i byli kosmitami? Poza tym lubię straszne odcinki, więc wszystko, co jest przerażające i wywołuje dreszcze, jest bliskie ideału.

3. Ktoś ciekawski i bystry. Clara Oswin Oswald była dla mnie idealna, ciekawsza od zwykłej Clary. Bardzo chciałbym, żeby to był ktoś z innych czasów, niekoniecznie młody, niekoniecznie kobieta. Fajnie byłoby zobaczyć na pokładzie TARDIS również rodzeństwo.

4. To serial, gdzie nie wszystko musi być podane na tacy. A nawet fajnie, gdy sami musimy się czegoś domyślić lub wybrać własną wersję wydarzeń. Chciałbym zobaczyć coś, czego już nie zobaczymy – w jaki sposób Doktor i Clara wyszli z wiru czasu. Bardzo mnie to gnębiło, ale nigdy nie wyjaśniono. Portal Doktora znika, a on odchodzi z nieprzytomną Clarą, rocznicowy odcinek dzieje się już jakiś czas później (Clara jest nauczycielką, a nie opiekunką) i nawet nie było o tym nic wspomniane.

5. Mam problem z wyborem. Myślę, że to byłoby coś, co dzieje się w dawnych czasach. Postawiłbym chyba na Bałwany („The Snowmen”), bo to jeden z moich ulubionych odcinków.

troughton-drugi-23-11-2016

Lierre

1. Za co lubię Doktora Who? Za nieograniczone możliwości – jest tam miejsce na (niemal) każdy gatunek, każdy pomysł, nawet najbardziej szalony. Doktor może spotkać każdego, odwiedzić dowolne miejsce, trafić do innego wszechświata albo – co najbardziej rewolucyjne – poudawać zwykłego człowieka. Wszystko się zmieści i najbardziej cenię te najbardziej odjechane pomysły. Poza tym przemawia do mnie wizja świata, którą serial prezentuje, jego otwartość na wszelką inność i zrozumienie, jakie oferuje każdemu stworzeniu.

2. Na pewno nie będę się po nim spodziewać, że spełnia moje marzenia. To wspaniałe uczucie – miałam je przy Karmazynowej grozie („The Crimson Horror”), Miasteczku Mercy („Town Called Mercy”) i paru innych. Bardzo chciałam je mieć przy odcinku o mumii i odcinku z Nefertiti – więc jakiś porządny starożytny Egipt, niekoniecznie z mumiami i klątwami, ale np. ciekawym przedstawieniem egipskich bogów byłby absolutnie super.

3. Osoba inteligentna, wrażliwa, wytykająca Doktorowi wszystkie jego wady i niekonsekwencję, może niekoniecznie pochodząca ze współczesnej Anglii, ale to akurat nie robi mi jakiejś wielkiej różnicy. Chętnie zobaczyłabym większą grupę na pokładzie TARDIS. Ale niekoniecznie parę. Może dwie przyjaciółki, siostry, przyjaciół, rodzica z dorosłym dzieckiem? Jest tyle możliwości.

4. Jakieś backstory Missy może? I czekam na wzmiankę o Barbarze i Ianie w Class. Ale trudno to nazwać tajemnicami. Ogólnie lubię tajemnice i uważam, że jakieś niedopowiedzenie od czasu do czasu jest bardzo ważne.

5. Chciałabym całą Karmazynową grozę w sepii.

pertwee-trzeci-23-11-2016

Ginny

1. Doctora Who lubię za to, że jest pięknym, mądrym science fiction, a zarazem piękną, mądrą baśnią. Za podróże w czasie i to poczucie głębokiego zrozumienia, jakie dał mi od pierwszego odcinka, od słów Dziewiątego o obracającej się pod naszymi stopami Ziemi. Za cały smutek Doktora i za jego bezgraniczną radość i zachwyt wszechświatem. I przede wszystkim za to, że ciągle jeszcze, czekając na nowe odcinki, czuję tę samą ekscytację, co cztery lata temu, kiedy oglądałam Rose.

2. Właściwie nie mam wymarzonego odcinka. Bardziej myślę o tym, czego bym chciała w kategoriach stylistyki, klimatu. Dlatego np. tak bardzo kocham 9 serię, która idealnie trafia w te moje upodobania. Jeśli chodzi o przykłady odcinków, to byłyby to np. Zmierz się z krukiem („Face the Raven”) czy Żona Doktora („The Doctor’s Wife”) – poproszę o więcej takich historii.

3. Idealny przyszły towarzysz? Dwa słowa: pani Quill. Gdybym jednak miała napisać ogólniej, to powinien być ktoś przede wszystkim rozumiejący Doktora. Niekoniecznie zawsze i we wszystkim się z nim zgadzający, mający własne wady i demony, do przygarści zalet – po prostu ktoś ciekawy. I niezakochujący się w Doktorze. (W ogóle, to ej, chcę reprezentacji, dajcie mi aromantyczną aseksualną towarzyszkę).

4. Panie Moffat, pan się tłumacz: Dlaczego Clara przez moment mieszkała w innym domu? Ale serio, nic innego specjalnie nie przychodzi mi do głowy. Pozostałe tajemnice zdają się być dobrze wplecione w strukturę opowieści, których są częścią, a tu mamy taki niewyjaśniony, całkowicie zapomniany „szczegół”.

5. Czarno-biała telewizja nigdy mnie nie pociągała, więc też nie mam żadnego nowego odcinka, który chciałabym zobaczyć w takiej kolorystyce.

fourth-doctor-tom-baker-2

Guodomor

1. A jak można go nie lubić? Ten serial dał mi wszystko, czego brakowało mi w innych serialach, idealnie wpasował się w moją osobowość i zainteresowania. Nie ma w nim monotonii, nie ma trywialnych problemów, które obrazuje większość współczesnych produkcji. Jest inny i wyjątkowy, nie ma żadnych ograniczeń, no i jest ciężki do przewidzenia, co też jest ostatnio rzadkością. Ale lubię go też za to, że dostosowuje się do świata z biegiem czasu, jednocześnie cały czas zachowując swój charakter.

2. Mój wymarzony odcinek to coś z pompą, dużą tajemnicą, dylematami, no a już w ogóle najlepiej to z Płaczącymi Aniołami. Coś jak Czas Aniołów („The Time of Angels”), Kamienne ciała („Flesh and Stone”), Otwarcie Pandoriki („The Pandorica Opens”), Wielki wybuch („The Big Bang”), Anioły na Manhattanie („The Angels Take Manhattan”) i Dzień Doktora („The Day Of The Doctor”).

3. Idealny towarzysz? Zdecydowanie nie powinien być jeden. Dużo bardziej wolałam, gdy Doktor podróżował z dwójką bądź trójką osób. No i strasznie brakuje mi męskich postaci. Mogłoby to być np. małżeństwo, jak Amy i Rory. Albo rodzeństwo. Fajnie by też było, jakby nowy towarzysz miał nieco inny charakter – może trochę bardziej sceptyczny, krytyczny, z innymi poglądami.

4. Doctor Who ma to do siebie, że wyjaśnia te tajemnice, które trzeba, a resztę pozostawia widzowi do własnej interpretacji. Nie przypominam sobie żadnych wątków, które za wszelką cenę chciałabym wyjaśnić.

5. Zdecydowanie Mrugnięcie („Blink”). Może też kilka innych, ale temu odcinkowi nadałoby to jeszcze więcej intrygi i grozy.

davison-piaty-23-11-2016

K.

1. Za przygodę i pole do wyobraźni. Za Doktora będącego na pierwszym miejscu podróżnikiem i naukowcem, dopiero potem wojownikiem. Za trudne dylematy moralne i odjechane scenerie. I jeszcze za zaskakiwanie mnie, różnorodność, ciekawe bohaterki i bohaterów, genialne cytaty i budzenie chęci pisania własnych odcinków.

2. Kilka istniejących odcinków było bardzo blisko, ale ogólnie brakuje mi bardziej szalonych scenerii. Jak w Dinozaurach na statku kosmicznym.

3. Każdy, który czyni Doktora szczęśliwszym i lepszym człowiekiem, tfu, kosmitą.

4. Jak działa regeneracja. (Nikt się nie spodziewał biotechnologicznej inkwizycji!).

5. Midnight. Uwielbiam ten odcinek, ale dodatkowe nawiązanie do takich starych klimatycznych thrillerów mogłoby mu dodać uroku.

colin-baker-szosty-23-11-2016

Lakhy

1. Za nieszablonowość. I za to, że – pomimo tego, że opowiada o szalonym kosmicie w nieprawdopodobnym statku – jest zadziwiająco ludzki. Im dłużej go oglądam i im bardziej zagłębiam się w klasyki, tym mocniej widzę, że – poza oczywistą przygodą – w centrum zawsze stoi człowiek.

2. Przede wszystkim byłby w nim Drugi Doktor, najlepiej współpracujący z Dziesiątym. I byłby napisany przez Gaimana. I, skoro już sobie tak fantazjujemy, pojawiliby się w nim najbardziej klasyczni Cybermeni (ci z historii The Tenth Planet). A potem mogłabym spokojnie umierać.

3. Powinien być mężczyzną, najlepiej w stylu Jamiego McCrimmona – ani hiperinteligentny, ani wybitnie głupi; przede wszystkim bardzo empatyczny, mający własny charakter i nie zmieniający się w Doktora (tak, na ciebie patrzę, Claro Oswald!)

4. Dlaczego Trzeci Doktor miał tatuaż. Serio, intryguje mnie to. Bardzo.

5. Mamy tyle dobrych czarno-białych klasycznych odcinków, po co nam więcej? A tak poważnie to The Empty Child nabrałby chyba jeszcze mocniejszego wyrazu, gdyby został nakręcony jako czarno-biały.

mccoy-siodmy-23-11-2016

Kyrie

1. Doctora Who lubię przede wszystkim ze względu na Doktora. Uwielbiam tę postać i jestem jego absolutną fanką. Wszystkie wcielenia, jakie dotychczas widziałam, były bezdyskusyjnie urzekające, rewelacyjnie napisane i zagrane. Poza tym Doctor Who to także świetne science fiction, fantastyczny dramat psychologiczny i pełen emocji i zagadek kryminał. Uwielbiam wolność i swobodę wyobraźni, jaką mają jego twórcy, doskonałą grę brytyjskich aktorów i TARDIS. Oraz to, że efekty specjalne są w serialu coraz lepsze.

2. W moim wymarzonym odcinku prawdopodobnie nie byłoby Daleków ani Cybermenów; nie że ich nie lubię, po prostu nieco już mi się przejedli (ok… Cybermenów po prostu nie lubię). Prawdopodobnie byłby to wzruszający finał doskonałego sezonu, być może byłby to Dobry człowiek idzie na wojnę lub Dzień Doktora. Coś ze wzruszającym plot twistem i Gallifrey ukrytą w kieszeni czasowej. Ze statkami kosmicznymi i niezwykłymi wyznaniami bohaterów. Byłby to odcinek napisany przez Moffata, w którym wszystko byłoby spójne.

3. Idealny przyszły towarzysz – River Song. Chociaż obawiam się, że w tej roli szybko by zmarniała. W każdym razie życzę sobie jej więcej.

4. Poznanie wielkiej tajemnicy – jakie jest imię Doktora. Ale nie tak naprawdę.

5. W New Who czarno białe mogłyby być wszystkie słabe odcinki z nieudanymi efektami specjalnymi, jak Miłość & potwory czy Ewolucja Daleków. By wyraźnie oznaczyć, których lepiej unikać.

mcgann-osmy-23-11-2016

Pegaz

1. Dlaczego lubię ten serial? Jest w nim miejsce na baśniową wielkość, jest miejsce na humor. Doctor Who potrafi mnie przestraszyć, zaskoczyć fabułą, zmusić do myślenia, doprowadzić do łez. Czego jeszcze mogłabym pragnąć?

2. Idealny odcinek byłby pokręcony, epicki i udany, zawierałby też Doktora w eleganckim stroju.

3. Towarzysz powinien być wielowymiarowy, ale dający się lubić. Liczy się też tzw. nowa jakość: towarzysz powinien się wyróżniać spośród innych towarzyszy. Osobiście nie mam nic przeciwko rewolucjom. Pani Quill? Silny, niezależny facet? Jestem za.

4. To nie tajemnica, ale… wspólne zajęcia młodych mieszkańców Gallifrey: Doktora i Mistrza. Kilka scen bardzo by mnie ucieszyło.

5. Może Nie zaśniesz już („Sleep No More”)?

moffat

Justyna Figas-Skrzypulec

1. Lubię Doktora Who za to, że a) promuje wartości, z których bardzo wiele podzielam i robi to nienachalnie; b) ma dużo tajemnic i zagadek; c) fajnie wykorzystuje klasyczne motywy grozy; d) można poczuć, że się przeżywa przygody; e) są społeczne i filozoficzne tematy do eksploracji; f) główny bohater jest ciekawie skonstruowany.

2. Mój wymarzony odcinek zawierałby duży ładunek emocjonalny między bohater(k)ami i mało oczywistych absurdów w rodzaju, że pocałunek ocala świat przed Cybermenami. Konieczny byłby też przynajmniej jeden z poniższych elementów: solidnie napisani bohaterowie epizodyczni, starannie wykonany i porywający aspekt wizualno-scenograficzny, odpowiednio dawkowane poczucie zagrożenia, odsłonięcie ważnej prawdy o naturze czasu lub historii wszechświata, lub biografii Doktora.

3. Nie mam idealnego wyobrażenia, bo towarzysze/ki powinni zaskakiwać – dokładnie tak, jak prawdziwi ludzie, których poznajemy! Ale może byłoby ciekawie, gdyby towarzyszką/em został(a) imigrant(ka) z Polski :) albo gdyby Doktora wreszcie grała kobieta, towarzyszem mógłby być mężczyzna – bardzo trudne przedsięwzięcie scenariuszowe, moim zdaniem, bo wymaga ominięcia kilku kuszących stereotypów.

4. Chciałabym dowiedzieć się więcej o życiu codziennym na Gallifrey, o rodzicach i przyjaciołach Doktora z dawnych czasów oraz o anatomii/fizjologii Władców Czasu i ich regeneracjach. Przede wszystkim ciekawi mnie, czy Władcy Czasu naprawdę byli jakby bogami i ciągle się zachowywali szlachetnie i wzniośle,

a Doktor jest taki bardzo ludzki tylko dlatego, że spędził już setki lat blisko ludzi, a bez swoich rodaków i rodaczek.

5. Daleks in Manhattan, The Snowmen, The Unquiet Dead, A Town Called Mercy, The Angels Take Manhattan, Cold War.

eccleston-dziewiaty-23-11-2016

Rademede

1. Za otwarty świat pełen możliwości. Chyba nic by mnie w serialu nie zaskoczyło. A także za to, że każdy może w nim zostać bohaterem, nie trzeba mieć specjalnych zdolności. Wystarczy po prostu być.

2. Nigdy się nad tym nie zastanawiałam. Na pewno bardzo chciałabym zobaczyć jeszcze jakiś odcinek, w którym Doktor spotyka sam siebie. Może taki, w którym musiałby sprzeciwić się swojemu innemu wcieleniu?

3. Taki, który nie rzuca w całości własnego życia, żeby być przy Doktorze. Ktoś, kto będzie się często kłócił z Doktorem i wypominał mu jego wady, ale jednocześnie był jego przyjacielem. I żeby nie widział w Doktorze partnera do romantycznego związku.

4. Szczerze powiedziawszy żadnej. Uważam, że zepsuło by to całą zabawę. Niektóre rzeczy lepiej zostawić w tajemnicy.

5. Sleep No More.

Paulaeija

1. Doktora pokochałam za niebanalność, wielowymiarowość i to, że w jakiś sposób zdecydowanie różni się od wszystkich innych produkcji science fiction, których w czasie, kiedy zaczynałam oglądać serial, po prostu nienawidziłam. Może przekonało mnie stanowiące jakąś (nie aż taką małą) część Doktora jego szaleństwo? (Uwielbiam bohaterów z problemami psychicznymi – tzn. każdy je w jakimś stopniu ma, ale inni bardziej – i to bardziej zawsze mnie przekonuje).

2. Idealny odcinek to chyba taki, w którym spotykają się twoje ulubione postacie, zarówno rzeczywiste, jak i fikcyjne. Czyli Dziesiąty Doktor, Donna i… Witkacy? Szczerze mówiąc, widywaliśm

y już Doktora w różnym stanie, ale naćpanego chyba nie… Do tego kilku innych kosmitów, jakaś zagadka rodem z piątego sezonu New Who, może trochę sassy, matematyczno-filozoficznych dialogów wymienionej wyżej trójki. Tyle by mi chyba wystarczyło do szczęścia.

3. Idealny przyszły towarzysz powinien być… rudy. Albo ruda. Historia pokazała (chociaż ja mogę mówić tylko za New Who, klasyki jeszcze ciągle przede mną), że rude towarzyszki są przenikliwe i mają świetne poczucie humoru, nie mówiąc już o van Goghu, który, mimo że pojawia się w jednym odcinku (no, w dwóch), jest chyba najbardziej przekonującą postacią ze wszystkich, które się pojawiły we wszystkich dziewięciu seriach.

4. Chyba aż chorobliwie za bardzo chciałabym się dowiedzieć, co się stało z tym czołgiem, z którego Dwunasty Doktor zrobił sobie scenę. Chociaż nie mam wielkich nadziei, że któryś ze scenarzystów ruszy aż tak poboczny wątek. A z bardziej tajemniczych tajemnic zastanawia mnie, jak to się stało, że Twarz z Boe jednak umarła, skoro nie mogła umrzeć.

5. Nie przepadam za czarno-białymi produkcjami w ogóle, nawet nie ze względu na brak barw, ale raczej na to, że aktorzy często starali się go nadrabiać przesadną grą (co jest jednak zrozumiałe, skoro ciężej coś zobaczyć). Jedyny odcinek, który zaakceptowałabym w odcieniach szarości, to chyba Night Terrors, ze względu na jego groteskowość i elementy horroru, które w czarno-białej wersji przechodzą w zupełnie inny wymiar.

mattsmith50

Zapraszamy do kontynuowania w komentarzach!


Uwielbia herbatę i Donnę. Dużo czyta, pisze, gra, ogląda seriale i filmy. Kocha Marvela. Jest studentem i ma tysiąc pomysłów na minutę.


  • thekioskarz

    Ja chciałbym się dowiedzieć tylko jedna rzecz. Wiemy, że brygadier nie żyje. A co z Sarą Jane? Oboje aktorów zmarło w tym samym roku (dziwny zbieg okoliczności, bo oboje długo ze sobą grali na planie). Więc chciałbym wiedzieć, czy Sara Jane żyje, czy nie? Skoro powiedzieli o brygadierze, to o Sarze Jane też by mogli.

    • Clever Boy

      Sara Jane jest dla mnie kimś niezwykle wyjątkowym. Nie dziwie się, że ciężko jest ją zabić. Ja bym to zostawił tak jak jest. Ale to tylko moje zdanie :)
      „And the story goes on… forever”

  • Blownie

    1.Za różnorodność – gatunków (w sensie literackim i w sensie kosmitów), miejsc, czasów, postaci. Za przeogromny wszechświat, który serial (wraz z przydatkami) wykreował. Za ciągłe zmiany – scenarzystów, aktorów, stylu. Bo przez to ma potencjał nigdy się nie skończyć i nigdy się nie znudzić. I za to, że jest tak wciągający i inspirujący.

    2.Napisany przez Neila Gaimana albo Nicholasa Briggsa. O tyle proszę, ze szczegółami to się już zdam na panów. Ale podpowiem, że moje ulubione wątki to bardzo niechlubna historia Gallifrey, bezczelne czerpanie z mitologii w stylu Stargate, teorie spiskowe i bardzo dziwne, niehumanoidalne istoty z kosmosu. Myślę, że jakoś by się to dało połączyć, i jeszcze dorzucić aluzję do klasyków albo expanded universe, i będę szczęśliwa :P

    3.Po pierwsze, żeby był kimkolwiek, tylko nie młodą Brytyjką z czasów współczesnych swoim odcinkom; jasne, one też mogą być super, ale potrzebuję odmiany, bo ostatni raz kogoś niewpisującego się w ten schemat mieliśmy za Piątego Doktora – trochę dawno… Po drugie, słuchajcie, zawsze uważałam, że Sabalom Glitz powinien był zostać towarzyszem. Taki bandzior, ale jakimś cudem by się zaprzyjaźnili, albo chociaż współpracowali, a potem obojgu by się zaczął zmieniać charakter – bandzior zrobiłby się lepszy, a Doktor może trochę mniej świętoszkowaty (o ile taki by był w danym wcieleniu). O tak.

    4.Za Clever Boy powtórzę: co się właściwie stało między The Name of the Doctor a The Day of the Doctor? Ten nagły, pozbawiony wyjaśnienia przeskok do nowej sytuacji strasznie mnie rozdrażnił. A poza tym nie wiem, lubię tajemnice, o ile nie sprawiają wrażenia wymówki dla scenarzystów, którym się nie chce wymyślić rozwiązania (;

    5.Jak już widziałam coś w kolorze, to nie mogę sobie za bardzo tego wyobrazić czarno-białego; ale uwielbiam, absolutnie uwielbiam, w jaki sposób niektóre odcinki są utrzymane w specyficznej gamie kolorów. 42. Silence in the Library. Midnight. Wiktoriańskie odcinki Moffata. A jak do tego jeszcze, z moją synestezją, muzyka mi pasuje do tych kolorów, to już w ogóle. Ach.
    Ale creepy-klimatyczne odcinki typu Midnight czy Listen mogłyby być jeszcze bardziej creepy-klimatyczne jako czarno białe. Chociaż i tak były w zgaszonych kolorach, więc w sumie, whatever.