Steven Moffat coraz bardziej zbliża się do końca swojej przygody z Doktorem Who. Jak się z tym czuje?

Doktor Who ciągle jeszcze może mnie zabić

powiedział Steven Moffat, odnosząc się do zbliżającego się wielkimi krokami (kręcenie 10 serii powoli dobiega końca!) zakończenia swojej kadencji na stanowisku producenta wykonawczego i scenarzysty naszego ulubionego serialu. Trudno mu nie podchodzić do tego emocjonalnie – melancholia już go dopada, choć najgorsze, czyli oddanie kluczy do TARDIS Chrisowi Chibnallowi, dopiero przed nim. Na pewno w dniach, które nastąpią po zamknięciu wielkiego rozdziału, będzie mu trudno znaleźć sobie miejsce.

Nostalgię powinno się czuć po czymś. Nie wiem nawet, czy to możliwe, by tęsknić za czymś, co jeszcze się ma. Ale w moim przypadku na pewno tak będzie.

Czy będę czuć żal? No raczej – w końcu jestem Szkotem, więc będę rozżalony. „Dlaczego to się już skończyło?”. „Bo sam zrezygnowałeś, idioto”.

Jednak w tej chwili Doktor Who jest jeszcze dla mnie taką ogromną górą, której szczytu jeszcze nie zdobyłem, więc jedyne, o czym mogę myśleć, to: czy uda mi się to przetrwać?

Trudno odczuwać melancholię na myśl o czymś, co może cię zabić, ale wiem, że ten dzień jest coraz bliżej. Napiszę wtedy długi, pełen gniewnych słów list do The Times o tym, jak to BBC zupełnie nie wie co robi, że stracili z oczu cel i mój numer telefonu, a w ogóle to kiedyś było o wiele lepiej. Zrobię to pewnie dzień po ostatnim dniu pracy nad serialem.

A czy widzowie będą za nim tęsknić? W końcu kawał historii nowego Doktora Who związany jest właśnie z nim. Jednak Steven Moffat uważa, że widzów obchodzi jedynie Doktor i jego historia.

Ludzi zupełnie nie obchodzi to, że w prasie pojawia się moje nazwisko. Taka jest prawda. To smutne, ale nikt nie dba o to, że jeden producent wykonawczy odchodzi, a inny się pojawia. Nie ma to żadnego znaczenia. Nikt o nas nie słyszał, choć tak się staramy.

Jednak wbrew temu, co wielu uważa, najwyraźniej Steven Moffat nie zamierza odchodzić z hukiem. 10 seria ma raczej ciągnąć serial do przodu niż zamykać epokę.

To Doktor Who, więc nikt tak naprawdę nie chce, żeby historia się skończyła. I ja jej nie skończę. Nie zamierzam wszystkiego rozwiązywać, nie powiem Chrisowi Chibnallowi: on nie żyje, bierz to i rób z tym co chcesz. To by było okrutne. Chcę, żeby Chris nie tylko musiał się zmierzyć z wielkim wyzwaniem, ale też mógł się dobrze bawić. Zostanie dla niego mnóstwo wątków, z których będzie mógł skorzystać, jeśli będzie chciał.

Jak myślicie, co szykuje dla nas Moffat? Co może zostawić Chibnallowi?

Źródła: DigitalSpy, The Doctor Who Companion, The List


Profesjonalna (aca)fanka, miłośniczka pokręconych fabuł Moffata, kosmitów, smoków i szynszyli o imionach pożyczonych od towarzyszek Doktora.
  • Trójkąt

    mam nadzieję, że to aluzja do tego, że Dwunasty Doktor jednak jeszcze zostanie

  • Wacław Perkowski

    też tak przypuszczam capaldi zostanie .2serie ppoazaly tylko ze ma potencjał a odcinki były nie rowne i nie spójne do charakteru doctora

  • Czytając pierwszy cytat Moffata miałam wrażenie, że to on „zabija” postacie, a niżeli serial jego (taka dygresja). XDDDD

  • Wojciech Kowalski

    Moffatt jednocześnie autoironizuje, a zapewne też ironizuje na niektórych fanów. Ciekawe ile sam dostał gniewnych listów?