Steven Moffat o wszystkich możliwych twarzach Dwunastego (część 5)

W wywiadzie dla Doctor Who: The Fan Show Steven Moffat opowiedział o  dylematach, z jakimi zmagał się podczas wyboru Dwunastego Doktora i wyjaśnił, dlaczego jego zdaniem dopiero Trzynastą mogła zagrać kobieta.

Wcześniej przedstawiliśmy pierwszą, drugą, trzecią i czwartą część wywiadu z byłym producentem wykonawczym serialu. Informowaliśmy też, że The Fan Show zostało zawieszone – niedawno jednak powróciło z kolejną częścią obszernego wywiadu – i oto jest: część piąta!

Powiedziałeś, że miałeś już końcową listę z jednym nazwiskiem kandydata na Dwunastego Doktora – i było to nazwisko, które ciągle do ciebie wracało – Peter Capaldi. Dlaczego właśnie on?

Nigdy nie da się całkiem wyjaśnić, dlaczego ktoś utkwił nam w głowie. W pewnym sensie tak samo było z Mattem, gdy tylko zobaczyłem jego przesłuchanie. Dalej przesłuchiwaliśmy aktorów, ale wiedziałem, że już po zawodach, ponieważ nie byłem sobie w stanie wyobrazić innego Doktora niż on.

Wiedziałem, że Peter był fanem, chciałem tylko zobaczyć, co mógłby zrobić z postacią Doktora. Nikt przecież nie mógłby zakwestionować faktu, że był jednym z najlepszych aktorów w kraju. Nikt by tego nie zakwestionował. Wiedziałem, że raczej by się zgodził, a od kiedy pomyślałem o jego Doktorze, nie mogłem się zdobyć na myślenie o kimkolwiek innym w tej roli.

Mieliśmy jako Doktora dwóch młodych, ekscentrycznych mężczyzn. Trzeci młody dziwak? Brzmi to już jak schemat, a nie nowy, ekscytujący pomysł. Ale te zrzędliwe, stare brwi, szkocki akcent i ta srogość, ta wyraźna inteligencja, która otacza go niczym mgła – to byłoby po prostu wspaniałe.

Pomyślawszy więc o tym – i nie potrafiąc zapomnieć – zapytałem Marka Gatissa (zawsze pytam Marka o rzeczy): „Jaka jest twoja lista?”. Mark zna wszystkich aktorów w kraju i autentycznie przyjaźni się z nimi wszystkimi, co jest niesamowite. Odpowiedział, że zrobi taką listę. Tak też się stało, a na pierwszym miejscu był Peter Capaldi z dopiskiem „zdecydowanie on” i wielką przerwą po nim, a potem listą innych aktorów. Pomyślałem: „Cóż, więc to wisi w powietrzu”.

Kiedy zaproponowałem to Andy’emu i Brianowi, wyglądało to tak: chwila ciszy, a potem zdecydowana aprobata. Tak więc wszyscy cieszyli się na sam pomysł zatrudnienia Petera.

Nie przyszło wam do głowy, że jego wiek może stanowić jakiekolwiek ryzyko?

Pomyślałem, że to pewne ryzyko. Ale uważam, że jeśli mielibyśmy wybierać Doktora, nie ryzykując przy tym wcale, o co by wtedy chodziło? Moglibyśmy zatrudnić kolejnego Davida Tennanta, moglibyśmy zdecydować się na drugiego Matta Smitha – ale czy to by było ciekawe? Wiadomo, że wybiera się najlepszego z możliwych, kiedy ludzie mówią: „Och, nie jestem pewien, to trochę inne. Na pewno powinniśmy tak zrobić?”. I od razu robi się ekscytująco.

Dla mnie moment odniesienia względem klasycznych serii stanowi odejście Toma Bakera, po którym miałem w głowie bardzo długą listę następców. Oczywiście byłem zszokowany, kiedy ogłosili wybór Petera Davisona, który według mnie był zdecydowanie za młody i przystojny. Ale natychmiast też mnie zafascynował, nie mogłem się doczekać Doktora będącego tak niedoktorowym. Stał się zresztą jednym z moich ulubionych, bo był naprawdę świetny. Był naprawdę dobry. Wtedy pomyśleliśmy: „Żaden powód nie stoi na przeszkodzie temu, żeby Doktor był młodym, przystojnym mężczyzną”. A wkrótce ludzie zrozumieją także – w zaledwie kilka minut, kilka sekund – że nie ma również przyczyny, dla której Jodie Whittaker nie może być Doktor.

Czy nie kusił cię zatem wybór kobiety lub osoby rasy innej niż biała?

O tak, wiele razy. Przesłuchiwaliśmy ludzi niereprezentujących rasy białej, kiedy znaleźliśmy Matta, ale nigdy nie udało nam się żadnego wybrać.

Czy zamiast Chrisa Ecclestona mogła zagrać kobieta? Nie sądzę, serial był jeszcze zbyt młody. Wtedy wszystko się jeszcze ważyło, chyba by im to nie uszło na sucho. Może się mylę, ale nie uważam, że to by się udało. Doctor Who wciąż się jeszcze formował. Czy można było zastąpić kobietą seksownego, nieokrzesanego, romantycznego Doktora Davida? Powiedziałbym, że nie, że mielibyśmy z tym problem, to też by było jeszcze za szybko. Doktor Matta jest bardziej bezpłciowy, bardziej uprzejmy, ale też bardziej bezwładny, obcy… Możliwe, możliwe, że to by się udało. To z pewnością byłby pierwszy raz, kiedy to stanowi jakąś możliwość. Wydaje mi się, że wtedy nie sprawiałoby to wrażenia ciągnięcia widzów w kierunku, w którym nie chcą się udać.

Najszczerzej byłoby zapytać: „Dlaczego ja się na to nie zdobyłem?”. Ponieważ zbzikowałem na punkcie angażu Petera Capaldiego – i tyle. Chciałem tego. Wiedziałem, że był fanem. Wiedziałem, że jest jednym z najlepszych aktorów w kraju, że prawdopodobnie się zgodzi, jeśli się mu zaproponuje tę rolę. Pomyślałem też, że byłoby to zupełnie okropne, gdybyśmy nigdy nie zobaczyli, co z postacią Doktora może zrobić Peter Capaldi. Tak stał się on tą jedyną osobą, którą brałem pod uwagę do roli Doktora.

Dwunasty Doktor i monstrum w odcinku Dar Niebios

Uważam, że właśnie teraz nadszedł najlepszy możliwy moment w historii serialu dla kobiety-Doktor. Ponieważ sądzę, że wszyscy cieszą się na ten pomysł – a przynajmniej znacząca większość. Nie rozmawiałem z ani jedną osobą, która by nie była pełna entuzjazmu. Myślę, że ostrożne ustalenie, że dla Doktora jest w ogóle możliwa przemiana w kobietę, zaszczepienie go w fabule serialu w taki sposób, że wszyscy pomyślą, że tak było zawsze, a dopiero potem dokonanie faktycznego czynu ma o wiele więcej sensu; sprawia, że ludzie czekają na to z niecierpliwością. Nie tak dawno temu nikt o tym nie mówił. Ludzie zaczęli się nad tym zastanawiać dopiero po tym, kiedy Matt Smith zastanawia się, czy jest kobietą. (Wewnątrz serialu, wewnątrz fikcji serialu!). A potem mamy oczywiście regenerację Mistrza w Missy i Generała w Generał.

To świadoma decyzja z twojej strony? Tak zasiewać ziarna?

Chris Chibnall podjął tę decyzję sam, bez żadnej konsultacji ze mną, więc nie przypiszę sobie wcale zasługi za odważny i genialny wybór Jodie Whittaker, która będzie zresztą wspaniała. Powiem tylko, że przy Doctor Who zawsze trzeba poszerzać jego możliwości, a nie je zmniejszać.

Ale tak, zdecydowanie. Regeneracja Mistrza w Missy stanowiła próbę: popularna, znana postać, która wydaje się być w posiadaniu ogółu, staje się kobietą. Ludzie na to pójdą czy nie? Wszyscy? Większość?

W tej fazie początkowej ludzie jakoś zapominają, że gdy wyemitowano Ciemną wodę („Dark Water”), niektórzy się nieźle wkurzyli. Nie wszyscy, nie większość, ale niektórzy. A potem Michelle Gomez podbiła serca wszystkich i teraz, gdy Missy i Mistrz spotkali się w Gdybyśmy czasu mieli więcej („World Enough and Time”), nikt nie miał z tym najmniejszego problemu. Nikt nie wątpił, że byli tą samą osobą. Kiedy dyskutowano nad naprawdę zabawną interakcją tej dwójki, nikt nie kłopotał się takimi problemami. Missy i Mistrz rozmawiali o tym, że się nieco zmienili. Ale nikt nie wspomniał o przeciwności płci!

Tak bez mrugnięcia okiem?

Po prostu się o tym nie myśli. W takim momencie widzowie przestają się zastanawiać nad tym, czy Doktor mógłby zmienić płeć, a zaczynają pytać: „Dlaczego Doktor nie jest kobietą?”.

Źródło: The Fan Show

Daj na ciastko!


Studentka filologii fińskiej, miłośniczka języków, przecinków i kotów, u której nadmiary wolnego czasu się nie istnieją – w przeciwieństwie do seriali, książek i muzyki popijanych hektolitrami herbaty. Wielbi na kolanach Witkacego. Kiedy już podnosi się z podłogi, zdarza jej się prowadzić też swój blog. Kocha wszystkich Doktorów, ale w przepaść najchętniej rzuciłaby się za duetem Dziesiątego z Donną, względnie za duetem Dziesiątego z Dziesiątym.

Gallifrey.pl  wszystko o serialu Doctor Who