SFCC: Gdybania, plany i faworyci Petera Capaldiego (część 6)

Jaki jest ulubiony Doktor z nowych serii Petera Capaldiego? Poza nim, oczywiście. Bo przecież chyba musi być swoim ulubionym…

Ja jestem najlepszy! [śmiech] Chociaż uwielbiam też innych. David i Matt posiadają ogromną liczbę niezwykłych umiejętności, wielkie szaleństwo. To niesamowite […]. Matt to stara głowa na młodych barkach. Najbardziej naturalnie ze wszystkich Doktorów przychodzi mu bycie cool, a jednocześnie gdzieś w środku ma ducha takiego małego mnicha, co jest absolutnie fascynujące. Uwielbiam Davida. Jest świetny. Przyniósł serialowi esencję romantyzmu. To był pierwszy raz, kiedy Doktor tak naprawdę miał romantyczny wątek. Po raz pierwszy wtedy uwierzyłem, że Doktor może mieć swoiste życie uczuciowe. Przyniósł też dużo humoru, wielką tęsknotę. Więc myślę, że David jest zjawiskowy.

No i Chris – myślę, że to, co w nim niesamowite, to to, że on i tak jest wspaniałym aktorem. Ale wydaje mi się, że ludzie nie doceniają tego, że kiedy Chris zaczął pracować przy serialu, nie było żadnej gwarancji, że to się uda. Chris był już wtedy wysoko cenionym, szanowanym aktorem z ogromną reputacją. I dołączył do tej produkcji klasy B z gumowymi potworami, która mogła przetrwać zaledwie dwa odcinki. A on przyszedł i to zrobił. Z całym wdziękiem, zaangażowanie jest dla niego naturalne. I zawsze będę pamiętać tę przemowę o umierającej Ziemi, kiedy mówił o tym, jak szybko się kręci – czuło się, jak to się dzieje. I wiedziałem, że Doctor Who powrócił. [owacja publiczności] Powiedziałbym też, że Paul McGann jest świetny, chociaż nie mieliśmy okazji go za wiele oglądać.

A może jest jakiś potwór z całego serialu, z którym chciałby się zmierzyć, ale nie miał okazji?

Zawsze chciałem przywrócić pajęczaki. Myślę, że zawsze będę trochę w nie wierzył. […] W dawnej erze Doctor Who nie mieli w ogóle pieniędzy. I sprawili, że serial przetrwał pięćdziesiąt cztery lata. Bez pieniędzy. I pod ogromną presją. I czasem z ludźmi, których nie obchodził. I powodem, dla którego przetrwał te pięćdziesiąt cztery lata było to, że twórcy popuszczali wodze wyobraźni. Czasami nie mieli potrzebnych środków, by przedstawić to, co podsuwała im wyobraźnia, co chcieli zrobić. Kiedy tworzyli historię The Web Planet o planecie pełnej insektoidów, nie mieli pieniędzy ani czasu, więc stworzyli planetę pełną mrówek, ciem i termitów. Były zrobione po prostu z materiału i włókna szklanego, w obcisłych spodniach i śmiesznych butach.. Ale gdy widziałem to jako dziecko i to mi się wbiło w wyobraźnię, żyło w niej. Dlatego zawsze chciałem powrócić na pajęczą planetę i zobaczyć Menopterę i lud Zarbi. Może gdybyśmy ich stworzyli dzięki współczesnej technologii, udałoby się nam to, co chcieli uzyskać twórcy oryginału.

Wróćmy jednak do nowych serii, padło bowiem kontrowersyjne pytanie: czy zobaczymy jeszcze Clarę? Po długiej chwili znaczącego milczenia Peter odpowiada:

Myślę, że możemy. Ja ją zobaczę. Możliwe, że wy też. Ale nie chcę wam niczego zepsuć. Możecie ją zobaczyć. Ona wciąż tam jest. Wszyscy w Doctor Who wciąż tam są.

A co jest dla niego najlepsze w byciu Doktorem? I czy to wystarczy, by go przekonać do powrotu w kolejnej multidoktorowej produkcji? Ciągnąca się seria nieartykułowanych dźwięków ze strony Petera sugeruje, że odpowiedź jest skomplikowana.

Uważam, że czas odejść. Myślę, że kiedy odchodzisz, powinieneś faktycznie odejść. To część charakteru starego Doctor Who. Kiedyś, jako dziecko, jeszcze wierzyłem w tę dziwną sprawę… Gdyby wciąż się pojawiał w Big Finish i multidoktorowych odcinkach, już by tak nie było. Nie chciałbym, żeby stał się taki dostępny. Więc może… może. Ale nie przez jakiś czas. Uważam, że urokiem jest po prostu bycie Doktorem, to wstawanie rano i oto, kim jesteś. Kiedy oglądasz, jesteś w studiu czy biurze, to cię dotyka. Za każdym razem, kiedy myjesz zęby, twarz, bierzesz prysznic, golisz się i tak dalej, nadal coś znaczysz. [ściszonym głosem:] Zrobiłem się nudny. [śmiech publiczności] Tylko tyle, zajmowanie przestrzeni, jaką jest samo bycie Doktorem. To wielka przygoda – nie tylko robienie serialu, to też promowanie go, dokładanie się do różnych spraw na całym świecie. I jesteś tym – kiedy jesteś Doktorem, nie grasz Doktora, lecz rzeczywiście nim jesteś.

A potem nie jesteś. Będę za tym tęsknił.

Pogdybajmy jeszcze trochę: jakie miejsce, ze względu na jego historię, wybrałby Peter na doktorową podróż?

Chciałbym zobaczyć Nowy Jork w latach trzydziestych, to byłoby świetne. […] Ale prawda o tym pytaniu jest taka, że jeśli odpowiedzieć na nie naprawdę szczerze, to prawdopodobnie chciałoby się zobaczyć tych ludzi, których już nie ma się okazji widywać. To byśmy pewnie zrobili, gdybyśmy mogli podróżować w czasie. Raczej nie poszlibyśmy oglądać budowy Empire State Building, ale raczej swój pierwszy dzień w szkole.

I wreszcie pytanie, które nurtuje wielu fanów i odwraca role. Wszyscy przecież wiemy, że Peter był wielkim fanem serialu, kiedy dorastał – gdyby więc stał na miejscu pytającego w takim panelu i miał zadać jedno jedyne pytanie, co by to było? I do kogo by było skierowane?

Muszę was zabrać myślami do czasów sprzed tego wszystkiego. Bo tego nie było. Nie było możliwości, żeby ktokolwiek musiałby się spotkać z fanami. Nie załatwiało się tego tak. W tym sensie, to nie istniało. Więc człowiek nie zajmował się takimi myślami. Więc to pozostawało, jak pewnie jest teraz z wami, w dość osobistej formie. Bardzo osobistej, intymnej relacji. Jestem pewien, że wy też tak macie i to jest świetne. Jest swoista społeczność, do której możecie dołączyć, ale w Doctor Who chodzi o jednostki, własne, prywatne interpretacje. I w ten sposób ludzie wdają się w okropne kłótnie, z powodu ich zupełnie różnych poglądów na ten temat. I dlatego to wspaniałe, że istnieje takiego rodzaju serial. […]

Próbuję wymyślić, o co bym zapytał. Ponieważ ja do nich wtedy też pisałem. [śmiech publiczności] Ale myślę, że to było mniejsze, nie chciałem niczego widzieć, tylko chciałem mieć kontakt. Pragnąłem poznać ten świat, dowiedzieć się, jak się do niego dostać. Chciałem zostać aktorem lub pracować w telewizji czy coś w tym rodzaju. Więc chyba chciałem tylko się dowiedzieć, co się zaraz wydarzy. To było tak naprawdę moje kluczowe pytanie – co się wydarzy? Pytałbym w stylu: „jaka jest Jodie?”, „jaki będzie twój strój?”, „kim będzie twój pierwszy wróg?” czy „co się wydarzy w twojej erze? – bo jestem pewien, że będzie świetne”. Po prostu pytałbym o przyszłość.

A wy jakie pytanie zadalibyście Peterowi Capaldiemu, gdybyście mieli możliwość?

Źródło: YouTube

Daj na ciastko!


Studentka filologii fińskiej, miłośniczka języków, przecinków i kotów, u której nadmiary wolnego czasu się nie istnieją – w przeciwieństwie do seriali, książek i muzyki popijanych hektolitrami herbaty. Wielbi na kolanach Witkacego. Kiedy już podnosi się z podłogi, zdarza jej się prowadzić też swój blog. Kocha wszystkich Doktorów, ale w przepaść najchętniej rzuciłaby się za duetem Dziesiątego z Donną, względnie za duetem Dziesiątego z Dziesiątym.

Gallifrey.pl  wszystko o serialu Doctor Who