Zapraszamy do lektury drugiej części wywiadu z ekipą Doctor Who obecną na tegorocznym San Diego Comic Con. Część pierwszą znajdziecie tutaj.

Jedną z rzeczy, które są tak wyjątkowe w Doctor Who, jest to, że zawsze będzie żył dalej, ktoś go będzie kontynuował. Teraz już przygotowuje się nowa ekipa, już ma swoją Doktor, której tożsamość ujawniono. Peter Capaldi, jak zwykle, nie kryje zachwytu Trzynastą.

Będzie kobietą! Jodie Whittaker jest wspaniała. Rozmawiałem z nią w zeszłym tygodniu, jest fantastyczna.

Czy Peter udzielił jej jakiejś rady?

Powiedziałem jej tylko, żeby się tym cieszyła. Bo to jest absolutnie niesamowite. Ale wiecie, ona będzie świetna. Uroczo było z nią porozmawiać i zobaczyć, jak wiele uwagi, pasji i przywiązania ma dla tego serialu. Będzie wspaniała.

trzynasta

Wróćmy jednak do tematu przekazania pałeczki Chrisowi Chibnallowi i jego ekipie. Czy to, że serial będzie trwał, jest w jakiś sposób uspokajające? Jakie to uczucie, że Doctor Who nie przestanie istnieć, mimo że kończy się nad nim pracę? Steven Moffat rozważa to z typowo szkockim podejściem.

To będzie oczywiście bardzo bolało, kiedy serial powróci na ekrany i dotrze do ciebie, że wcale cię nie potrzebował. I to uczucie pozostanie ze mną na zawsze. Ale jednocześnie byłoby okropnie, gdyby serialu nie kontynuowano. Nikt z tych ludzi, którzy pracują przy Doctor Who, nie chce być ostatnim w swojej roli. Chcesz to przekazać dalej. Oczywiście, nadejdzie moment melancholii. My [z Peterem] jesteśmy Szkotami, więc ta melancholia będzie się ciągnąć przez lata… Michelle także!

I choć znaczną część wywiadu poświęcono wówczas na rozważenie szkockiego pochodzenia Michelle Gomez, ona sama podchodzi do kontynuacji serialu po jej odejściu nieco bardziej optymistycznie.

Myślę, że jako jakiegoś rodzaju załoga Doctor Who jesteśmy podekscytowani, że to będzie się dalej ciągnęło, że zostanie przekazane dalej.

Przy tak refleksyjnym pytaniu, w tradycyjnie sprzyjających warunkach San Diego Comic Con, twórcom zebrało się też na opowiadanie doktorowych anegdotek. Mark Gatiss przypomniał o jednym z pierwszych pomysłów na spin-off Doctor Who.

Wydaje mi się, że wśród wielu pomysłów Williama Hartnella, które zostały odrzucone przez producentów, był też spin-off pod nazwą Syn Doktora Who.

Steven Moffat oczywiście pamięta tę historię.

To był diabelski syn! […] Diabelski syn, którego miał także grać William Hartnell. Chciał zrobić spin-off samego siebie z samym sobą. Nie wiem, jak mu się wydawało, że będzie wyglądał grafik! „W porządku, teraz kręcę Syna Doktora. Który wygląda dokładnie jak ja. Luz”.

Oglądalibyście? ;)

Źródło: YouTube


Studentka filologii fińskiej, miłośniczka języków, przecinków i kotów, u której nadmiary wolnego czasu się nie istnieją – w przeciwieństwie do seriali, książek i muzyki popijanych hektolitrami herbaty. Wielbi na kolanach Witkacego. Kiedy już podnosi się z podłogi, zdarza jej się prowadzić też swój blog. Kocha wszystkich Doktorów, ale w przepaść najchętniej rzuciłaby się za duetem Dziesiątego z Donną, względnie za duetem Dziesiątego z Dziesiątym.