Producent Przygód Sary Jane, Brian Minchin, zdradził, że Russell T Davies żałuje teraz, że zakończył spin-off Doctora Who.

Przygody Sary Jane były nadawane od 2007 do 2011 roku, powstało w sumie 5 serii. W spin-offie pojawił się także Doktor i to aż w dwóch wcieleniach – Dziesiątym i Jedenastym.

W piątej serii mogliśmy zobaczyć jedynie 3 historie, reszta nie została nakręcona w związku z chorobą i śmiercią Elisabeth Sladen, która wcielała się w główną, tytułową rolę.

Brian Minchin w rozmowie z Doctor Who Magazine powiedział niedawno:

Serial radził sobie bardzo dobrze w CBBC. Mieliśmy już gotowe scenariusze do kolejnych odcinków. Byliśmy gotowi do działania, a stacja chciała stworzyć więcej serii. Prowadziliśmy na ten temat rozmowy. Russell T Davies mieszkał w Los Angeles, ale był w pełni temu poświęcony, ale wtedy Lis zadzwoniła, by przekazać mu wieści. To był spory szok.

To było w… styczniu. Mieliśmy kręcić więcej odcinków Przygód Sary Jane w kwietniu lub maju. Kiedy zadzwoniła do Russella, poprosiła głównie o to, żeby wiadomość o jej zachorowaniu na raka była trzymana w sekrecie. Wiedziała, że wszystko potoczy się szybko i nie chciała, żeby ta wiadomość została ujawniona publicznie. Miałem więc sytuację, w której musieliśmy stanąć przed ekipą liczącą około 100 osób i poprosić ich, żeby utrzymali powód zaprzestania zdjęć w sekrecie. Sądzę, że to był cudowny gest miłości i szacunku od ekipy, bo informacja nie została upubliczniona. Po jakichś dziesięciu tygodniach dostaliśmy telefon, że Lis zmarła. To był naprawdę smutny okres.

Minchin został zapytany, czy były pomysły, aby kontynuować serial bez Elisabeth Sladen i zakończyć historię innych bohaterów, a także oddać hołd aktorce. Producent odpowiedział:

Mieliśmy kilka odcinków do zrobienia, nawet pośmiertnie, czuliśmy, że jesteśmy zobligowani do porozmawiania o tym z obsadą oraz innymi, ale nasze serca nie chciały tego kontynuować. Russell napisał do mnie niedawno maila: Nie powinniśmy tego zakończyć, prawda? Sądzi, że zakończyliśmy serial z powodu szoku. I ma rację. To był taki kochany serial, a Lis była fantastyczna.

Brian Minchin jest obecnie producentem wykonawczym Doctora Who wraz ze Stevenem Moffatem. Ich ostatnia seria jest obecnie kręcona, pojawi się w emisji na wiosnę 2017 roku.

Oglądaliście Przygody Sary Jane? Chcielibyście, żeby serial został kontynuowany? Jak wyobrażalibyście sobie kolejne historie bez Sladen? A może wolelibyście zobaczyć postacie z tego serialu w Class lub Doctorze Who? Swoim zdaniem podzielcie się z nami w komentarzach.

Źródło: Cultbox


Uwielbia herbatę i Donnę. Dużo czyta, pisze, gra, ogląda seriale i filmy. Kocha Marvela. Jest studentem i ma tysiąc pomysłów na minutę.
  • McThar

    Podobał mi się ten spin-off. W sumie od niego zaczęła się moja przygoda z Doctorem Who i byłem zaintrygowany chyba równie jak tamci nastolatkowie kim jest ten cały Doktor, bo nie miałem pojęcia. Na początku nie wiedziałem czemu nie było kolejnych odcinków, dopiero po pewnym czasie dowiedziałem się, że Lis nie żyje.. To była smutna wiadomość, bo ta aktorka grała przecież jeszcze w Classic Who. Ale nie wiem czy bym chciał ten spin-off bez niej, to byłoby trochę dziwne.

  • thekioskarz

    „Nigdy o tobie nie zapomnę Saro Jane Smith.”
    Od tego zacząłem całe uniwersum i mógłbym oglądać dalsze losy bohaterów.
    Gdy później oglądnąłem całe dostępne uniwersum (od 1963), pokochałem ją jeszcze bardziej. Często wracam do niektórych odcinków. Odcinki ze szczurołapem i kawalarzem to chyba po 10 razy oglądałem. Uwielbiam też relacje K9 i Pana Smitha. Chciałbym, żeby bohaterowie dostali swój serial lub dołaczyli do innego. W końcu już są dorośli.

  • Przygody Sary Jane bez Elisabeth Sladen, nie będzie takie samo – to fakt, ale urywanie historii w trakcie jej trwania też nie jest dobrze. Moim zdaniem, najlepszym hołdem dla aktorki byłby ciekawy, pełen akcji epilog, w którym dowiadujemy się o… właśnie śmierci Sary Jane i już prawie dorośli (albo i dorośli) przyjaciele bohaterki, muszą sami poradzić z nadciągającym zagrożeniem. Na samym końcu każdy udałby się własną stronę, nie zapominając o wydarzeniach, które wpłynęły mocno na świadomość i życie młodych ludzi.