Z okazji pięćdziesiątej rocznicy wykreślenia w Anglii i Walii homoseksualności z listy przestępstw, kanał Doctor Who: The Fan Show zorganizował dyskusję na temat obecności osób LGBT+ w Whoniversum. Nie po raz pierwszy zresztą – to temat mocno na czasie, o czym świadczyło też zorganizowanie w Cardiff wydarzenia Who’s Queer Now, na które wysłaliśmy Blownie.

Do dyskusji osób obecnych w studiu włączono nagranie rozmowy z Warisem Husseinem, reżyserem pierwszego odcinka Doctor Who An Unearthly Child z 1963 roku. Przetłumaczyliśmy dla was najciekawsze fragmenty jego wypowiedzi, a poniżej znajdziecie luźny zapis całej dyskusji.

Dlaczego Doctor Who przemawia tak mocno do osób LGBT+?

Rzecz w tym, że Doktor przenosi nas do najróżniejszych światów, z którymi trudno się nam identyfikować. Sądzę, że koresponduje to z ludzkim poczuciem osamotnienia i stanowi sposób, by sobie z nim poradzić. Doktor spotyka inne osoby, które są, podobnie jak on, zagubione lub dopiero szukają swojej tożsamości. Jego towarzysze mają solidniejsze korzenie, są mocniej związani z miejscami, z których pochodzą. Doktor nie ma domu. Polega na swoim intelekcie oraz na osobach, które spotyka i relacjach, które decyduje się nawiązać.

Jednak w latach 60. w serialu familijnym nie było miejsca nawet na aluzje do mniejszościowych tożsamości.

Doctor Who był przede wszystkim serialem przygodowym skierowanym do dzieci, nie była więc to przestrzeń dla takich przedstawień. Pojawiały się jednak postacie, w których moglibyśmy dostrzec niestandardowe cechy. Gdy kręciliśmy Marco Polo (w 1964 roku), w rolę tytułowego bohatera wcielał się Mark Eaton. Postawny, przystojny bohater. Zaś jego przeciwnika, Teganę, grał Derren Nesbitt. Tegana był stereotypowym złoczyńcą odzianym w czarny, skórzany strój i z zaczesanymi do tyłu włosami. Wyglądał jak wyjęty z gejowskiej fantazji.

Waris Hussein opowiedział też o trudnościach, z którymi musiał się zmierzyć, pracując nad serialem w latach 60.

Ciągle stanowi dla mnie zagadkę, jak ten serial, któremu początkowo dawano sześć tygodni… Nie można o tym zapominać – że mogłem przy nim pracować, bo nikt inny nie chciał go tknąć. Byłem najmłodszym reżyserem zatrudnionym w BBC. Pochodziłem z mniejszości etnicznej – byłem jedynym reżyserem pochodzenia indyjskiego. Podejrzewam, że dali mi tę pracę, bo byli przekonani, że nic z tego nie wyjdzie i pozbędą się dwóch problemów za jednym zamachem.

Producentem była kobieta – to też było niesamowite. Studio nagraniowe było naszą TARDIS, którą razem wyprawialiśmy się w niezwykłą podróż. A towarzyszył nam Sydney Newman, który serial stworzył. Sydney Newman, Kanadyjczyk, Verity Lambert, kobieta, i ja – Indus. Byliśmy trojgiem muszkieterów.

Więcej o tych czasach dowiecie się z filmu Przygoda w czasie i przestrzeni („An Adventure in Space and Time”).

To nie tak, że Doctor Who szczególnie przemawia do osób LGBT+ – tego tak naprawdę nie wiemy. Raczej trafia do wszelkich mniejszości, bo od samego początku właśnie przedstawiciele mniejszości go tworzyli i serial nasiąkał świadomością, że świat jest niezwykle różnorodny. Jak zauważa Benjamin Cook:

Doctor Who jest oparty na najlepszym pomyśle na serial, jaki kiedykolwiek powstał, więc 90% osób LGBT+ ogląda go z tych samych powodów, co wszyscy inni – bo to bardzo dobry serial. Wcale się aż tak nie różnimy.

Bethany Black, którą znamy z odcinka Nie zaśniesz już („Sleep No More”), opowiedziała o tym, że Doctor Who to jej najwcześniejsze telewizyjne wspomnienie:

Tym, co mnie do niego przyciągnęło, była różnorodność stworzeń, które Doktor spotykał na swojej drodze – i które nie zawsze były przedstawiane jako potwory. A kiedy na ekranie pojawiła się Ace… Pomyślałam: tak, kimś takim chcę być.

Spora część popkultury opiera się na motywie podboju – mężczyzna próbuje zdobyć kobietę lub ją ratuje, często sięgając po brutalne środki. W Doctor Who tego nie ma:

Doktor tak nie postępuje. On raczej ucieka…

Choć oczywiście w końcu dochodzi do konfrontacji, najczęściej jednak – na tle reszty kultury popularnej mocno niestandardowej.

Najczytelniejszą aluzją do problemów mniejszości seksualnych był odcinek Happiness Patrol – niemal dosłownie dotyka właśnie tej problematyki.

Prowadząca, Christel Dee, zwraca też uwagę na fandom, który w jej ocenie jest ogromnie zróżnicowany. Benjamin Cook diagnozuje:

To się bardzo zmieniło po 2005 roku. Kiedyś na konwentach byli niemal sami mężczyźni, ale kiedy Doktorem został David Tennant, nagle pojawiło się bardzo dużo fanek.

Co nie wszystkich ucieszyło…

Nie ucieszyło wszystkich, bo każdy chce, żeby ten serial był dla nich. A niektórzy – tylko dla nich.

Youtuber Alex (Torchwood Boy) dzieli się też swoją wizją serialu:

Fenomen Doctor Who polega na tym, że cokolwiek by się nie działo w twoim życiu, zawsze możesz do niego uciec, bo zawsze jest miejscem, gdzie każdy jest mile widziany, w którym dla każdego jest miejsce. Nie chodzi więc o to, że jest szczególnie przyjazny dla osób queer, ale że jest po prostu akceptujący dla wszystkich.

Następnie uczestnicy dyskusji przeszli do omawiania postaci towarzyszek. W pełni docenili Bill Potts, zgodnie jednak przyjęli, że pierwszą homoseksualną towarzyszką była Ace – choć nie zostało to nigdy powiedziane wprost, widzą to mocno sugerowane w jej wątku i konkretnych scenach z jej udziałem. W nowych seriach mamy z kolei Jacka Harknessa, który pochodzi z LXI wieku i jest otwarcie omniseksualny. Christel Dee zauważa, że bardzo ważną cechą Doktora jest to, że nie szufladkuje.

Problemem społeczności LGBT+ w 2017 roku jest w pewnym stopniu to, że robi się wokół tego tyle szumu… Nawet my teraz siedzimy tu i poświęcamy temu tematowi cały odcinek. Czy uważamy, że bycie pan- czy bi- za takie super, że warto ciągle o tym mówić, czy przyjmujemy raczej postawę Doktora: „Ja właściwie tego nawet nie dostrzegam”? Powinniśmy narobić zamieszania wokół tego, że Bill Potts jest pierwszą homoseksualną towarzyszką czy wzruszyć ramionami, bo czemu to miałoby mieć aż takie znaczenie?

Bethany Black kontruje:

Nie doszliśmy jeszcze do tego. Mówimy o tym, bo to ważne.

Nie wystarczy jednak tylko umieścić przedstawiciela mniejszości w fabule – trzeba go jeszcze dobrze napisać. Uczestnicy dyskusji chwalą motyw ciągłego wyciągania z szafy Bill Potts – którą fabuła zmusza do kilkakrotnego wyznawania wprost, że jest homoseksualna, w odpowiedzi na męskie zainteresowanie jej osobą – które uznali za bardzo realistyczne, znane im z codziennego życia.

Waris Hussein, od wielu lat związany z mężczyzną, zgadza się, że ujawnianie swojej tożsamości to niekończący się proces. Wspomina o tym, że rodzina jego partnera dopiero po bardzo wielu latach wyraziła chęć poznania go. Pracuje nad scenariuszem opartym na epizodzie z własnej biografii, chcąc w swojej pracy pochylić się też nad problemami osób nieheteronormatywnych.

Wątki LGBT+ pojawiały się również w Torchwood. Alex przypomniał, jak w pierwszej serii każda z głównych postaci całuje kogoś tej samej płci, ale ani raz nie pojawia się jakakolwiek łatka: że ktoś jest hetero, że ktoś nie jest hetero.

Są tym, kim widzowie chcą, żeby byli.

Nikt z nich nie chce jednak specjalnego traktowania dla postaci, które reprezentują mniejszości – nie mają za złe przetrzebienia ekipy Torchwood i nie chcieli, by fakt, że Bill stanowi pewien symbol, ograniczał swobodę twórczość scenarzystów. Postacie LGBT+ w popkulturze bardzo często nie doczekują się happy endu, ale walcząc z tą tendencją, nie można przesadzić w drugą stronę.

Trzeba być tego świadomym – że decyzje dotyczące takich postaci mogą wywołać falę krytyki – ale nie można też temu się poddać.

Bethany Black śmieje się:

Kiedy 90% postaci będzie niehetero, można zabić większość z nich, nie ma sprawy! Zmieńcie ich w Cybermenów!

A następnie poważniej wypowiada się na temat tego, jak ważna jest reprezentacja:

Z dzieciństwa pamiętam trzy przykłady reprezentacji, która mnie dotyczyła, jakie pojawiły się w mediach, i zapadły mi w pamięć jak nic innego. Nie jestem szalona, nie jestem jedyna, bycie trans to coś, co się zdarza. Ostatnio jest takich motywów coraz więcej i to wspaniałe.

To ważne nie tylko dla samych przedstawicieli mniejszości, ale ich otoczenia, rodzin, innych ludzi.

Waris Hussein wspomina:

Na początku mojej pracy w BBC w ogóle nie było mowy o tym, że ktoś jest gejem – ani w miejscu pracy, ani na ekranie. To jak ciągłe ukrywanie bólu głowy. W BBC było wielu homoseksualistów, wszystko było jednak ukryte i spowite poczuciem winy. Dekryminalizacja pół wieku temu nie zmieniła tej sytuacji z dnia na dzień – wpływu, jaki takie życie miało na ludzi, nie dało się tak łatwo cofnąć. Moje pokolenie ciągle jeszcze trochę zostało w tych realiach.

Dziś jednak, jak zauważa Bethany Black, sytuacja (przynajmniej w Wielkiej Brytanii) jest zupełnie inna. 50 lat historii – podczas których ciągle gdzieś w tle obecny był Doctor Who – przyniosło ogromne zmiany.

Zachęcamy do obejrzenia całego odcinka:


Profesjonalna (aca)fanka, miłośniczka pokręconych fabuł Moffata, kosmitów, smoków i szynszyli o imionach pożyczonych od towarzyszek Doktora.