Od wczoraj wiemy, kto zagra Trzynastego Doktora – a raczej Trzynastą Doktor. Witamy we whoviańskiej rodzinie Jodie Whittaker, na której spoczywa trudne zadanie – wprowadzenie nas, wraz z Chrisem Chibnallem, w zupełnie nową epokę serialu. Jak członkowie naszej redakcji zareagowali na tę rewelację?

Ginny: Czekałam na taki wybór. Od 2012 roku, kiedy zaczęła się moja przygoda z Doctorem Who i kiedy nie widziałam w tej roli kobiety, tak wiele się zmieniło. Od pewnego czasu po prostu nie wyobrażałam sobie, żeby Trzynasta Doktor nie była kobietą. Ufałam, że Steven Moffat nie podbudowuje gruntu pod nic i że BBC nas wszystkich nie zawiedzie. Że pokaże, iż nie liczą się dla nich tylko i wyłącznie pieniądze, oglądalność, sprzedaż zabawek związanych z serialem. Że naprawdę mają misję. Włączając filmik, bałam się i miałam nadzieję. O, jaki śliczny las. I te zarośnięte koła. Czy to kobiecy oddech, to westchnienie? Czy to kobieca dłoń? Tak! Zrobili to! Płakałam ze wzruszenia. Pewnie jeszcze co jakiś czas będę, przypominając sobie o tym, że to zrobili.

Czy Jodie Whittaker jest dobrą aktorką? Moim zdaniem tak. Czy podoba mi się wybór właśnie jej do roli Doktor? Tak. Wielu obstawiało Olivię Coleman czy Tildę Swinton, ale ja miałam poczucie, że to powinna być mniej znana i uznana aktorka. Nie absolutnie nieznana nikomu, ale taka o mniejszym nazwisku, co nie znaczy, że o mniejszym talencie. I przy całym uznaniu, jakie mam do obu wymienionych pań, Jodie Whittaker idealnie pasuje do moich oczekiwań. Już nie mogę się doczekać, by zobaczyć ją w roli Doktor. W jej własnym stroju. Będę płakać, gdy Dwunasty będzie odchodził, ale równocześnie będę się cieszyć, że przychodzi Trzynasta. Dokładnie tym powinna być regeneracja.

A jeśli uważacie, że teraz serial straci wielu fanów, pomyślcie o tym: gdyby Trzynastą nie była kobieta, też by utracił. Najprawdopodobniej mnie. Na pewno wielu innych fanów, którym niedotrzymanie obietnicy zmiany złamałoby serca. Czuję ogromną ulgę, że jednak nas nie straci. I że jest wszystkim tym, czym science fiction powinno być.

Clever Boy: Strasznie stresowałem się tym ogłoszeniem. Wiedziałem, że jeśli ma nadejść zmiana, na którą tak bardzo liczyłem, to musi to się stać teraz. Kiedy pokazali sylwetkę postaci, to już miałem przeczucie, że to kobieta. W momencie zobaczenia dłoni podskoczyłem na stołku ze szczęścia. I naprawdę się wzruszyłem! To historyczny moment dla tego serialu, dla telewizji również. I cudownie jest być, jako fan, częścią tego wszystkiego! Cieszę się, że w końcu zobaczymy kobietę w roli Doktora. Nie ukrywam, że miałem inne kandydatki do tej roli (Hayley Atwell – bądź kolejna!), ale bardzo się cieszę. Oglądałem zarówno Broadchurch, jak i Black Mirror. Jestem pewny, że sobie świetnie poradzi i pokochamy ją bardzo bardzo. Liczę, że Chibnall nie będzie robił z tego powodu wielkiego zamieszania, bo to nadal jest Doktor. Jestem szczęśliwy i podekscytowany. Cudownie przeczytać także, że Chris Chibnall od razu wiedział, że to będzie kobieta. Przyszłość serialu jest w dobrych rękach.

Kyrie: Reprezentuję w redakcji i wśród fanów Doctora Who mniej liczny front osób, dla których kobieta-Doktor nie była czymś oczekiwanym. A nawet jest czymś stawiającym pod znakiem zapytania dalsze oglądanie serialu. Powstrzymuję się na razie przed ostateczną oceną decyzji, ale wybór po pierwsze aktorki, a po drugie tej konkretnej aktorki wydaje się wyjątkowo rozczarowujący. Poniżej pokrótce dlaczego.

Jestem fanką silnych, kobiecych postaci i przeważnie to one powodują, że oglądam dany program. Z jakiegoś jednak powodu Doctora Who kochałam przede wszystkim za doskonałych aktorów: energetycznego Dziewiątego, zabawnego Dziesiątego, improwizującego Jedenastego i dziwnego Dwunastego. I z jakiegoś powodu uwielbiałam to, że byli facetami. Uwielbiałam też River Song i Missy, ale to zawsze były postacie epizodyczne. Ich rola w opowieści była i jest zupełnie inna niż rola Doktora. I nie wnikam w dyskusję o tym, czy przywódca, mentor, nauczyciel i jednocześnie błazen w ogóle może być kobietą, bo wiem, że ja wiem, że chcę oglądać tej roli tylko mężczyznę. I tyle. Wszystko rozbija się o płeć, bo wierzę, że to jedna z cech najbardziej nas określających.

Młody, stary, jednoręki czy niewidomy Doktor-mężczyzna, bez znaczenia, to argument czysto emocjonalny, nie racjonalny. Nie będę w stanie odbierać tej opowieści dalej w ten sam sposób, ponieważ oglądanie mojej ulubionej postaci odgrywanej przez kobietę, na dodatek chudą, blondwłosą ślicznotkę o typowej telewizyjnej twarzy, po prostu nie jest dla mnie interesujące. Oczywiście ma to dużo wspólnego z moją własną ideologią, która nie jest po drodze z większością. A po drugie dlatego, że tak mówi mi serce. Doktor, w którym mogłabym się zakochać, nie będzie miał raczej twarzy Jodie Whittaker.

Moffat powiedział kiedyś, że jeśli wybiorą kobietę-Doktora, nie będzie to wybór ze względu na płeć, ale dlatego, że powiedzą: ta osoba. Wierzyłam, że to prawda. Ale dziś Chibnall powiedział: od początku chciałem, żeby Trzynasty Doktor był kobietą. Nie chodziło więc o obiektywny wybór najlepszego na obecnej arenie brytyjskiego aktora.

Tak jak w wypadku Capaldiego chodziło o starego aktora, tak teraz wybrano kobietę. I robiąc ten przełomowy krok, zaprezentowano nam Doktora-modelkę w idealnym makijażu i z nienagannie zgrabnymi łydkami. Jeśli mielibyśmy wprowadzać jakieś zmiany w postrzeganiu płci, wolałabym raczej zobaczyć jakiś inny model wyglądu i prezentacji niż ten wszechobecny.

Nieważne. Jestem po prostu bardzo rozczarowana, bo czuję, że straciłam mój serial. I już tęsknię za Moffatem. Mam nadzieję, że serial pod nowymi rządami pozostanie dalej serialem dla wszystkich, który będzie można oglądać wieczorami, czując, że się jest do niego zaproszonym, że ktoś tworząc go, naprawdę pomyślał o tym, jak uczynić historię piękniejszą, jak nas zaskoczyć, jak pokazać piękno podróży i świata. Dziś mam jednak wrażenie, że wcale tak nie będzie.

Pegaz: Jest sobie Pegaz. Pegaz była kiedyś krótkowzroczna i nie dostrzegała, jak bardzo potrzeba nam świetnych aktorek w ważnych rolach czy fajnych kobiet w centrach fikcyjnych światów. Na szczęście Pegaz wyewoluowała! Bardzo się cieszy, że Doktor Who chce wciąż uczyć widzów otwartości. Że podjęto odważną decyzję. Chce tylko zauważyć, że sukces zależy od wielu czynników.

Część mnie czuje teraz podekscytowanie, bo Jodie Whittaker we wczorajszym filmiku mi się spodobała. Część mnie nie bardzo ogarnia, że już wiemy kto dostał rolę „Trzynastki”. Ja nie ogarniam nawet do końca odejścia Dwunastego i Petera Capaldiego!

Na koniec, korzystając z prawa głosu, chciałabym skrytykować hejterów. Poczytałam wczoraj komentarze z wrażeniami po premierze filmiku. Zdenerwowałam się na niektórych autorów. Serio, tak trudno okazać szacunek?

K.: To jest Doktor na miarę czasów i czy się komuś to podoba, czy nie, jestem przekonana, że wiele łez szczęścia się wczoraj polało. O tym, czemu ta zmiana jest ważniejsza, niż mogłoby się wydawać, już pisałam tutaj, więc nie będę się powtarzać. Ale jest coś niesamowitego w myśli, że jednak można było, tak po prostu, wybrać świetną aktorkę do roli, którą grało wcześniej w telewizji trzynastu mężczyzn. A jestem też przekonana, że Chris Chibnall pokaże nam, zgodnie z obietnicą, coś całkiem nowego, ponieważ oceniając po tym, że zaczął od tak drastycznej zmiany, naprawdę musi chcieć odświeżyć formułę serialu. A poza tym mam tak wielkie zaufanie do twórców Doktora, mam tak wiele miłości wobec poprzednich wcieleń, że po prostu nie wierzę, że coś mogłoby tu kiedykolwiek pójść nie tak i naprawdę już od dawna wierzyłam mocno, że rola ta trafi do odpowiedniej aktorki. Po Broadchurch mam do Jodie dużo sympatii, zagrała moim zdaniem bardzo przejmująco (wątek Beth w trzecim sezonie!) i od razu kupiłam ją po kilku sekundach trailera, jak zresztą każdego przed nią. I o mój brzozu, nawet nie wiecie, o ile łatwiej teraz będzie pisać doktorowe fanficki, nie, Gin?

Ewelinkja: Od pewnego czasu po prostu wiedziałam, że to będzie kobieta. W momencie, kiedy Mistrz zapytał, czy przyszłość to same dziewczyny, a Dwunasty odpowiedział, że należy mieć nadzieję, ja właśnie się upewniłam. Jestem zachwycona. Nadszedł na to czas i bardzo się cieszę, że BBC się odważyło na ten krok. Nie ma to nic wspólnego z poprawnością polityczną. To po prostu potrzebna zmiana, krok w przyszłość. Doctor Who opiera się na zmianach, potrzebuje czegoś nowego. Bez takiej dużej zmiany serial staczałby się powoli ku końcowi, bo nie da rady, żeby przetrwał kolejne lata w dokładnie takiej samej formie. Co pewien czas zmienia się główny bohater i jakoś się do tego przyzwyczailiśmy, ba, to świadczy o wyjątkowości serialu i za to właśnie go kochamy. Ufam, że Jodie urzekła wszystkich na castingu. Chibnall wspominał, że zachwyciła go swoją wizją Doktora i to dlatego ją wybrano. Nie znam tej aktorki. Widziałam tylko fragmenty jej występów, ale ma w sobie coś. Ma jakiś taki błysk w oku, ten uśmiech, kiedy na tym krótkim filmiku patrzy na TARDIS. Jestem pewna, że będzie to niezwykła przygoda. Doktor zawsze był wybierany dobrze. Jednych lubię bardziej, innych mniej, ale nigdy nie powiedziałam, że to zupełnie nie jest to. Myślę, że aktorka rzeczywiście ma jakąś fajną wizję i wspólnie z Chrisem i innymi scenarzystami dadzą nam wspaniałą Doktor.

To okropnie ekscytujące, że właśnie znaleźliśmy się w momencie, w którym NAPRAWDĘ nie wiemy, co będzie dalej. Ten dreszcz emocji już od dawna nie był tak wyraźny, jak w tej chwili. Jest we mnie trochę lęku o to, jak to wyjdzie, jest sporo radości i cały ogrom podniecenia pierwszą prawdziwą podróżą w nieznane od lat. Bardzo czekam na to, co Jodie nam pokaże. Niestety utarła się opinia, że niektórych rzeczy kobieta nie jest w stanie zagrać tak dobrze i przekonująco jak mężczyzna. Mam nadzieję, że Trzynasta Doktor przekona nas, że wcale tak nie jest. Wiele jeszcze mam przemyśleń, ale na razie muszę ochłonąć, poukładać to sobie i nauczyć się żyć ze świadomością, że Doktor naprawdę zabiera mnie w podróż w nieznane, bez żadnych wiadomych poza tym, że będzie wspaniale. Jak zawsze.

Owly: Chyba ze cztery razy zaczynałam pisać ten tekst, ale jedyne, co jestem w stanie z siebie wyrzucić, to: jestem na tak. Nie mam w sumie żadnych oczekiwań ani wątpliwości. Tylko ciekawość. A że Trzynasta Doktor jest kobietą? Co z tego? Nie pamiętam, w którym odcinku to było, ale pamiętam taki fajny dialog:

– You’re a Time Lord?
– Time Lady. Some of us can afford the upgrade.

Po prostu Doktor mógł sobie na to pozwolić ciut później niż Missy. :D

PaulaEija: Ja co prawda płakać, to nie płakałam, ale darłam się ze szczęścia… Po pierwsze dlatego, że, tak jak pisaliście wcześniej, czekałam na zmianę. Kochałam Dziesiątego i Dwunastego, lubiłam Dziewiątego i Jedenastego, ale chciałam, żeby to była kobieta. Doktor Who jest lewicowy od zawsze, mieliśmy Jacka, mieliśmy Missy, a teraz wreszcie przyszła pora na Doktora – czy raczej Doktor. I chociaż nie zgadzam się z opinią, że to źle, że główna postać zmienia płeć, jestem w stanie zrozumieć, że potrzeba chociaż kilku dni, żeby się z tą myślą oswoić, jeśli się jej nie rozważyło przedtem. Ja rozważyłam, więc mogłam sobie piszczeć pośrodku akademika pełnego obcokrajowców, a nawet, następnego dnia, popytać kilkoro z nich, co na temat tego wyboru. I dobrze, że tak zrobiłam, bo wbrew całkiem sporej internetowej nagonce, byli tak samo zachwyceni, jak ja, nawet jeśli nie znali Jodie z innych produkcji. Ja widziałam tylko Broadchurch i uważam, że o ile w pierwszym sezonie mogła się pokazać tylko ze strony zrozpaczonej matki, tak wspaniale rozwinęła postać w trzecim i pokazała, że umie grać nie tylko “na smutno”.

Ostatnio zresztą zauważyłam, że mamy tendencję do oceniania aktorów i aktorek po tym, jak grają te sceny pełne negatywnych emocji, zazwyczaj nie zwracając uwagi na to, w jaki sposób wcielają się w postacie normalne, w typowych sytuacjach i bez wielkich przemian. Czy nie te jest najtrudniej zagrać tak, aby ich nie przedobrzyć? I nie chodzi mi tu o niewyrażanie emocji w ogóle, tylko robienie tego subtelnie, nienachalnie. Mam takie wrażenie, że Jodie jest właśnie taka nienachalna, ale wyrazista, potrafi bardzo dużo przekazać samymi oczami. I może, z argumentów bardziej prozaicznych, które mogą mieć bardzo dobry wpływ na sposób, w jaki zostanie napisana Trzynasta, to tyle, że po trzech sezonach Broadchurch Chibnall musi dobrze znać warsztat Jodie, że wie, na ile nadaje się do jego wizji Doktor, ale też być w stanie tak napisać jej postać, żeby wykorzystać jej możliwości do maksimum. A tak już zupełnie poza rzeczową erystyką, to może po prostu taki prezencik dla fanów, żeby mogli reinterpretować Broadchurch jako nakładającą się linię czasu Dziesiątego i Trzynastej, którzy wspólnie próbują rozwiązać zagadkę śmierci swojego dziecka. :DD

Castigator: Przede wszystkim nie chciałem wiedzieć, kto zostanie następnym Doktorem. Co już manifestowałem wielokrotnie, regeneracja i następne wcielenie nie powinno być w moim odczuciu ogłaszane, szczególnie pół roku wcześniej? Bo po co, co dostajemy? Obecnie zachwyty i lamenty, jak przy każdej zmianie Doktora. I tak przez najbliższy rok. Szczerze mówiąc, tak bardzo mnie to nie ruszało, że zapomniałem o ogłoszeniu nowego aktora, kilka godzin później dopiero wszedłem na Facebooka i… O, nowy Doktor.

Jodie Whittaker widziałem dotąd (wydaje mi się) tylko w Broadchurch. Beth była bodaj jedyną postacią, której w tym serialu naprawdę nie cierpiałem. Sama Jodie aktorsko też mnie nie zachwyciła, bo jak na moje oko dysponowała jakimiś trzema wyrazami twarzy, choć może to specyfika roli. Z drugiej strony jednak zewsząd napływają głosy osób, które widziały ją więcej razy i są pełne zachwytów, autentycznie zachwycona była też między innymi Alex Kingston. Co tylko motywuje mnie do zapoznania się z bardziej obszernymi fragmentami jej filmografii, może kryją się tam jakieś perełki. Na ten moment fanem Jodie Whittaker nie jestem, ale to też jest specyfika Doctora Who, że z aktorów mniej znanych, choć utalentowanych, potrafi wycisnąć naprawdę wiele najlepszych cech. Stworzyć dzieło. Czego sobie, wszystkim fanom, Jodie Whittaker i Chrisowi Chibnallowi życzę.

Z tej wypowiedzi może wynikać, że zasadniczo nic mnie nie rusza (co może nie jest jakoś wybitnie odległe od prawdy) – ale nie robi mi to żadnej różnicy, że Doktor będzie kobietą. Podtrzymuję to, co pisałem w ramach cyklu SKARO jakiś czas temu – wprowadzanie kobiety w roli Doktora (to wyrażenie strasznie brzmi) jedynie w ramach reprezentacji nie powinno mieć miejsca, to nie może być taka sobie wrzutka. Natomiast ja jestem fanem Chrisa Chibnalla, ufam Chrisowi Chibnallowi i jestem przekonany, że Jodie Whittaker będzie prawdziwym Doktorem i prawdziwą Time Lady, którą zapamiętamy na lata. Postacią przemyślaną i kompletną. A póki co pozostaje tylko czekać i nie wydawać pochopnych osądów. Daleki byłem i jestem od opinii, że z kobietą w roli Doktora serial się skończy. Równie daleko mi do drugiej strony (która mi się rzuciła w oczy też w tych wrażeniach nieco wyżej), która mówi, że gdyby Doktor nie był kobietą, to więcej by serialu nie oglądali. Czemu to w gruncie rzeczy nie ma sensu? Bo w 54-letniej historii serialu kolejni Doktorzy są tylko i aż głównymi bohaterami. Ale jesteśmy fanami całego, nieskończonego uniwersum, genialnego, które ogranicza tylko wyobraźnia kolejnych twórców (i budżet). Coś takiego nie skończy się przez jedną inkarnację, której płeć w kontekście całego serialu jest jednak sprawą podrzędną. Weźmy szklanicę zimnej wody i obserwujmy, co z tego wyniknie. Jeśli Jodie Whittaker będzie fatalna, a Doktor w roli kobiety niewiarygodny, będę pierwszym, który to skrytykuje, tymczasem, podziwiając Chrisa Chibnalla za ogrom odwagi, której wymagał ten ruch, ale też ryzyka, które mimo wszystko podjął – czekam z zainteresowaniem na nową serię, w międzyczasie zapoznając się z filmografią Jodie Whittaker.

Lierre: Pamiętam, jak pierwszy raz zetknęłam się z pomysłem, że Doktora mogłaby zagrać kobieta i przez długi czas byłam do niego nastawiona neutralnie – no czemu nie, choć trochę trudno byłoby uzasadnić, dlaczego po kilkunastu mężczyznach będzie nagle kobieta. I jak to w ogóle jest z płcią u Władców Czasu, jak to zrobić, żeby nie było na siłę… Może lepiej byłoby wprowadzić więcej lepszych bohaterek, jakąś Władczynię Czasu, przywrócić Romanę…  Czekając na newsa o Dwunastym, myślałam, że może nie będzie biały, ale coś więcej…?

Bzdury. Niepostrzeżenie mój pogląd ewoluował, co odkryłam, gdy zaczęło się zamieszanie wokół następcy Petera Capaldiego. Pojawiały się pierwsze typy, a ja odkryłam, że nie. Nie chcę w tej roli kolejnego białego Brytola, który będzie się różnić od swoich poprzedników co najwyżej wiekiem, fryzurą i strojem – nie, kiedy jest tyle innych możliwości. Czas, żeby Doctor Who znów nas zaskoczył, żeby odważnie zrobił coś, w co mało kto uwierzy, że jest możliwe. Na widok Krisa Marshalla zaczęłam dostawać wścieklizny – nie dlatego, że to zły aktor, może by się nawet nadawał. Dziesięć lat temu, nie dziś.

To nie do końca tak, że sama płeć albo kolor skóry jako takie są dla mnie aż tak istotne (choć są, bardzo), ale stało się to pewnym symbolem, linią podziału między tym, co sprawdzone, bezpieczne i nastawione na wymierne korzyści a tym, co odważne, postępowe i związane raczej z ideą, którą serial wyznaje. I kurczę, jak miałabym zobaczyć, że Doctor Who, ten niesamowicie odważny, pewnie kroczący przed siebie serial, który podbija serca tym, co niepopularne, nudne, groteskowe, nieprawdopodobne, który nie wstydził się potworów ze styropianu i szczerych emocji i wielkich uniesień i wariacko dobrych zakończeń miałby wybrać tę pierwszą opcję? Nie chciałam żyć w świecie, w którym tak się dzieje i dzień przed ogłoszeniem, kto zagra Trzynastkę, byłam już bliska stwierdzeniu, że jeśli pokażą nam Krisa Marshalla czy innego bezbarwnego, klasycznie ślicznego chłopca, który miałby się dobrze sprzedać i być boleśnie przeciętny, to chyba naprawdę rozważyłabym zmianę branży.

Przepraszam, Chrisie Chibnallu, przepraszam, BBC, przepraszam, Stevenie Moffacie, Andy Pryorze, wszyscy, którzy maczali w tym palce – nie wierzyłam w was i teraz mi strasznie wstyd. Bo miałam tyle wątpliwości, tyle obaw, że jednak pójdziecie tą udeptaną ścieżką, bo może faktycznie zabawki powinny się lepiej sprzedawać, może faktycznie oglądalność spada i uznacie, że warto wrócić do czegoś, co już się sprawdziło – do ekscentrycznego, ale przyjaznego i zabawnego faceta w średnim wieku, który będzie atrakcyjny dla wszystkich. Robiłam dobrą minę, klikałam w ankietach, że to na pewno będzie kobieta, wyliczałam dowody na to, że ostatnie serie zbudowały pod tę zmianę solidne fundamenty, bo przecież serial mówił nam wprost, że tak się stanie, ale gdzieś z tyłu głowy widziałam, jak w studio wśród dymów i świateł wyjdzie rudawy Kris Marshall ze swoją skrajnie brytolską twarzą i coś się we mnie złamie, a potem i tak go polubię, bo tak miałam z Capaldim – pamiętam przecieki i modlitwy, żeby to jednak nie był on, bo nie podobała mi się jego rola w Torchwood, uważałam, że gra płasko i nudno, zdawał się nie mieć tego czegoś. Ale potem był Głęboki oddech („Deep Breath”) i stwierdziłam: no spoko, to ma sens, może coś z niego wyrośnie, i wyrosło, i potem było mi tak strasznie żal, że trzeba będzie się z nim pożegnać, choć miałam ciągle to poczucie, że to nie miał być on.

A teraz już widzę, że nie będę po nim płakać, tak jak nie płakałam po Dziewiątym i Dziesiątym; żal mi było się z nimi rozstawać, doceniałam ich wkład i urok, miałam mnóstwo miłych wspomnień z nimi związanych, ale widziałam na horyzoncie coś, co dawało mi nadzieję, że dalej będzie lepiej i lepiej. I było.

Jak będzie teraz? Nie mam pojęcia. Ale widzę, że to, co możemy przeczytać w jedynym na razie większym wywiadzie z Chibnallem, zaczyna się sprawdzać: odważne decyzje, niezważanie na to, co mówią ludzie w internetach, ale stawianie jako absolutnego priorytetu tego, żeby serial był dobry i spójny, by sięgał coraz dalej, by mógł się rozwijać, by miał przyszłość. Gdyby w filmiku dłoń okazała się należeć do mężczyzny, poczułabym się, jakby ktoś mnie kopnął – a masz, myślałaś sobie, że świat będzie stać do ciebie frontem? Podróże w czasie nie są dla kobiet, nie bez powodu dwunastu Doktorów było białymi facetami, to jest to, co ludzie chcą oglądać, to jest to, co się sprzeda.

Ale dłoń należała do Jodie i to był moment, kiedy poczułam się tak, jak Doktor powinien sprawiać, żebyśmy się czuli – poczułam się ważna. Poczułam, że mogę wszystko. Poczułam, że czasami wiadomość, której się obawiamy, może być dobra. I naprawdę nie rzecz w tym, że to aktorka, rzecz w tym, że to zmiana, że to akt odwagi, że to wyciągnięcie ręki w przyszłość, nowa potencjalność, nowy świat, nowe możliwości, ukłon w stronę tych, którzy samych siebie w popkulturze zbyt często nie widzą, którzy uważają, że to niesprawiedliwe, że kultura powinna się zmieniać wraz z naszą świadomością, że nie wszystko jest idealne, że obowiązkiem science fiction i fantastyki w ogóle jest pokazywanie nam lepszego świata, żeby nasza rzeczywistość miała do czego dążyć.

Mała rzecz. To tylko jeden serial na jednej małej planecie na obrzeżach układu słonecznego, nic, co miałoby wielką wagę, gdy ludzie protestują na ulicach, gdy trwają wojny, gdy dzieci umierają z głodu, a dziewczynki w Afryce z powikłań po nieludzkich zabiegach. Ale jednak… jednak to ma znaczenie. Zawsze ma znaczenie, bo zawsze potencjalnie może komuś otworzyć w głowie okienko. Kto wie, co z niego kiedyś wyjdzie?

Tak sobie teraz myślę, że jak będzie mi źle, to będę mogła sobie przypomnieć dzień, kiedy czekałam na pewną informację z takimi obawami, że właściwie to cieszyłam się, że najpewniej w kluczowym momencie będę poza domem i dowiem się nieco później, w jakiś zapośredniczony sposób, że ktoś mi tę informację sprzeda tak, by mniej bolało – dzień, kiedy okazało się, że nie zawsze tak musi być, że czasami może być po prostu tak, jak ledwo ośmielałam się marzyć. Małe zwycięstwo, które daje nadzieję, że może w przyszłości będzie ich więcej. Że może zmiana jest możliwa. Że coś, co w tej chwili maluje się w ciemnych barwach, może dostarczyć nam tak ogromnej, zmieniającej wszystko radości.

A co mogę powiedzieć o samej Jodie Whittaker? Kojarzę ją z kilku małych ról; jest dla mnie ucieleśnieniem takiej zwyczajnej Brytyjki z kameralnej produkcji BBC, z charakterystycznym akcentem, wiecie, małe miasteczko, zwykłe życie, prawdziwe do bólu relacje, historie, które na zawsze zapamiętamy. Czy poradzi sobie z tak przełomową rolą? Inaczej by jej nie wybrali. Jeszcze nigdy nie było złego Doktora, a Trzynastka nie okaże się pechowa. To zbyt ważne, zbyt starannie planowane, by mogło okazać się pomyłką. Nie mogę się doczekać, bo czuję, że czeka nas coś wyjątkowego.

Swoją drogą, mam przy tym takie poczucie… pisałam gdzieś o tym ostatnio a propos Davida Bradleya w roli Pierwszego – że tak jakby Doktor oddziela się od kolejnych aktorów, że coraz większe odstępstwa przyjmujemy ze wzruszeniem ramion. Pierwszy to już nie tylko Hartnell, ale też Bradley (wiem, pomijam kogoś w tym miejscu – ale point stands). Doktor to już nie tylko starszy pan, szaleniec z długim szalikiem czy młokos w muszce, ale też ładna blondynka z ciężkim akcentem, a potem – kto wie? Mam wrażenie, że to coraz bardziej pewna idea, nie postać. I strasznie mi się to podoba.

Malcolm: Chwilka, bo wzruszyła mnie wypowiedź Lierre… Ok. Poczułam się podobnie, aż było mi wstyd, że przestałam ufać BBC, a potem poleciała łezka szczęścia. Nie obchodziło mnie, czy to będzie mężczyzna, kobieta, biały, czarny, niebieski, Dalek, czekoladowy donut, chciałam tylko, żeby był to ktoś wyjątkowy, świeży, ale odpowiedni i „doktorowy”. Podziwiam Jodie za odwagę i życzę jej powodzenia. Może dzięki niej moje złamane serce po odejściu Petera wyleczy się trochę szybciej (no man can replace Peter Capaldi!). Teraz mam nadzieję, że to nie ostatni dobry wybór Chrisa. (A w ogóle to chyba się zakochałam, nie mogę przestać patrzeć na nią w tej bluzie Dwunastego… to bluza Dwunastego, prawda?).

A jak wy zareagowaliście na wczorajszego newsa? :)


Profesjonalna (aca)fanka, miłośniczka pokręconych fabuł Moffata, kosmitów, smoków i szynszyli o imionach pożyczonych od towarzyszek Doktora.
  • Mateusz Opaliński

    „Trzynasta Doktor” brzmi troche idiotycznie

    • Alternauta

      E, ale to normalna odmiana w języku polskim. A jak byś wolał? Trzynasta Doktorka?

      • Jak dla mnie po prostu Trzynasty Doctor :)

      • Mateusz Opaliński

        Ehe xD

    • Może być Trzynastka, widziałem też już „Trzynasta Doktora” – trochę możliwości jest :).

      A poza tym przyzwyczaisz się pewnie ;).

    • Najprawdopodobniej właśnie przy tym zostaniemy – Trzynasta Doktor. Chociaż Trzynastka (i Dziesiątka, Ósemka, Dwunastka) jakoś mi zaczynają wchodzić…

      • Alternauta

        Myślę że te dwie formy są najlepsze. Trzynasta Doktor i Trzynastka.

    • CooxJonural

      „Trzynasta Doktor” albo „Trzynastka”?? To brzmi trochę jak ksywka tej laski z dr House

  • McThar

    Cieszcie się, że się dowiedziałem kto jest następny, bo jak bym nie wiedział i zobaczył to… to no :P Ale cóż, odciąłem się wszędzie gdzie mogłem tylko zapomniałem o Youtubie i już nie dało rady uniknąć spoileru. Także po prostu mea culpa i tyle. Ale co do samego Doktora, w zasadzie póki co nie uznaję jej za Doktora, bo jej nie widziałem jako Doktora więc w zasadzie to tyle ode mnie. Po prostu nie ma to dla mnie teraz znaczenia. Capaldi cały czas jest Doktorem dla mnie i do odcinka świątecznego tak pozostanie. Ale tak ogółem, to nie mam nic przeciwko. Tylko ciężko będzie mi patrzeć na nią jako Doktora, bo znam ją tylko z roli Beth.

    • Wolimy chyba jednak fanić i promować i się cieszyć gdzie się da – żeby ludzie do świąt zdążyli się oswoić.

      • McThar

        Ja od „The Doctor Falls” zacząłem się oswajać z myślą, że następny Doktor będzie kobietą. Ja akurat nie koniecznie się cieszę, bo chciałem jednak nie wiedzieć (no ale zawsze coś z Doktora w polecanych się pojawi) i mieć miłą (lub nie) niespodziankę. Ale w zasadzie to cieszę, że nie to Kris Marshall.

  • Alternauta

    Ja tylko proszę PaulaEija – unikaj spojlerów, bo nie każdy musiał jeszcze widzieć trzeci sezon Broadchurch (bo domyślam się że coś w tym sezonie się dzieje, do czego nawiązujesz bo z poprzednich nic takiego nie kojarzę), zwłaszcza że pewnie sporo osób może dopiero po to sięgnąć żeby nową Doktor zobaczyć. Chyba że to był tylko taki żarcik to wybaczam ;)

  • Przez dwa dni bardzo chciałam uwierzyć, że spekulacje o Jodie są prawdą, ale powstrzymywałam się, bo
    „kasa się musi zgadzać”, bo ostatnie wydarzenia na świecie, bo kurka, Chibnall napisał jednak to Cyberwoman i może Broadchurch Broadchurchem, ale sci-fi u niego wygląda inaczej. Z chwilą zdjęcia kaptura (bo przy oku zmroziło mi komórki mózgowe) poczułam taki przypływ wiary i entuzjazmu, jakiego nie miałam od bardzo dawna. To było ogłoszenie jakiegoś wyboru do jakiejś roli, to była historyczna chwila. Deklaracja, obietnica czegoś nowego i wielkiego. Zwycięstwo. Może i zmierzamy jako ludzkość w przepaść, ale jeszcze niektórzy walczą, jeszcze nic nie jest przesądzone, jeszcze możemy pójść do przodu zamiast się cofać. Przepraszam, Chris, że wątpiłam i dziękuję – Tobie, i Jodie, i wszystkim, od których to zależało – za odwagę.

    Mamy Trzynastą, mamy Trzynastą, mamy Trzynastą!

  • Jeszcze przed ogłoszeniem daty ogłoszenia nowego Doctora przeglądałem internet w poszukiwaniu typów następcy Dwunastego. Z góry odrzuciłem wszystkich kandydatów płci męskiej. Wszystko w serialu i to od jakiegoś czasu wskazywało, że 13 będzie kobietą. Część sygnałów była oczywista, reszta docierała podprogowo.
    Wstyd się przyznać, ale Jodie nie była moją faworytką ze względu na jej „cukierkowatość”, gładkie policzki i blond włoski (nie widziałem jej żadnej roli, tylko foto), ba, po przeczytaniu, że Doctor to Ona nawet nie skojarzyłem, że była wymieniana wśród kandydatów.
    Jednak kiedy dotarłem do domu i obejrzałem filmik, cóż zakochałem się w nowym wcieleniu i niecierpliwie czekam na pierwsze chwile nowego Doctora.

    • McThar

      W Broadchurch miała inny kolor włosów, ciemniejszy, brązowawy taki o ile dobrze pamiętam i taki mi się podobał bardziej. Ale w serii 10. faktycznie było dużo poszlak, że następny Doktor będzie kobietą. Ja się może nie zakochałem ani nic, ale nie mam nic przeciwko tak naprawdę.

      • Jak regenerował Tennant I pojawił się Smith to było u mnie takie WTF!? Co za szczypior?
        Podobnie było przy Capaldim, który pomimo świetnej gry i kilku naprawdę fajnych momentów, nigdy mnie do siebie do końca nie przekonał.
        Nie mówię tu o regeneracji Ecclestona bo to był mój pierwszy Doctor i czułem się jak Rose ;)
        Tutaj jednak zobaczyłem Jodie jako Trzynastego i wszystko pasowało, było jak należy.
        Oby i w odcinkach wszystko zagrało.
        PS. Doctor zawsze będzie Doctorem bez względu na płeć, kolor skóry czy ilość odnóży :)

        • McThar

          Ja jestem ciekawe jak wykreują Trzynastą Doktor, mam nadzieję, że zrobią ją dobrze i że nie będę miał powodów do narzekań. Chociaż pewnie jej nie będę lubił na początku, tak jak i Jedenastego, bo Dziesiąty był moim Doktorem a tu nagle takie coś mi dali. Potem do niego przywykłem, ale Dwunasty, moim zdaniem, jest lepszy i teraz on jest moim Doktorem i teraz zabierają mi tez jego. Ale jeśli wyjdzie im kobiecy Doktor dobrze, to mam nadzieję, że to nie będzie jedyny, chociaż jak czytam komentarze pod filmikami ujawniającymi nowego Doktora, to wszyscy nagle oświadczają, że przestają oglądać, że jak tak mogli zrobić kobietę z Doktora itp. itd. No naprawdę, ludzie nawet nie widzieliśmy jej jeszcze na ekranie w tej roli a wy już narzekacie.

  • Przemek031999

    Jestem całym sercem za Trzynastką <3

  • M.

    Ja się cieczę głównie dlatego, że również uważam, że te wszystkie sugestie, które od dłuższego czasu zostawiał nam Moffat, nie powinny prowadzić do następnego typowego brytola Krisa jakiegośtam. I kompletnie nie zgadzam się z tym, że uwielbiałem dotychczasowych Doctorów, bo „byli facetami”. Uwielbiałem ich dlatego, że byli akurat TYMI facetami. Kocham Chrisa, Davida, Matta czy Petera nie z powodu tego, jak wyglądali czy co mieli między nogami, tylko dlatego, że w swojej roli byli świetni.
    Czy uważam, że Jodie to dobry wybór? Nie mam pojęcia, pierwszy raz widzę tę kobietę na oczy. Czy uważam, że wybrano tę aktorkę tylko dlatego, że jest kobietą? Nie wiem, bo ponownie – nie znam jej, ale wierzę, że nie. Bo wierzę w ten serial i wierzę, że po 54 latach trwania serialu nie wybrali aktora(ki), który by się do tego nie nadawał, bo tego jeszcze nie było. Nie wiem, jak teraz będzie wyglądał serial, ale wiem na pewno, że nie porzucę go tylko dlatego, że mój ukochany zmiennokształtny kosmita przemierzający wszechświat w latającej budce telefonicznej (czy to nie brzmi już wystarczająco absurdalnie?) będzie miał teraz wyższy głos i trochę więcej krągłości na klatce piersiowej. Liczę tylko na to, że to będzie nadal ten sam kosmita, którego kocham, bez względu na to, jak wygląda.

    Nie jestem za kobietą Bondem (czy tam czarnoskórym Bondem), bo z tego co mi wiadomo, to Bond jest oparty na postaci białego brytola. Ale dlaczego w tym serialu sci-fi, w którym główny bohater może kompletnie zmienić swój wygląd, w którym z miejsca zaakceptowałem i pokochałem Kobietę Mistrza, miałbym nie zaakacpetować Kobietę Doctora?

  • M.

    Ja się cieszę głównie dlatego, że również uważam, że te wszystkie sugestie, które od dłuższego czasu zostawiał nam Moffat, nie powinny prowadzić do następnego typowego brytola Krisa jakiegośtam. I kompletnie nie zgadzam się z tym, że uwielbiałem dotychczasowych Doctorów, bo „byli facetami”. Uwielbiałem ich dlatego, że byli akurat TYMI facetami. Kocham Chrisa, Davida, Matta czy Petera nie z powodu tego, jak wyglądali czy co mieli między nogami, tylko dlatego, że w swojej roli byli świetni.
    Czy uważam, że Jodie to dobry wybór? Nie mam pojęcia, pierwszy raz widzę tę kobietę na oczy. Czy uważam, że wybrano tę aktorkę tylko dlatego, że jest kobietą? Nie wiem, bo ponownie – nie znam jej, ale wierzę, że nie. Bo wierzę w ten serial i wierzę, że po 54 latach trwania serialu nie wybrali aktora(ki), który by się do tego nie nadawał, bo tego jeszcze nie było. A że przy okazji jest ładna i zgrabna? I co z tego? David i Matt też podobno byli, a to nic nie ujęlło ich zdolnościom aktorskim i byli czymś więcej niż tylko ładną buzią. Nie wiem, jak teraz będzie wyglądał serial, ale wiem na pewno, że nie porzucę go tylko dlatego, że mój ukochany zmiennokształtny kosmita przemierzający wszechświat w latającej budce telefonicznej (czy to nie brzmi wystarczająco absurdalnie?) będzie miał teraz wyższy głos i trochę więcej krągłości na klatce piersiowej. Liczę tylko na to, że to będzie nadal ten sam kosmita, którego kocham, bez względu na to, jak wygląda.

    Nie jestem za kobietą Bondem (czy tam czarnoskórym Bondem), bo z tego co mi wiadomo, to Bond jest oparty na postaci białego brytola. Ale dlaczego w tym serialu sci-fi, w którym główny bohater może kompletnie zmienić swój wygląd, w którym z miejsca zaakceptowałem i pokochałem Kobietę Mistrza, miałbym nie zaakacpetować Kobietę Doctora?

  • Jacek Kotlicki

    Czy jestem jedyną osobą, której zmiana płci Doktora się nie podoba?

    • Alternauta

      nie, pod filmikiem z prezentowaniem Doktor jest Was 30 tys ponad. Tylko pamiętaj, że zanim ocenisz ostatecznie obejrzyj chociaż jeden pełnoprawny odcinek z nią.

  • Pingback: Dlaczego Trzynastka musiała być kobietą? - Gallifrey.pl - wszystko o serialu Doctor Who()

  • Taki tam


    A jeśli uważacie, że teraz serial straci wielu fanów,
    pomyślcie o tym: gdyby Trzynastą nie była kobieta, też by utracił.
    Najprawdopodobniej mnie. Na pewno wielu innych fanów, którym
    niedotrzymanie obietnicy zmiany złamałoby serca”

    Gdzie i kto złożył tę obietnicę? Dodatkowo – kto obiecał, że to 13 inkarnacja będzie kobietą?

    • Ostatnie trzy serie są wypakowane aluzjami – od Missy począwszy, na różnych drobnych, ale jasno sugerujących taką zmianę wstawkach w dialogach skończywszy. Kiedyś to wszystko zbierzemy w artykuł, było tego naprawdę dużo.

      • Taki tam

        Czyli obietnicy per se nie było? To co opisujesz, to tworzenie możliwości , otwieranie tematu, robienie aluzji, traktowanie tego jako obietnicę jest wyjątkowo dużą nadinterpretacją.