Jesteśmy po emisji przedostatniego odcinka Class o cudownym długim tytule The Metaphysical Engine, or What Quill Did. Redakcja dzieli się wrażeniami.

engine-quill01-class7-03-12-2016Ginny: Jeżu kolczasty, jaki to był genialny odcinek. Dawać nam cały serial o czymś takim, a nie jakieś tam zapryszczone nastolatki. Znaczy tego, no, nastolatki były nawet fajne, a z odcinka na odcinek robiło się ciekawiej, ale od początku powtarzam (i nie tylko ja), że to pani Quill jest najciekawszą bohaterką – i to dla niej brnęłam nawet przez słabsze historie – dlatego, czekałam na ten odcinek, od momentu, gdy tylko dowiedziałam się, że będzie dotyczył jej samej. I nie zawiodłam się. Ten odcinek spokojnie mógłby znaleźć się w Doctorze Who. Z genialnymi tekstami, ciekawym pomysłem na same podróże (jak nie znoszę metafizyki, tak w takim wydaniu łykam ją jak pelikan*) i głębszym rozwojem postaci, które już znamy oraz zgrabnym wprowadzeniem nowego bohatera, był po prostu idealny. No dobrze, to rozmycie po seksie było dziwne i totalnie zbędne, ale reszta? W punkt panie Ness, w punkt.

engine-quill02-class7-03-12-2016Zaskoczyło mnie trochę przy pierwszym seansie, że cała misja sprowadza się wyłącznie do zdobycia komponentów do usunięcia Arna z mózgu Quill oraz samej operacji. No i jeszcze tylko mikroigrzysk śmierci w finale. A jednak ładnie to zagrało. Z bogiem Bollona, z boginią Quillów, z niebem Arnów – a wszystkimi nieistniejącymi inaczej niż fikcyjnie, choć przecież tak rzeczywistymi. Z pokazaniem nam kultury z której wywodzi się Quill i zestawieniem z kulturą Bollona i z faktem, że nawet genetycznie wyhodowana istota potrafi własną kulturę wytworzyć (Arn) buduje to naprawdę niebanalny odcinek i daje nam coś całkiem nowego w mikrowersum Class.

engine-quill09-class7-03-12-2016A był to był o tyle trudniejszy odcinek, że napięcia nie dało się zbudować na niepewności, czy Quill przeżyje. To już wiemy z finału odcinka szóstego, który rozgrywa się równolegle z tym (ładnie pokazując, że o ile dzieciaki same mają fajne przygody, tak Quill ma fajniejsze). Dlatego też tym większe brawa należą się Patrickowi Nessowi za to, że zrezygnował z tej drogi, a całe napięcie obudował na bólu, stracie, poczuciu krzywdy które targają tak Quill jak i jej nowym partnerem. I może ta relacja rozwija się bardzo szybko, niemniej podoba mi się to w jaki sposób zdobywają swoje zaufanie i jak nawet, gdy stają przeciwko sobie zachowują szacunek do siebie nawzajem. W tej relacji ubodło mnie tylko jedno. Dokładniej reakcja Bollona na gniew Quill, gdy zabija on jej boginię, w którą nie wierzyła. O ile jako ateistka nie wierzę w takie nawrócenie (to w ten sposób nie działa), o tyle stwierdzenie, że Quill nie ma do niego prawa, bo to by wywróciło do góry nogami to kim jest, a przecież ona jest już ukształtowana, to czystej wody bullshit. Każdy ma prawo do zmiany. Nieistotne jak radykalna by ona nie była. Nieistotne czego miałaby dotyczyć. Także panie Ness, ten kawałek scenariusza, to była czysta hipokryzja.engine-quill03-class7-03-12-2016

Ale poza tą sceną podoba mi się cały ten odcinek.

Intryguje też nadal kim jest Zarząd. Można tu mieć różne teorie, mnie nasunęły się dwie, interesujące i nawiązujące do uniwersum Doctora Who. Albo jest to Agencja Czasu, do której należał Jack Harkness, albo to CIA, czyli tajne służby Gallifrey. Ale pewnie okaże się, że zupełnie się mylę. Niemniej podobało mi się tutaj, że Dorothea okazuje się przy bliższym poznaniu być jednak pomniejszą figurą na tej szachownicy, a nie głównym graczem. O ile oczywiście nie kłamie cały czas jak z nut.

I już zmierzając do końca, strasznie spodobała mi się końcowa destynacja i jej wykorzystanie. Bardzo, bardzo gorzkie i smutne. Zwłaszcza ta scena, gdy Quill chwyta jedną z rhodiańskich dusz i widzimy jak działa ich moc.

engine-quill04-class7-03-12-2016Ale, jako że to nadal serial YA, wracamy na koniec do dzieciaków, a na podstawie końcówki przygody Quill z Bollonem przestrzega nas się czym się kończy przypadkowy seks. To znaczy, um… To zgodnie z tym, co Quill powiedziała na początku odcinka oznacza, że ona teraz powinna umrzeć. Nope. Nie zabijajcie Quill. Możecie zabić Matteusza, daję dyspensę, o ile nie zabijecie Quill. Chociaż nie, przepraszam, nie daję dyspensy na zabijanie gejów. No ale hem, hem, może by tak głos w sprawie aborcji, panie Ness. Tudzież inne nienegatywne zakończenie dla Quill. O ile może być takie, kiedy nosi pod sercem coś na kształt swojej odrodzonej rasy. Spekulując jednak kto zginie, to ekhem, zwiastun pokazuje nam tatę Rama, rozpadającego się w pył. Um. Nie. Biedny sierotek Ram. #sarkazm

Ach i jeszcze to no, zabrakło im budżetu na krew przy wycinaniu jej próbki od boga Lorrów, że nóż Bollona jest nią zupełnie niesplamiony? A przecież później mamy mocno graficznie pokazaną jatkę jaką z oka Quill zrobił wyłażący Arn… Niekonsekwencja panie. Ale przynajmniej jak już serial rezygnuje z kiczowatych pioseneczek, to OST ma całkiem przyjemny.

* Sam tytuł brzmi pięknie, choć steampunkowo, a za tym gatunkiem fantasy też nie przepadam, ale odcinek zdecydowanie nie był steampunkowy i chwała mu za to.

engine-quill05-class7-03-12-2016Clever Boy: Ten odcinek był fantastyczny! Sama myśl o solowym odcinku z Quill wzbudzała we mnie ekscytację i radość. Tutaj będą chyba same plusy, tak jak poprzednio. Ness ustawił wysoką poprzeczkę. Bardzo podobało mi się zwiedzanie różnych światów, każdy z nich był wyjątkowy, wyglądał prześlicznie i efekty zupełnie nie raziły w oczy. Wygląd potworów był bardzo dobry. Dowiedzieliśmy się więcej o Quillach, chciałbym wiedzieć oczywiście więcej! Zakochałem się w pani Quill, ta postać jest tak cudowna, chciałbym żeby została towarzyszką Doktora, nawet na odcinek specjalny. Czekam na zemstę na Dorothei, straciła całą moją sympatię przez swoją akcję na końcu, należy się jej ostro odpłacić. Nadal ciekawi mnie Zarząd, nic o nich nie wiemy. Są oczywiście niebezpieczni, zakładam, że poznamy ich tak naprawdę w ewentualnych przyszłych seriach. Fajnie też, że wspomnieli o Zygonach.

Jestem ciekawy jak rozwiążą wątek ciąży Quill. Mam nadzieję, że nie zginie, bo jeśli serial dostanie szansę na drugą serię to bez niej nie będzie fajny. I oby Matteusz nie zginął! Panie Ness, proszę nie obniżać poziomu – niech finał będzie wspaniały!

engine-quill06-class7-03-12-2016Pegaz: Pani Quill to zdecydowanie moja ukochana postać z Class i do siódmego odcinka podchodziłam trochę jak do jeża, bo bałam się, że coś będzie z nim nie tak. Podobał mi się bardzo! Wspomniano UNIT i Zygonów na Ziemi: lubię to (chociaż nie lubię Zygonów i UNIT-u w Doktorze Who). Wydobywanie tego „uroczego” stworzonka z głowy pani Quill wyglądało odpowiednio… niepokojąco. Dorothea okazała się interesującą postacią (chciałabym dowiedzieć się czegoś więcej o Zarządzie). Pani Quill… wspaniale było lepiej poznać ją i zwyczaje jej… hmm… ludu. Minidrużyna „Quill plus Ballon” też skradła moje serce (heh). I ta końcówka! Chcę więcej pani Quill!

Lierre: Ojej, jaki to był dziwny odcinek. Bardzo dobry, ale też oparty na ryzykownym pomyśle. Co ostatnio tak naszło Whoniversum na te zaświaty? To nie ta bajka w ogóle, chyba mi się to jednak nie podoba. Pobieranie próbki krwi od boga? Zabijanie quillowej bogini? Co to było… Ale wielki plus za różową i śliczną planetę ahnów, w ogóle co za pomysł z tymi zwierzakami! Jak się temu przyjrzeć bliżej, to zupełnie bezsensowny, ale nie przyglądam się i doceniam z daleka. Całkiem zgrabnie wyszła im drużyna starych ludzi w tym odcinku, choć wątek romansowy pozwolę sobie przemilczeć, a jego skutek… WTF (edukacja seksualna, part 2 :D).

engine-quill07-class7-03-12-2016To brzmi, jakby mi się jednak nie podobało. Przyznaję, że po Szlabanie poprzeczka była zawieszona wysoko i trochę się rozczarowałam, głównie estetyką, ale jednak super, że dostaliśmy odcinek o samej Quill, o jej dramacie i jej rozterkach, o byciu żołnierzem (ta szkoła jakoś tak… militaryzująco działa na ludzi, dlaczego?) i z urządzeniem do metafizycznych podróży, które wcale to a wcale nie wygląda jak TARDIS. Aaaa, i wspomnieniem o Zygonach! Pisnęłam głośno, Loe świadkiem.

Rany, zaraz finał, boję się i martwię się (jak to „możecie zabić Mateusza”, Gin????? (nijakto. przeczytaj nasze jeszcze raz – Gin)). A co, jak nie będzie drugiej serii?

engine-quill08-class7-03-12-2016PaulaEija: Mnie w Class chyba najbardziej porywa ta piosenka z intro i muszę przyznać, że do szóstego odcinka nie byłam wcale przekonana. „Inszość” siódmego odcinka porywa, jego niespodziewanki i to, że wreszcie poznajemy bardziej Quill – mądrzejszą i dojrzalszą niż większość bohaterów tego serialu. Serio – nawet ten (pierwszy) dyrektor był jakiś niestabilny emocjonalnie, nie wspominając już o przewrażliwionej matce Tanyi czy ojcu April. W ogóle, poza Quill, która nawet nie jest człowiekiem, największym rozsądkiem wykazuje się Tanya, którą poznajemy na samym początku. Zresztą podoba mi się, że jednak ostatecznie nie wygrywa zniewolenie jako kara. To jest ta cudowna właściwość uniwersum DW, lewicowość na wskroś. Nawet jeśli to oznacza tak mało popularny edukacyjny charakter wymiaru sprawiedliwości zamiast represyjnego. I znowu wygrywają prawa człowieka (no, nie tylko człowieka), równość, wolność, braterstwo. To urocze w sumie.

engine-quill10-class7-03-12-2016Pomijam już fakt, że trochę feminizmu Class nie zaszkodzi – mamy przecież posłuszną Tanyę i April, konserwatywnych rodziców tych wszystkich… A metafizyczne podróże to swoją drogą też świetny pomysł – świetnie się to pokrywa z niektórymi teoriami filozoficznymi. Chętnie bym zobaczyła, jak rozgryzają działanie tego transportera, koniecznie w połączeniu z badaniami o możliwościach wpływu fal mózgowych na rzeczywistość (scenarzyści nie musieliby się przy tym nawet specjalnie wysilać, część takich badań już przeprowadzono). Ale taka naukowa ingerencja pewnie zniweczyłaby ideę przystępności dla młodzieży czy nawet przeciętnego widza. Szkoda (chociaż to jednak spin-off DW, więc nie jest to całkiem wykluczone :D).

A jakie są wasze wrażenia? Podobał wam się ten odcinek? Swoimi wrażeniami podzielcie się z nami w komentarzach!


Uwielbia herbatę i Donnę. Dużo czyta, pisze, gra, ogląda seriale i filmy. Kocha Marvela. Jest studentem i ma tysiąc pomysłów na minutę.
  • NoOne

    Wy dopiero z siódmym, ja wróciłem z ósmego. O MÓJ BOŻE. Myliłem się, myliłem się co do tego odcinka!!! Odcinek był AAA[…]AAA!!! Tam było wszystko, wszystko czego można się było i czego nie można się było spodziewać! Nawet chociaż nie lubiłem Shadow Kinów przez całą serię od początku, tutaj, tutaj potrafili mnie trochę przekonać do siebie pokazując wreszcie jak strasznymi, wstrętnymi potworami są.

    Co do szczegółów, małych detali o które się czepiam od 4 i 5 odcinka serii to był tylko jeden w pokoju gdy Tanya rozmawiała z mamą, a ta pod koniec ich rozmowy stanęła w drzwiach był taki oczywisty, dziwny i rozumiało się samo przez się- ehhh, to musi się wydarzyć. I jeszcze tą pretensję jaką miałem do zwiastuna muszę wymienić, że ten pokazał śmierć ojca Rama, która przez to odejmowała uroku odcinkowi- nie ważne- pod koniec, pod koniec tyle plot twistów, tyle odkryć, tyle ukazań innych rzeczy, TYLE WSZYSTKIEGO ŻE WOW, AŻ PŁACZE SIĘ ŻE NASTĘPNY ODCINEK NIE WYCHODZI ZA TYDZIEŃ.

    I jeszcze dodam, że „They would not appear in the show…”, może ktoś skmini z czytających przed obejrzeniem odcinka, ale ja nie mogę.

    Jeżeli można to tak określić, ten odcinek u mnie wywołał całą gammę emocji- była rozpacz, było zdumienie, zaskoczenie, gniew, znudzenie, zniesmaczenie, podziw, zachwyt, łzy w oczach, strach, sprzeciw, wszystko. Jeżeliby tylko móc wymazać z pamięci 4 i 5 odcinek, Boże ta seria, była by przepiękna.

    Nie mogę doczekać się kolejnej… ta będzie, bo przynajmniej 5 wątków nie zostało wyjaśnionych, o których napiszę moje rozkiminy pod redakcyjnymi wrażeniami z ósmego odcinka.

    Tak więc jak na serię pierwszą Class odcinki następująco wg mojej oceny się układają:
    1. Ex aequo „Tej nocy mogliśmy zginąć” i „Zagubieni”
    3. „Silnik metafizyczny”
    4. „Koza”
    5. „Nocne odwiedziny”
    6. „Trener ze smoczym tatuażem”
    7. Ex aequo „Współwłaściciel samotnego serca” i „Prawie dzielne serce”

    Rate 12 out of 10.