Kolejny odcinek najnowszego spin-offu Doctora Who już za nami. Redakcja dzieli się pierwszymi wrażeniami po jego seansie. Jak wypadł trzeci odcinek Class?

Trzeci odcinek Class miał swoją premierę 29 października, wszystkie informacje o spin-offie znajdziecie tutaj. A nasze wrażenia z dwóch premierowych odcinków czekają na was właśnie tu. W poniższym tekście uwaga na oznaczone spoilery.

Jak podobał się nam trzeci odcinek ClassNightvisiting?

class-31-10-2016-01Ginny: Minął kolejny tydzień, za nami już trzeci odcinek Class i… pewne wątpliwości we mnie pozostają, ale chyba jest lepiej. Nadal mam wrażenie nie do końca zgrabnego rozegrania, tempa odcinka, ale sam potwór był bardzo fajny i interesująco poprowadzony. Tajemniczość i wymaganie rozmowy zamiast akcji gnającej na łeb na szyję to coś, co zawsze będzie mi się podobać. Potwór mieszający swoim ofiarom w głowach to z kolei coś bardzo doktorowego. Fajne było też to, że tym razem cała historia rozgrywa się jednej nocy. O ile jednak granie na czas w rozmowie panny Quill zostało ładnie poprowadzone i miało sens (a gdyby ktoś tak jak ja zapomniał, że nie może ona walczyć z tym, co nie zagraża Charliemu, zostaje nam to prosto przypomniane), o tyle rozmowa Tanyi z jej „ojcem” była od pewnego momentu nadmiernie przeciągana, zbyt mocno wpisująca się w kliszę takiej dyskusji. Z jednej strony nie wierzyłam, że mamy na ekranie czternastolatkę, która mogła by być tak emocjonalnie podatna na manipulację z kosmosu. Z drugiej nie wierzyłam, że mamy na ekranie genialną dziewczynę, która powinna o wiele szybciej rozgryźć, że nie może ufać temu kosmicie. Gdzieś zabrakło czy to aktorskich umiejętności, czy to balansu w samym scenariuszu.

Brak balansu to zresztą największy problem tego odcinka. Co ponownie odbija się czkawką w finale, gdzie rozwiązanie problemu było nazbyt banalne, tak że ja przez dobrą chwilę byłam pewna, że to jeszcze nie jest koniec, że właściwe rozwiązanie nas dopiero czeka. Generalnie też miałam wrażenie, że to był taki potwór, przy którym idealnym rozwiązaniem byłoby zadzwonienie po Doktora i poproszenie go, żeby się tych kameleonian pozbył.

Brak balansu widać też przy braciach Tanyi. Na początku odcinka myślałam, że chyba Patrick Ness o nich zapomniał, by potem pokazać ich nam przez moment, ale zupełnie nie wyjaśnić, czy mieszkają oni nadal z Tanyą i ich mamą, czy też tylko przyjechali do domu na tę rocznicę? To drugie zdaje mi się bardziej prawdopodobne, ale przez to, że są oni tak bardzo w tle (a ich żałoby praktycznie nam się nie pokazuje), sprawiają wrażenie napisanych bardzo na doczepkę.

Tymczasem ten brak balansu niweczy jakiekolwiek napięcie: a tego powinno być mnóstwo… Powtórzę się może odrobinę, ale ten pomysł to coś na miarę odcinka Doctora Who, z zaskakującymi rozwiązaniami fabularnymi, z szaleństwem głównej postaci, coś co klimatem bardzo pasowałoby do dziewiątej serii. A tu nie mamy Doktora i jakoś nam się to co fajne w pomyśle gubi w wykonaniu.

Podobało mi się przynajmniej to, że poznajemy imię panny Quill i to w jaki sposób się to dzieje. Swoją drogą to interesujące, jak bardzo od jej postaci reszta wymaga bycia na każde zawołanie, a zarazem jak bardzo ją samą lekceważy. Biedna, samotna kosmitka, która nie odnajduje dla siebie zrozumienia. 

class-31-10-2016-02Dobrze też, że Matteusz zdaje się właśnie wszedł do stałej obsady (o ile nam go jeszcze do końca serii nie zabiją*), bo poprzednio zdawało się, że może być bardzo tokenowym bohaterem: ot, żeby mieć geja i do tego imigranta, ale nic ciekawego z jego postacią nie zrobić. Tutaj może nie jest on jakoś wyjątkowo dobrze prowadzony, ale przynajmniej nadal jest i ma szansę na rozwój. Za to zdziwiło mnie, że tutaj nagle Charlie, który w poprzednich odcinkach zdawał się mocno przeżywać zabicie matki przez Cieni, stwierdza, że nie miał silnej więzi z rodzicami. No więc, „zabili moją matkę” czy jednak „dla moich rodziców byłem przydatnym przedmiotem”?

Ogólnie jednak sama nie wiem, czy ten odcinek mi się podobał, czy też nie. Z tą decyzją poczekam do kolejnego seansu.

* Ma być w odcinkach 4 i 5, ale póki co nie wiemy, czy pojawi się w kolejnych.

Clever Boy: Trzeci odcinek za nami i wydaje mi się, że jest lepiej niż poprzednio. Odcinek różni się klimatem od poprzednich i wychodzi mu to na plus. Scena przed czołówką jest dość ciekawa, pokazuje nam życie Tanyi i jej wspomnienia z ojcem, co jest ważne przy akcji tego odcinka. Tak jak Ginny zwróciłem uwagę, że jej bracia zostali zepchnięci w tło, wielka szkoda. Jeśli chodzi o czołówkę, przesłuchałem piosenkę kilka razy i mi się spodobała. Jednakże sam wygląd czołówki jeszcze mi nie spasował.

Historia jest ciekawa, nawet mroczna i bez zbytniej brutalności (a właściwie to chyba jej tutaj w ogóle nie ma). Bardzo podoba mi się to, że z każdym odcinkiem coraz więcej wiemy o naszych głównych postaciach, poznajemy ich historie, przeżycia oraz obawy. Podoba mi się to stopniowe zaglądanie do ich życia. Nie mam wątpliwości mówiąc, że jak poprzedni odcinek był skupiony na Ramie, tutaj akcja koncentruje się głównie na Tanyi. Bardzo podobał mi się potwór, było to coś intrygującego i świeżego. Jasne, wiedziałem, że nic złego z główną bohaterką się nie stanie, ale były momenty kiedy pojawiło się u mnie zawahanie. Myślę, że obejrzenie tego odcinka nocą zrobi jeszcze większe wrażenie (co też zamierzam uczynić).

class-31-10-2016-03Podobała mi się muzyka, podobały mi się ujęcia. Chciałbym zwrócić uwagę, że to ostatni z trzech odcinków, który w tej serii wyreżyseruje Ed Bazalgette, więc jestem ciekawy, jak wyglądać będą kolejne. Tym razem rozwiązanie wątku nie było przyśpieszone, więc bardzo mnie to cieszy, ale sam sposób jego rozegrania nie był zaskakujący. Zastanawiałem się również, czemu nie biegną szybko do swojej koleżanki, bo chyba każdy by tak na ich miejscu zrobił. Tanya w końcu pogodziła się ze śmiercią ojca, przez co jej postać może się bez przeszkód dalej rozwijać. Spodobała mi się też historia April, ojciec pojawi się już za tydzień, co z pewnością będzie interesującym wydarzeniem popychającym akcję naprzód. Jakoś drażni mnie ten akcent Matteusza, wolałbym, aby po prostu jego rodzice pochodzili z Polski, a on mówił normalnie… (muszę się przyzwyczaić), ale jego postać jest fajna i podoba mi się jego relacja z Charliem.

Coraz bardziej kocham też panią Quill i jestem ciekawy, czym jeszcze nas zaskoczy. Odcinek sprawił, że się wzruszyłem (ale ja często się przy serialach wzruszam więc nie wiem, czy to nie byłem tylko ja). Odcinek zawiera różne momenty, w których można skłonić się do refleksji, a moją ulubioną kwestią, która utknęła mi w głowie było: If your family is wrong for you, you can choose a different one. Po prostu piękne słowa.

Ciekawi mnie, czy nazwisko rodzinne Tanyi – Adeola – to puszczenie oczka do fanów, czy po prostu jakoś tak wyszło (zanim Freema Agyeman dostał rolę Marty Jones, zagrała „swoją” kuzynkę, Adeolę).

Ogólnie uważam, że jest coraz lepiej. Nie jest to serial wybitny, ale fajnie się go ogląda. Obejrzę nocą raz jeszcze, no i oczywiście czekam na więcej.

K.: Odcinek bardzo mi się podobał, uważam, że był lepszy niż dwa poprzednie, ale szczerze powiedziawszy chyba za bardzo się już zaangażowałam emocjonalnie, żeby oceniać cokolwiek na chłodno. Prosty ze mnie człowiek, dajcie mi silnych, dobrze napisanych bohaterów, trochę angstu i humoru, urocze wyznania miłości i już po mnie. Ale, że to nieprofesjonalne wklejać tutaj same serduszka, może spróbuję napisać jednak coś sensownego.

class-31-10-2016-04Najbardziej znowu podoba mi się konsekwencja w pisaniu i pogłębianiu bohaterów. Jestem pod wrażeniem, jak wiele zrozumienia i empatii ma scenarzysta dla problemów tych nastolatków, jak wiele miejsca poświęca się na rozmowę o uczuciach i relacjach, to jest coś, co naprawdę łatwo zniszczyć jednym słowem, a tutaj jak na razie jest moim zdaniem bezbłędne. Na przykład ten gniew Tanyi, który okazuje się mocniejszy niż jej żałoba, to jest coś tak strasznie ludzkiego, a w sumie rzadko w popkulturze podejmowanego. Albo Ram, który gra trochę takiego przystojnego wysportowanego dupka, a i tak jak każdy normalny licealista przejmuje się swoimi przyjaciółmi i zadaniem z fizyki. Albo April, która może być jednocześnie wojowniczką i przekochanym człowiekiem (moja nowa idolka, serio). Tu nie ma postaci płaskich czy jednoznacznych, nawet nasz Matteusz dostaje tym razem trochę charakteru (a ogólnie chemia między nim a Charliem…). W każdym razie chciałam napisać, że ten serial wyróżnia się zdecydowanie dobrym pisaniem postaci i tym, że poznajemy je powoli, systematycznie, ale w przemyślany sposób. Plus ja mam jakąś dużą słabość do wątków relacji rodziców z dziećmi, więc bardzo podoba mi się, że tutaj dostajemy tych relacji cały przekrój. A poza tym kwestie panny Quill to jest absolutny majstersztyk.

To rzekłszy, najbardziej w tym odcinku rozczarował mnie scenariusz. To znaczy, jak dla mnie i aktorzy grają całkiem przekonująco, a i reżyseria zdecydowanie się poprawiła (choć nad montażem można by jeszcze popracować), ale znowu rozwiązanie akcji było najmniej satysfakcjonujące (naprawdę, tak trudno było wynegocjować u BBC to 10 minut więcej?). Jedna rzecz najbardziej mnie zirytowała:

Znowu, brakowało też trochę czasu dla wszystkich bohaterów, jakiegoś jednak zmierzenia się ze śmiercią bliskich innych osób, brakowało celu w bieganiu po mieście Rama i April, brakowało oddechu w niektórych scenach z martwym tatą Tanyi… Jak chyba widać wyżej, nie odebrało mi to przyjemności z oglądania, bo dla mnie najważniejsi są zawsze bohaterowie – ale jednak trochę potencjału potwora i aktorów żal.

Podsumowując – idźcie oglądać. Dobry odcinek, dobre postacie, przynajmniej jeden dobry paring, a przede wszystkim wasze życie nie będzie kompletne bez panny Quill czytającej Igrzyska Śmierci.

class-31-10-2016-05Lierre: Ja bardzo krótko, nie mam siły zagłębiać się w szczegóły, ale: bardzo dobry, kameralny odcinek! Takie zawsze są ciekawe – właściwie nie posunął fabuły do przodu, ale pozwolił nam przyjrzeć się bohaterom i ich motywacjom. Tanya zaskoczyła podejściem, nowy pairing zaskoczył wszystkim, April zyskała trochę głębi, Charlie stracił mimikę, Matteusz jest dziwny, a Quill czyta Igrzyska śmierci z taką szczerą fascynacją, o rany. 

Bardzo śmiało Whoniversum tym odcinkiem znów sięgnęło po tematykę zaświatową, choć znów nie było to takie proste – wiadomo, proste być nie może. I choć dość podobną inwazję już widzieliśmy (też się wam kojarzyła z Army of Ghosts?) i ogólnie Class dość bezczelnie sięga do pomysłów, które w głównym serialu już się pojawiły, to nie mam z tym większego problemu – wszechświat naprawdę jest duży i wszystko się w nim zmieści.

Zdecydowanie się na tak prostą konstrukcję, oparcie odcinka niemal wyłącznie na dialogach i właściwie jednym tylko wątku musiało wymagać odwagi (a może musieli gdzieś ciąć koszty) i myślę, że wyszło to całkiem dobrze. Były pewne dłużyzny (zwłaszcza z ojcem Tanyi) i jakoś w ⅔ odcinka z szokiem stwierdziłam, że on się nie rozpędza, a kończy, ale była to miła odmiana i ja to kupuję, zwłaszcza że widać po zwiastunie, że czwarty odcinek wróci do akcji i złych efektów specjalnych.

Ach, no i odhaczyliśmy kolejną rubryczkę reprezentacji. No czemu nie, no spoko, szkoda, że znowu jakoś tak dziwnie… Ale marudzić nie będę. Brawo, April.

class-31-10-2016-06

A wam jak podobał się najnowszy odcinek Class? Czekamy na wasze wrażenia!


Uwielbia herbatę i Donnę. Dużo czyta, pisze, gra, ogląda seriale i filmy. Kocha Marvela. Jest studentem i ma tysiąc pomysłów na minutę.
  • Blownie

    hah, każdy w okienku „spoiler” wpisał to samo, i nie mogę się nie zgodzić. to było bez sensu z każdej strony, ani w charakterze postaci, ani do fabuły potrzebne, litości, po co?!

    i jeszcze jedno zastrzeżenie, też już wspomniane przez kogoś powyżej – niech spróbują zrobić podwójny odcinek, albo chociaż trwający dłużej (godzinę na przykład?), bo tak pięknie powoli budują napięcie, że potem mają czas tylko na pospieszną i niedorobioną końcówkę typu „Doktor machnął śrubokrętem i gotowe”, albo „krótka konfrontacja i po sprawie”, albo „przejechaliśmy potworowi po macce autobusem i uciekł”. Co mi się bardzo nie podoba.

    ale chyba znowu się skuszę na jeszcze jeden odcinek…

    • Kati

      Następna historia ma być dwuodcinkowa (czwarty i piąty odcinek). Więc też liczę, że tym razem będziemy mieć bardziej skomplikowane rozwiązanie akcji.

  • Pingback: „Nightvisiting” (Class) - polskie napisy - Gallifrey.pl - wszystko o serialu Doctor Who()

  • McThar

    Ten odcinek był póki co najlepszy, ze względu na to, że nie było w nim tyle brutalności i krwi. Pierwszy był lepszy tylko dlatego, że był tam fajny soundtrack Doktora, ale w zasadzie to tyle. Też mi się nie podobało zakończenie tego. Ot tak, przejechała autobusem po macce, a ta w popłochu uciekła przez dziurę czasoprzestrzenną. Co do pocałunku Rama i April, mi on nie przeszkadzał pod warunkiem, że coś się między nimi zawiąże i nie skończy (a przynajmniej nie jak normalnie, tylko np. śmiercią jednego z nich albo wysłaniem na inną planetę czy coś) za szybko. Ogólnie odcinek bardzo fajny.

  • Zbigniew Zydor

    Ten odcinek zdecydowanie podobał mi się najmniej. Co prawda, realizował najlepszy pomysł z dotychczasowych i miał najwięcej klimatu, był najbardziej „doktorowy”, ale jednocześnie brakowało tu humoru z poprzednich odcinków, lekkości, być może – poczucia zabawy. Ms. Quill została zepchnięta na dalszy plan, a stanowi największy atut tego serialu, przynajmniej do tej pory. Zdecydowanie wolę poważne historie, ale w nich łatwiej zauważyć braki – a tu historia nie była do końca dobrze poprowadzona. Luki, przeciąganie akcji w ten sposób, że widzowi wydaje się, że czas nie płynie równo, jakieś absurdalne rozwiązania fabularne (finał z Ms. Quill). I choć było w tym względzie zdecydowanie lepiej niż w dwóch pierwszych odcinkach, to brakowało czynnika, który pozwoliłby te braki jakoś zamaskować.
    Ale, ogólnie rzecz biorąc, nie narzekam.

  • thekioskarz

    Troszkę przeciągany odcinek. Oraz dobija mnie zastosowanie w serialu tak młodego wieku postaci. Mogli to być uczniowie 16-17 lat, a są młodsi niż bohaterowie Sary Jane pod koniec, jednocześnie bardziej dorośli. Seks w wieku 14 lat? To się zdarza dość rzadko.

    • Kati

      Wszyscy bohaterowie oprócz Tanyi mają ok. 17 lat, jest powiedziane, że Tanya przeskoczyła dwa (przynajmniej?) poziomy wyżej z uwagi na rozwinięty intelekt. I w sumie nie wiemy, ile lat ma Charlie w przeliczeniu na ziemskie. ;)