Niedawno whomanistyczny światek obiegła informacja o tym, że spin-off opowiadający o uczniach szkoły średniej Coal Hill został skasowany po pierwszym sezonie. Ludzie dzielą się w związku z tym na tych, którzy po serialu płaczą i na tych, którym jest to całkowicie obojętne. Ja zaliczam się do tej części, która płacze, więc chciałabym dzisiaj powody tego płakania przybliżyć, może od nieco zaskakującej strony. Mianowicie – zastanawialiście się kiedyś, jaki ten serial może mieć potencjał w psychoterapii? Jeśli nie, to zapraszam!

Uwaga: felieton zawiera rozważania o poważnych i potencjalnie trudnych tematach, takich jak śmierć osób bliskich, doświadczenie niepełnosprawności, przemocy (także w rodzinie) oraz samobójstwa. Jeśli taka tematyka jest dla ciebie z jakiegoś powodu trudna – zastanów się nad czytaniem tego artykułu.

Serial i terapia? Kto to wymyślił?!

Wbrew pozorom nie jest to pomysł tak całkiem od czapy, jak mogłoby wydawać się na pierwszy rzut oka. Wykorzystywanie terapeutycznego potencjału historii i opowieści ma dość długą tradycję. Oczywiście nigdy nie zastąpi to psychoterapii, jest tylko jedną z tzw. metod wspomagających, które mogą zostać wykorzystane przez terapeutę w różnych celach (co byłoby tematem na osobny artykuł). Najbardziej znana i najczęściej wykorzystywana w tym kontekście jest biblioterapia (czyli wykorzystanie materiałów literackich), ale coraz częściej wykorzystuje się też inne media – tutaj byłaby to filmoterapia (wykorzystanie materiałów filmowych).

Serial można wykorzystywać nawet na dwa sposoby – po pierwsze do modelowania postaw, czyli systematycznego pokazania, jak można sobie poradzić z problemem (i tutaj niestety Class egzaminu by nie zdało – głównie ze względu na kasację, choć nie tylko, o czym jeszcze pomówimy); po drugie zaś do ogólnie pojętego rozpoczęcia rozmowy na jakiś temat: pokazania, jak postać fikcyjna odbiera jakąś sytuację i dyskusji na ten temat (i tutaj już Class sprawdzi się znakomicie – na bardzo różnych polach i dla bardzo różnych odbiorców). Ten tekst będzie głównie o tym drugim wykorzystaniu, a konkretnie o tym, przy rozmowie o jakich problemach mógłby być pomocny i dlaczego. Po tym przydługim wstępie przejdźmy więc do analizy.

Kosmiczna proteza nogi, czyli psychologia sportu

Nie byłabym sobą, gdybym nie zaczęła od przykładu najbardziej z mojej działki, czyli dotyczącego psychologii sportu. Jak może pamiętacie, mamy w serialu bohatera, który jest piłkarzem (z sukcesami), a któremu w pierwszym odcinku zostaje odcięta noga (jakoś pod kolanem). Dostaje on od Doktora „kosmiczną protezę”, czyli właściwie noga zostaje w pełni naprawiona i jest zdatna do użytku. Nawet połączenia nerwowe się dostosowują, więc teoretycznie wszystko powinno działać dokładnie tak, jak przed wypadkiem. Problem w tym, że… nie działa. Nasz bohater nagle przestaje prosto strzelać do bramki, gorzej mu się biega – w niektórych momentach widać wręcz, jak powłóczy nogą i kuleje.

Jest to problem, który może dotykać sportowców po kontuzjach. Oczywiście kosmiczna proteza nogi się nie zdarza, tutaj jest to kwestia często długiej, żmudnej i bolesnej rehabilitacji, a później odbudowania automatyzmów ruchowych (coś, co Rama na szczęście ominęło – wielu młodych piłkarzy pewnie by mu strasznie zazdrościło), jednak problem ponownego przyzwyczajenia się do gry, strachu przed odnowieniem się kontuzji i oszczędzania się (co prowadzi często do występów gorszych niż byłoby to fizycznie możliwe i potencjalnych kontuzji innych, zbyt obciążanych części ciała) pozostaje.

Bardzo ciekawa w tym kontekście jest też postać ojca naszego bohatera. W pierwszej chwili, kiedy pojawił się na treningu, pokrzykując na swego (siedemnastoletniego!) syna, byłam pewna, że będzie to materiał poglądowy dla nadgorliwych rodziców młodych sportowców, ale jednak… niekoniecznie. To, w jaki sposób później pokazane są jego motywacje, troska o syna (nie tylko o jego rozwój piłkarski!) i chęć zrozumienia i pomocy w przezwyciężeniu kryzysu, są naprawdę wspaniałe. I sama nie mam jednoznacznej oceny w tym względzie – jego podejście jest świetnym punktem wyjścia do dyskusji z każdą z zaangażowanych stron – zarówno z młodymi zawodnikami, trenerami, jak i z rodzicami.

Strasznie żałuję, że wątek „piłkarski” nie został pociągnięty dalej (serial po dwóch pierwszych odcinkach zdaje się zapominać, że jeden z bohaterów jest piłkarzem) – motyw wracania po kontuzji, odnajdywania się (ponownego) w składzie drużyny, relacji z ojcem (w kontekście piłki), pojawienie się nowego trenera, łączenie sportu z innymi aktywnościami (szkoła, dziewczyna, ratowanie świata…), nowe przyjaźnie i nowa dziewczyna (oraz ich potencjalne nieprzystawanie do środowiska sportowego) mogłyby być kolejnymi ciekawymi kierunkami rozwoju postaci. Trochę rozumiem, że jednak jest to serial o kosmitach i nie bardzo jest na to wszystko czas, ale (tak bardzo egoistycznie) taki dobry materiał do pracy bym miała!

Żałoba i radzenie sobie ze stratą

Tutaj wątki też są rozwinięte bardzo różnie, ale mamy ich co najmniej kilka – mniej lub bardziej oczywistych. Jednym z oczywistych (i najważniejszych w tym kontekście) jest Tanya i jej zmarły ojciec. Cały odcinek Nocne wizyty („Nightvisiting”) jest właściwie oparty na jej (i nie tylko jej) nieprzeżytej żałobie i na niemożliwości ostatecznego pożegnania się ze zmarłym. Jednak warto tu wspomnieć też wątki Charliego i Quill – oni przeżywają żałobę za całym światem i własnymi kosmicznymi rasami. Możemy zobaczyć, jak bardzo różnie do tego podchodzą i jak bardzo różne wyciągają stąd wnioski – co to dla nich znaczy i jak wpływa na ich wrażliwość. To może dość nieoczywisty trop, ale często posłużenie się takim (nieco metaforycznym) spojrzeniem mogłoby być jedynym sposobem, aby dotrzeć do osoby cierpiącej po stracie.

(Uwaga na marginesie – nie, cierpienie po stracie nie jest niczym, co trzeba byłoby od razu terapeutyzować, wręcz przeciwnie. Jednak tylko do pewnego stopnia i do pewnego czasu – przeżywane zbyt długo może zahamować rozwój życia osoby, która go doświadcza).

Nie tylko jednak śmierć może być powodem do żałoby i konieczności poradzenia sobie ze stratą. Podobne wątki mamy też w odniesieniu do April i jej rodziców – zarówno mamy, jak i taty, choć w zupełnie inny sposób i jest to tematyka znacznie szersza niż ta dotycząca tylko żałoby.

Niepełnosprawność w rodzinie

Dotyczy ona bowiem występowania w rodzinie problemu niepełnosprawności – jej mama jest osobą na wózku inwalidzkim. Taka sytuacja, jaka występuje w tym konkretnych przypadku, dodatkowo jest szczególnie ciężka – z kilku różnych powodów. Po pierwsze, osobą niepełnosprawną jest rodzic, a dodatkowo właściwie samotny rodzic. Konieczność opieki i przystosowania się do zupełnie odmiennego życia spada wtedy też w dużej mierze na dziecko, które niejako ma „przyspieszony kurs dorastania” – musi stać się bardziej odpowiedzialne za siebie i za swojego rodzica. Często może się to wiązać ze wspomnianą w poprzednim akapicie „żałobą”, czyli żalem za tym, jak wyglądało wcześniejsze życie, do którego nie da się już powrócić. Czasem może to zostać doprowadzone do przesady, kiedy to dziecko czuje się zbyt odpowiedzialne i przejmuje na siebie również rolę rodzica, sobie samemu odbierając w myślach prawo do zachowywania się jak rówieśnicy i robienia podobnych rzeczy co oni.

Drugim ważnym i trudnym elementem tej sytuacji jest to, że jest to tzw. niepełnosprawność nabyta, która pojawiła się w pewnym momencie życia u osoby wcześniej całkowicie pełnosprawnej. Sam ten fakt jest już wystarczająco trudny i wymagający sporych umiejętności przystosowania się i przedefiniowania swojego życia od całej rodziny. Dodatkowym problemem jest tutaj także charakter wypadku, wynikający z próby tzw. samobójstwa rozszerzonego*, podjętego przez ojca. Tutaj problemem jest zarówno samo działanie przez niego podjęte (samo w sobie niszczące rodzinę i powodujące również żal, wyrzuty i rozgoryczenie ze względu na to, co się stało), jak i jego konsekwencje, obejmujące karę więzienia odbywaną przez ojca. I tutaj docieramy do kolejnego ważnego tematu, który to serial porusza.

* O samobójstwie rozszerzonym mówimy wtedy, kiedy osoba o skłonnościach samobójczych nie tylko podejmuje próbę odebrania sobie życia, ale także próbuje „pociągnąć za sobą” (w różny sposób i z różnych powodów – to również temat, który mógłby zająć osobne rozważania) inne osoby, najczęściej z najbliższej rodziny.

Wybaczenie

To również problem bardzo trudny i również poruszany w wielu wątkach i odcieniach. Najważniejszym (a przynajmniej – mającym największy ciężar gatunkowy) jest dla mnie właśnie we wspomnianym już wątku April i jej ojca. Musi się ona zmagać z jego ponownym pojawieniem się, które wzbudza zarówno strach (próbował przecież zrobić jej krzywdę), jak i złość (spowodowaną tym, co zrobił, obwinianiem go).

Innymi wątkami, które dotyczą wybaczenia, jest podejście Quill do jej podopiecznego, będącego przedstawicielem rasy odpowiedzialnej za zniszczenie jej współplemieńców. Są to również wątki związane z Matteuszem, które – choć może słabiej zarysowane – przykładają równie dużą wagę do wartości wybaczenia. Mianowicie mowa o wątku dotyczącym zniszczenia kolejnej kosmicznej rasy przez naszego głównego bohatera – on zdaje sobie tutaj sprawę z konieczności wybaczenia, sam o nie prosi, jednak jego udzielenie zależy właśnie od Matteusza. Mowa również o wątku dotyczącym jego relacji z rodzicami, w których również mogłoby pojawić się wiele wyrzutów i pretensji, jednak nie mają one miejsca – gdzieś po drodze musiało więc nastąpić wybaczenie.

Jest to trudny proces, o czym zaświadczyć mogą wszyscy, którzy zostali w jakiś sposób skrzywdzeni. Warto jednak podkreślić, że w pewien sposób konieczne jest ono do tego, żeby ruszyć dalej z własnym życiem – nie oglądając się ciągle na to, co ktoś nam kiedyś zrobił. Ale to kolejny temat, który można byłoby osobno rozwijać.

Seksualność i wartość rozmowy

Jeśli już mowa o Matteuszu, to koniecznie wspomnieć trzeba również o dwóch ważnych rzeczach, które są związane z tą postacią. Po pierwsze – co jest dość oczywiste dla większości osób serial oglądających – jego seksualność i niezgoda otoczenia rodzinnego na taki obrót sprawy. Jest to coś, z czym prawdopodobnie wiele osób się spotyka w takiej sytuacji.

Dla mnie jednak dużo ciekawszą i potencjalnie nawet bardziej wartościową jego cechą jest spokój i nastawienia na rozmowę. To postać (w dodatku – mężczyzna, co jest jeszcze rzadsze!), która dużo mówi o tym, co czuje. Zarówno o dobrych emocjach, takich jak miłość, jak i o tych gorszych, takich jak strach czy niezgoda na pewne rzeczy. Stara się zawsze zacząć od rozmowy, dopuszcza do siebie możliwość trudnej pracy (a właściwie współpracy) nad budowaniem związku, nikogo nie potępia, ale stara się zrozumieć… Potrzebujemy więcej takich bohaterów, zdecydowanie mogących służyć jako wspomniane na początku modelowanie postaw i zachowań. Świat byłby trochę lepszy, gdybyśmy wszyscy podchodzili do innych ludzi trochę bardziej w taki sposób, jak Matteusz.

Mnie jest bardzo przykro, że serial został skasowany – jak wspomniałam na początku, zaliczam się do tej grupy, która po nim płacze. Byłabym bardzo ciekawa, jak wspomniane wyżej wątki zostałyby rozwinięte, co zostałoby podjęte w kolejnym sezonie. Może wraz z jego rozwojem dostalibyśmy kolejne postaci i wątki, które mogłyby służyć modelowaniu rozwiązań różnych problemów? W jaki sposób postaci by się rozwinęły? Co jeszcze moglibyśmy zobaczyć (poza większą ilością kosmitów i rozwiązaniem tajemniczego spisku, co też byłoby nie do przecenienia)? Teraz już się nie dowiemy.

Ja jednak prawdopodobnie będę wykorzystywać odpowiednie fragmenty w swojej pracy. Zapewne nikomu więcej się one nie przydadzą w taki sam sposób (chyba że mamy tu jeszcze jakiś psychologów lub psychoterapeutów, wtedy zapraszam ich serdecznie do ujawnienia się!), ale mam nadzieję, że powyższa analiza była dla was ciekawa i pozwoliła wam spojrzeć na serial z trochę innej strony.

Czy była w nim jakaś postać lub problem, które was w szczególny sposób poruszyły?



  • Przemek031999

    Tęsknie za tym serialem :(
    Ja wiem, że zazwyczaj człowiek chce więcej i więcej, ale nie zaszkodziłby temu serialowi drugi sezon, nie byłby wtedy takim ubogim spin-offem, a i dokończono by główny wątek, którego i tak nie zamknął Pan Patrick Ness, więc jest to jeden z głównych powodów przez który boli zakończenie emisji na pierwszym sezonie :/

  • ladysherlockian

    Nie oglądałam „Class”, ale sięgnęłam po artykuł, bo zaintrygowało mnie, w jaki sposób serial może pomóc radzić sobie z żałobą. W tym roku straciłam ojca i niestety choć minęło już sporo czasu, nie do końca potrafię się z tym pogodzić, mimo że dawno już nie jestem w wieku bohaterów omawianego tu serialu. Teraz żałuję, że nie obejrzałam „Class”, może choć trochę by mi to pomogło, a autorka artykułu mogłaby zweryfikować terapeutyczne działanie serialu „w realu”. Szkoda, że akurat ten odcinek o żałobie zniknął już ze strony BBC.