Podsumowanie epok: Powracający bohaterowie ery Moffata

W ramach pożegnania z epoką Petera Capaldiego i Stevena Moffata w grupie Pod Kopułą Gallifrey.pl przeprowadziliśmy obszerny plebiscyt podsumowujący wkład tych dwóch osób w Whoniversum. Z waszych odpowiedzi powstały listy, a z list powstają artykuły. Oto drugi z nich – powracający bohaterowie. Listę najlepszych postaci stworzyli członkowie grupy, a ich opisy przygotowali członkowie naszej redakcji. Miłej lektury!

plebiscyt: podsumowujemy epokę Dwunastego Doktora i Stevena Moffata

Którą z powracających postaci epoki Stevena Moffata polubiliście najbardziej?

1. Missy

Ewelinkja: Królowa zła, cudowna, szalona i nieobliczalna. Nie mogę powiedzieć, że ją polubiłam, bo ja ją pokochałam. Skradła moje serce już od pierwszego pojawienia się na ekranie. Jest fantastycznie napisana, wielowymiarowa i nieziemsko zagrana. Relacje między nią, a Doktorem są po prostu genialne. Zawsze byłam wielką fanką relacji Mistrz-Doktor, a Missy wniosła ogromnie dużo nowego w tej kwestii.

DorkaEm: Lubię, gdy scenarzyści bawią się ze znanymi już motywami, przepisując je na nowo. Postać wniosła powiew świeżości do nieco skostniałego wątku Mistrza. To wszystko nie udałoby się jednak, gdyby nie Michelle Gomez, która włożyła w swoją postać kawał solidnej aktorskiej roboty.

2. Gang Paternoster

Clever Boy: Uwielbiam odcinki z nimi! Oczywiście, mój ulubiony to Bałwany („The Snowmen”). Strax zawsze potrafił mnie rozśmieszyć. Nie wszystkim podoba się to, że Sontaranin został sprowadzony do kwestii komediowych, ale mnie to nie przeszkadza. Strax rozładowuje napięcie, a przy okazji pokazuje, jak jego gatunek postrzega inne, co jest interesujące. Vastra jest cudowna i chciałbym widzieć ją częściej na ekranie. Najmniej mam do powiedzenia o Jenny, słaby charakter nadrabia znajomością sztuk walki. Paternoster jest ciekawy przez połączenie tych postaci. Oczywiście Vastra dominuje nad całą trójką, ale czy jest w tym coś złego? Szkoda, że nie pojawili się w serialu ponownie.

3. Osgood

Artur: Zaczęła jako pełna uroku postać, z którą wielu fanów mogło się utożsamiać przez to, że sama była fanką Doktora, ale dla mnie najcenniejsze jest to, jak skończyła: jako zacierająca granice między „naszymi” i „potworami” strażniczka pokoju, wysłanniczka Doktora pod pewnymi względami mądrzejsza od niego (patrz: jej odpowiedzi na pytania o to, która Osgood przeżyła Śmierć w niebie („Death in Heaven”)) i tak dobrze rozumiejąca siebie i swoje miejsce w świecie, że nie musi latać po czasie i przestrzeni.

4. Ashildr

Pegaz: Lubię Ashildr jako postać, bo jest bohaterką nietypową i przez to ciekawą. Znalazła się w bardzo trudnej, nietypowej sytuacji, to oczywiście miało na nią wpływ. Ważne jest to, że oglądamy ją na różnych etapach jej życia. Ashildr wygląda młodo przez cały czas, ale w większości odcinków to tylko pozory. I właściwie, biorąc pod uwagę jej wiek, niewiele o niej wiemy, a tajemnice są czasem fajne!

5. Craig Owens

Ewelinkja: Można by powiedzieć, że to zwykły facet: ot, kolejny niczym niewyróżniający się grubasek spędzający życie na kanapie. Jednak to nie jest prawda! Zobaczyliśmy go jako wspaniałego, oddanego przyjaciela, który dla tych, których kocha, jest w stanie zrobić absolutnie wszystko. Jest wspaniałą, prostą postacią. Facetem, którego chciałoby się mieć za kumpla. I ta jego zwyczajność czyni go właśnie niezwykłym. Każdy może zostać bohaterem! Szkoda, że dostaliśmy go tak mało, choć na towarzysza stałego raczej by się nie nadawał…

Justyna Figas-Skrzypulec: Ja tak bardzo kocham Jamesa Cordena i jego talent międzyludzko-komediowy (tak sobie to nazwałam, bo wydaje mi się, że z innej jego medialnej działalności można wywnioskować, że on naprawdę lubi ludzi), że na pewno chętnie bym zobaczyła jakiś follow-up i to, w jaki sposób energia Craiga by zagrała z nową Doktor. Odcinki z jego udziałem aż pękają od nonsensów, ale są tak ciepłe! Myślę też, że wiele i wielu z nas może utożsamiać się z tą postacią.

6. Kate Stewart

K.: Strasznie interesująca postać. Z jednej strony ambitna naukowiec, która prowadzi naukowy instytut zajmujący się tym, co ludzkiej nauce nieznane. Z drugiej strony osoba, która świetnie odnajduje się w wojskowych strukturach, nie zawaha się użyć przemocy nawet wobec Doktora, a w sytuacji kryzysowej sama sięgnie po broń (lub rozważy naciśnięcie czerwonego guzika). I z trzeciej strony wreszcie raczej ciepła kobieta, która wciąż trochę tęskni za ojcem i stara się nie poświęcać dla kariery własnej rodziny. Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś wróci do serialu (a może czas na kolejne pokolenie Lethbridge-Stewartów?).

7. Brian Williams

Lierre: To wyjątkowa postać w tej epoce, bo, niestety, Stevenowi Moffatowi zupełnie nie wychodziło pokazywanie społecznego kontekstu towarzyszy, w tym takich drobiazgów jak, nie wiem, rodzice. Ha, ha. No, ale widocznie zupełnie ich nie potrzebował. Wyjątkiem jest postać Briana Williamsa, ojca Rory’ego, który pojawił się w paru odcinkach. To przesympatyczna postać – spokojny, troskliwy facet, ze swoimi przyzwyczajeniami i lekkimi natręctwami, ogromnie cierpliwy i flegmatyczny jak prawdziwy, stereotypowy Anglik. Nie wnosił do fabuł zbyt wiele, ale był źródłem ciepła i humoru zupełnie nie w stylu Moffata… bo też Moffat nigdy go nie pisał – Brian Williams to wkład Chrisa Chibnalla. Co dobrze wróży na przyszłość, prawda?

8. Winston Churchill

Lierre: To, historycznie, postać nie do końca fajna, ale bez wątpienia bardzo znana i kultowa. W Doctor Who ma dość zabawny status, zwłaszcza jeśli weźmiemy pod uwagę również słuchowiska, których jest bohaterem – a jest ich sporo (i są całkiem przyjemne). To bohater, na którego Doktor ciągle wpada, bo obaj mają tendencję do odgrywania dużej roli w pewnych kluczowych dla Brytyjczyków momentach historii. Zupełnie nie widzę punktu, w którym Doktor mógłby się z kimś takim zaprzyjaźnić, ale wydaje mi się, że w tej postaci wcale nie chodzi o prawdziwego Churchilla, ale pewną wizję brytyjskości, taką romantyczną i idealizowaną, której Churchill jest symbolem. W jego osobie skupia się kawał historii i samo spotkanie z nim Doktora mocno w niej zakorzenia.

9. Danny Pink

Justyna Figas-Skrzypulec: To mogła być super postać, ale – dla mnie – chyba nie była. Między nim a Clarą wyraźnie nie było chemii. Nie wierzyłam w tę miłość ani przez trzy minuty (nie wiem – może ekipa kreatywna bała się ckliwości, ale efekt był taki, że w ogóle zabrakło romantycznej nuty albo erotycznej sugestii). Miałam wrażenie, że pan Pink to nie była żywa osoba, tylko chodzący chwyt scenariopisarski, czyli postać traktowana instrumentalnie, aby popychała fabułę w pożądanym kierunku lub skupiała naszą uwagę na czymś konkretnym. Po pierwsze, Danny Pink miał rozhuśtać życie Clary między Ziemię, a cały wielki świat Doktora i powodować piramidkę kłamstw. Po drugie, jego wojskowa przeszłość miała tworzyć przeciwwagę dla etosu Doktora. Po trzecie, jego śmierć była potrzebna, żeby zaszczepić w Clarze to graniczące z szaleństwem przeczucie, że nie ma nic do stracenia. Ale on sam nie bardzo się liczył, a szkoda.

10. Ohila

Blownie: Za co ją lubię? Po pierwsze, nieco z zasady, poprzez moje (oparte głównie na klasykach oraz Expanded Universe) zainteresowanie historią Gallifrey, a przez to także wiążącą się z nią historią Karn. Po drugie, również nieco z zasady, za udział w tej absolutnej perełce, jaką był miniodcinek Noc Doktora („The Night of The Doctor”). Ale przede wszystkim, bezpośrednio, za jej cięty język i świetne interakcje z innymi postaciami. Mam nadzieję, że jeszcze ją zobaczymy, naprzeciwko Trzynastej, a może i innych Władców Czasu?

11. Generał

Clever Boy: Generał miał świetną charyzmę. W Dniu Doktora („The Day of the Doctor”) przykuł moją uwagę i cieszyłem się, że powrócił do serialu. Z jednej strony szkoda, że Doktor był wobec niego okrutny i przekroczył granicę, zabijając go. Z drugiej strony, poznaliśmy nowe wcielenie Generała, które było ważne dla Whoniversum – zmiana płci i koloru skóry jednocześnie. Pani Generał również była fajną postacią, może jeszcze powróci? I kto nie chciałby po regeneracji mieć na twarzy pełny make up…?


Kogo z tej listy lubicie najbardziej? A może kogoś ważnego tu zabrakło? Dajcie znać w komentarzach!

Polecamy też pierwszą część cyklu: Dwanaście momentów Dwunastego Doktora

Daj na ciastko!


Profesjonalna (aca)fanka, miłośniczka pokręconych fabuł Moffata, kosmitów, smoków i szynszyli o imionach pożyczonych od towarzyszek Doktora.

Gallifrey.pl  wszystko o serialu Doctor Who