A oto druga część wywiadu, którego Peter Capaldi udzielił na nowojorskim Comic Conie. Znajdziecie tu krótką opowieść o tym, jak Dwunasty Doktor spotkał Pierwszego Doktora (tego współczesnego), zanim obaj zostali Doktorami. Dowiecie się też, co Capaldi sądzi o angażu Jodie Whitaker, a także poznacie historię pewnych spodni…

Nie ma co przedłużać – zapraszamy do czytania (poprzednią część wywiadu znajdziecie tutaj).

I wtedy, jak wiemy, Jenna opuściła serial, pojawili się Pearl i Matt Lucas i nagle to ty byłeś osobą, która oprowadza po stołówce i pokazuje, gdzie co się znajduje. Czy to była duża zmiana po pracy z Jenną?

Peter Capaldi: Tak, to było zupełnie co innego. Pearl poradziła sobie świetnie, musiała wejść do serialu o gigantycznej skali, a nie robiła wcześniej zbyt wiele w telewizji. Więc myślę, że ciężko jej było oswoić się ze skalą tego wszystkiego, to zawsze stanowi dla nas problem. Ale było świetnie, była praca, była zabawa i… Wiesz, sedno Doctor Who tkwi w tym, że… Nasz ostatni sezon to było dziesięć miesięcy pracy każdego dnia. To jest trochę jak bycie w wytwórni telewizyjnej, w magicznej fabryce, w Charliem i fabryce czekolady czy czymś takim. Ale wciąż musisz iść codziennie do pracy.

Więc mówisz, że Steven Moffat jest Umpa Lumpą.

PC: [śmiech] Mówię tylko, że…

Wiesz, że teraz już nigdy więcej nie będę mógł przeprowadzić wywiadu ze Stevenem Moffatem? To wszystko, skończyłem.

PC: Nie, mówię tylko, że musisz wciąż codziennie chodzić do tej pracy i niemalże uprawiasz magię, ale też wciąż musisz nad sobą pracować, dlatego trzeba to sobie po prostu uświadomić. Także ma to swoją cenę, ale sądzę, że wszystko wychodzi na plus w ostatecznym rozrachunku.

Jak wcześniej wspominałeś, masz jeszcze jeden odcinek, świąteczny odcinek specjalny i nie zamierzam, no wiesz, próbować wyciągnąć z ciebie jakichś spoilerów, ale może mógłbyś przedstawić nam jakąś zajawkę fabuły.

PC: Cóż, eeem… [uśmiech]. Mój Doktor odmawia regeneracji. Nie chce jej, to mu się przejadło i nie chce zmieniać się już w kogoś innego, nawet w kogoś tak utalentowanego jak Jodie Whittaker, nie jest na to gotowy [śmiech]. Dlatego trzeba mu to wyperswadować, a osobą zaangażowaną w to wyperswadowanie będzie Pierwszy Doktor Williama Hartnella, którego nie ma już z nami, ale został zagrany przez zaiste cudownego Davida Bradleya, który niesamowicie… To nie jest tylko wrażenie, jemu udaje się po prostu w pewien sposób przywołać ducha Williama Hartnella. Czasami patrzę na niego i… Bo wiesz, moim pierwszym Doktorem był William Hartnell i pamiętam z dzieciństwa patrzenie na niego, obcego, dziwacznego i gderliwego i magicznego i po prostu go pokochałem. Był po prostu nadzwyczajny. Aż pewnego dnia patrzę na Davida i oto jest on… Pamiętam, jak pierwszy raz spotkałem Davida, gdy Mark Gatiss kręcił Przygodę w czasie i przestrzeni („An Adventure in Space and Time”), gdzie David grał Williama Hartnella, a Mark zaprosił mnie na dół, na plan – a to było zanim zostałem Doktorem – zaprosił mnie na dół, ponieważ byłem wieloletnim fanem, żebym zobaczył tę starą TARDIS i całą resztę i wtedy poznałem Davida. Zrobiłem sobie z nim zdjęcie, pamiętam mail do Marka, w którym napisałem: „Dzięki wielkie za pozwolenie młodemu człowiekowi spotkać Doctora Who”. Bo tak właśnie było, tak jakbym spotkał Doctora Who. Także było to bardzo ekscytujące dla mnie. I dlatego było wspaniale pracować z nim na planie.

Dlaczego zadecydowałeś, że nadszedł czas być opuścił serial?

PC: [Szyderczy uśmiech] Dziękuję. Myślę, że to trudne do… Zapytałeś mnie, kiedy poczułem, że mój Doktor zadziałał, że się przyjął, że był na topie, że wiem już, jak się to robi, a ja nigdy tak naprawdę nie chciałem osiągnąć tego stadium. Nie chciałem nigdy dojść do miejsca, w którym wiem już, jak się to robi, ponieważ nie na tym polega bycie kreatywnym, powinieneś stale stawiać sobie wyzwania, stale pracować, żeby nie wiedzieć, jak robić to, co próbujesz robić, a po całym tym czasie spędzonym w serialu zdałem sobie sprawę, że zacząłem zbliżać się do tego punktu i że wkrótce będę już zmęczony. Nie mówię, że osiągnąłem ten stan, ale bałem się, że niedługo się zmęczę i zacznę mówić: „Już załapałem, to się robi tak…”, a to nie było miejsce, w którym chciałem być i dlatego zadecydowałem, że odejdę.

Ostatnie Święta

Ponownie, nie zamierzam wyciągać z ciebie żadnych spoilerów, pytałem już, jaki był twój pierwszy dzień, a jaki był twój ostatni dzień na planie?

PC: Cóż, było… Zabawnie, tak szczerze [śmiech]. Było dosyć zabawnie, ponieważ to było trochę takie klasyczne… Robisz coś, przez co każdy Doktor musi przejść w pewnym momencie i to było smutne, ale było także trochę… Kiedy już skończyliśmy, mieliśmy… Wszyscy ci specjalni ludzie, z którymi pracowałem, byli tam, więc wszyscy pożegnaliśmy się w tym samym czasie. Ale tak naprawdę nigdy się nie żegnasz, bo… Ja jeszcze nie skończyłem. Zamierzam pójść do studia i wykonać kilka nagrań głosowych do kilku zdań, które zostały zmienione, niektóre elementy fabuły zostały zmodyfikowane, więc nie ukończyłem jeszcze tak do końca tej roli. Ale było… Tak, było zabawnie i było również smutno.

Wspomniałeś też wcześniej o Jodie Whittaker, która… Nigdy nie lubiłem wyrażenia „zastępować aktora”, ale cóż, ona będzie teraz grała Doktora, chciałem zapytać: jak się dowiedziałeś o tym, że dostała rolę?

PC: [śmiech] To było trzymane w ścisłej tajemnicy i ja nic o niej nie wiedziałem, ale miałem takie mętne przeczucie, że to może nie będzie mężczyzna, co było całkiem niezłe. A potem poszedłem do Paula Smitha, wspaniałego sklepu odzieżowego w Londynie, gdzie kupuję sobie garnitury i wszyscy mnie tam znali i powiedzieli: „Właśnie odebraliśmy telefon z biura Doctor Who, czy możemy dostać parę twoich spodni? Ale rozmiar w pasie 30”. A ja pomyślałem: „Ja już skończyłem, nie potrzebuję więcej spodni”, no bo Doctor Who nosi spodnie od Paula Smitha, wtedy pomyślałem: „Musi chodzić o spodnie dla nowego Doktora… A to raczej nie może być mężczyzna… z 30 w pasie. O, zatem to musi być panna!”. A parę dni później mnie wezwali, jeszcze zanim to ogłoszono i ironicznie zadzwoniłem do Jodie, która była niesamowita, uroczo się z nią rozmawiało. Mieszka jedną ulicę ode mnie. Ale nigdy jej nie spotkałem, więc tak naprawdę jej nie znałem. Ale powiedziała, że przesiadywaliśmy w tych samych kawiarniach i barach… przez ostatnie trzy miesiące. I powiedziała: „Nie byłam w stanie podejść i się przywitać, bo jedynym pretekstem, żeby to zrobić, byłoby powiedzenie o tym, że jestem nowym Doktorem”. Jest niesamowita, widziałem, co robi i jest świetna, więc myślę, że serial jest w naprawdę dobrych rękach i że wam się to spodoba.

 

 

Pamiętam dzień, w którym to ogłoszono, sam wiesz, ludzie całkiem rozsądnie agitowali o wielką zmianę tej postaci. Obawiałem się, że twórcy będą przeklinani i wtedy, gdy to zrobią, i wtedy, gdyby tego nie zrobili lub że będzie to postrzegane jako coś, co powinno się zrobić już jakiś czas temu. Wtedy pojawia się nowina, a ty po prostu przeglądasz internet i widzisz, jak młode dziewczyny płaczą z radości na to ogłoszenie… Pamiętam, jak stałem na rogu ulicy przy Union Square, patrząc, jak jakaś, sądzę, że siedmioletnia dziewczynka patrzy na to ujawnienie i płacze, i ja też płaczę jak idiota… No, może nie jak idiota, ale z pewnością płaczę na tym rogu przy Union Square. No więc czy byłeś świadom tego zalewu radości na to ogłoszenie?

PC: Sam tak robiłem. Myślę, że to świetnie, wspaniale wręcz, myślę, że… Rzecz w tym, że skoro Doctor Who jest tak duży, to nie możesz śledzić wszystkiego na jego temat, ja także raczej nie przesiaduję ciągle w internecie, szukając rzeczy związanych z Doctor Who, ponieważ…

…Nie jesteś mną [śmiech].

PC: Tak, tak. Poza tym możesz natrafić na rzeczy, które są nieprzyjemne. Mam nadzieję, że ludzie dobrze ją przyjmą, myślę, że będzie absolutnie cudowna i myślę, że to był świetny pomysł, więc cieszę się, widząc, jak ludzie są poruszeni tą ideą.

Zamierzam jeszcze za sekundę oddać cię widowni, ale jeszcze jedno, ostatnie pytanie – zamierzasz coś ukraść albo czy już ukradłeś coś z planu, czy pozostał pusty ślad po miejscu, gdzie kiedyś stała TARDIS czy coś?

PC: Nie, nic. Wiesz, zagrałem Doctora Who, nie potrzebuję już… Niczego. Było niesamowicie.

Dacie wiarę, że tak skrzętnie skrywana tajemnica jak kobieta w roli Doktora wyszła na jaw z powodu pary zbyt małych spodni?…

Źródło: YouTube

PATRONITE


Nerd pod prawie każdym względem. Fan Klasyków, powoli brnie przez EU. Przybiłby żółwika Drugiemu, pokłony oddaje Piątemu i chętnie pogadałby o ‚kosmicznej magii’ z Siódmym, ale najbardziej utożsamia się z Jedenastym, serce zaś bez reszty oddał Romanie II. Poza tym, wierny fan brytyjskiej literatury.