W najnowszym Doctor Who Magazine znajdziemy pierwszą notkę produkcyjną od nowego głównego scenarzysty serialu, Chrisa Chibnalla.

Notki produkcyjne to artykuły w Doctor Who Magazine, w których osoba prowadząca serial opowiada o procesie jego tworzenia. Pierwszy wpis Chibnalla pojawił się w najnowszym, 521 numerze magazynu. Chcecie wiedzieć, co przekazał fanom? Zapraszamy do lektury!

Cześć! Jestem tu nowy. Tak jakby. Czytałem wszystkie z tych kolumn, nawet gościnnie pisałem w niej rok temu, ale nigdy nie przypuszczałem, że się tu zadomowię. Spójrzcie, są tu pozostawione dwie pary butów. Dużych butów. Nie, czekajcie, w tej szafce są dziesiątki par butów! Od 1963 roku!

Wystarczy. Łapiecie. Podjęcie tej pracy wiąże się równocześnie z ekscytacją, zaszczytem i odpowiedzialnością. Jak dotąd zajmowaliśmy się naszymi sprawami tak cicho, jak tylko potrafiliśmy. Staraliśmy się zachowywać dyskretnie (ha! jakby to było możliwe!) dopóki Peter, Steven i Brian nie odejdą w blasku chwały.

A teraz jesteśmy tutaj, w 2018 roku! Jodie Whittaker jest Doktorem (hurra dla okładkowej tradycji DWM). Trzynasta Doktor tu jest i możemy wam wszystko powiedzieć. Chociaż, oczywiście, wolelibyśmy nie – przynajmniej na razie. Wolelibyśmy utrzymać rzeczy w tajemnicy aż do momentu, kiedy będziemy mogli je wam pokazać. Jeśli nie ogłaszamy wiele lub nie udzielamy wywiadów przez jakiś czas, to dlatego, że skupiamy wszelką naszą uwagę na tworzeniu serialu, a nie mówieniu o nim.

Pomyślmy, o czym mógłbym wam powiedzieć. Co powiecie na słowa, których Steven Moffat użył, pytając mnie, czy chcę przejąć najlepszy serial w telewizji? Powiedział: Przykro mi, ale mam zamiar przewrócić twoje życie do góry nogami. To były dobre słowa – ale również prawdziwe.

Teraz jesteście podekscytowani albo przerażeni odnośnie przyszłości – a może jesteście w obu tych stanach jednocześnie. Myślę, że to naturalne, gdy jest się fanem czegoś, gdziekolwiek, czy w kulturze, czy w sporcie. Kochacie tę rzecz tak bardzo, jak my wszyscy i martwicie się o to, co się stanie. Jeśli to was pocieszy – to połączenie podekscytowania i obawy jest także naturalnym stanem tworzenia serialu: ekscytacja względem tego, co planujesz i obawa, w jaki sposób to osiągniesz. Jestem szczęśliwy, bo mam wokół siebie drużynę geniuszy. Pierwszą częścią mojej pracy było – uparcie, po cichu i przekonująco – zachęcanie przez dwa lata najlepszych ludzi pracujących w telewizji do dołączenia do tej nowej fazy przygód z Doctor Who. Zespół, który zbudowaliśmy – niektóre stare, niektóre nowe twarze – to profesjonaliści najlepsi w swoim fachu. Już ciężko pracują, tak jak ekipa przed nimi, by dostarczyć coś wspaniałego.

Mnóstwo z nich zostaje. Ludzie jak Hutcho – Mark Hutchings, nasz grafik, który był z nami od Rose z 2005 roku. Andy Pryor, nasz guru od castingów, odpowiedzialny już za sześciu Doktorów (siedmiu, jeśli liczyć Davida Bradleya). Mark McQuid, człowiek z kamerą w ręku, odpowiedzialny za wiele ujęć, które tak kochacie z poprzednich lat. Daian i jego cudowny zespół dźwiękowców. Sandra, nasza genialna sekretarz produkcji. Danny Hargreaves, król efektów specjalnych. Neill, Kate i Rob z Millenium śniący o nowych potworach. Jo Pearce, geniusz interakcyjności. James DeHaviland, nasz nowy menadżer produkcji. Steffan Morris, szanowny kierownik produkcji. Dama Nikki Wilson, obecnie producent nowej serii i olśniewająca Tracie Simpson, kręgosłup Doctor Who od 2005 roku, a teraz nasz nowy producent wykonawczy. I wielu, wielu innych ludzi. Wszyscy ukierunkowują swój entuzjazm i doświadczenie, by wykombinować, jak opowiedzieć całkiem nowe historie.

Ci ludzie to Doctor Who. Serial zawsze był tworzony przez geniusz wielu ludzi: to nieskończona ekipa serialowa. Jednym z wielu przywilejów przyjścia do Doctor Who jest możliwość pracy z tymi ludźmi. I oczywiście, jest również wielu nowych. Przedstawię ich odpowiednio w trakcie roku. (Nie będę tutaj każdego miesiąca, ale wpadnę od czasu do czasu).

To, co szczególne w Doctor Who, to umiejętność wprowadzania zmian i równocześnie pozostawania tym samym serialem, który kochają ludzie. Doctor Who przechodził przez zmiany formatu od samego początku, przechodząc z lokacji do lokacji, z historii do historii. Następnie zmiany wpisał w DNA głównej postaci! Zawsze patrzy w przód i pyta: Gdzie kolejne? To praca dla mnie, scenarzystów, ekipy produkcyjnej, Jodie i całej nowej obsady. To nasze wyzwanie, uwielbiamy je. To olbrzymia frajda. Nie jestem pewny, czy wiedziałem, jaka to będzie zabawa. To leży w zakresie moich obowiązków, więc dla każdego, kto do nas dołączył: bawcie się dobrze w imieniu każdego fana, widza i dziecka, który pragnąłby pracować nad tym serialem. Wiemy, jacy z nas szczęściarze. Zamierzamy zachłysnąć się tym dla was. Być może, pewnego dnia, to wy będziecie pisać tę kolumnę, grać Doktora, operować kamerą, planować grafik, budżet lub krzyczeć: Akcja!.

Na razie jesteśmy waszymi surogatkami, przelewamy każdą krztynę miłości, wiedzy, zabawy i ekscytacji w nasz serial. Dla was. Czy jesteście podekscytowani, czy zaniepokojeni względem tego, co niesie przyszłość, wiedzcie: serial jest nadal tworzony przez ludzi, którzy go uwielbiają. Musimy nim zarządzać przez jakiś czas. Wszyscy rozumiemy, jaki to ogromny zaszczyt. Tak bardzo, że pozwolimy, aby Doctor Who przewrócił trochę do góry nogami nasze życie.

Prezentujemy także okładkę magazynu:

Dzięki tym informacjom poznaliśmy część ekipy produkcyjnej 11 serii serialu. Jak widzimy, Chibnall docenia tych ludzi i im ufa. Jego notka jest pełna optymizmu, liczymy, że takie będą również serie pod jego przewodnictwem. Uzbrójmy się w cierpliwość, na pewno będzie warto!

Cieszycie się na nadchodzącą erę Chibnalla?

Źródło: Doctor Who Magazine, nr 521

PATRONITE


Uwielbia herbatę i Donnę. Dużo czyta, pisze, gra, ogląda seriale i filmy. Kocha Marvela. Jest studentem i ma tysiąc pomysłów na minutę.
  • CooxJonural

    Ja się cieszę. Moffat miał parę dobrych pomysłów, podniósł trochę poziom serialu, ale mam wrażenie że od jakiegoś czasu serial stał w zastoju. Towarzysze byli ze swoimi doktorami za długo (Pondowie, czy Klara 2 i pół sezonu), wątki się zaczęły powtarzać… Zmiana większości ekipy to dobry pomysł, szczególnie po tak długim czasie

  • Brak Murraya :(

    • Sass

      Ja również strasznie cierpię :/

    • CooxJonural

      Wszyscy cierpią. A w szczególności cierpieć będzie jego następca, bo na początku wszyscy będą go nienawidzić niczym każdego doktora po regeneracji :/

      • Nie wszyscy, nie wszyscy. Ja tam się na przykład cieszę. Spójrzmy prawdzie w oczy. Czy po 13 latach pracy mógłby stworzyć kolejne dzieła na miarę tych, które tak lubimy? Wydaje mi się, że każdy jednak ma pewne ograniczenia twórcze.