25 grudnia nadszedł koniec pewnej ery. Steven Moffat pożegnał się ze stanowiskiem głównego scenarzysty Doctor Who, na jego miejscu pojawił się Chris Chibnall. Tego dnia pożegnaliśmy także Dwunastego Doktora Petera Capaldiego i przywitaliśmy się z Trzynastą Doktor graną przez Jodie Whittaker. Z tej okazji, jeszcze przed emisją odcinka, Steven Moffat udzielił wywiadu TV Choice.

David Bradley wejdzie w rolę Pierwszego Doktora, który oryginalnie był grany przez Williama Hartnella. Do tej pory nie pojawiły się sprzeciwy fanów, cieszy cię to?

Nie wiem, czego oczekiwałem, nawet o tym nie myślałem. Myślałem, że ludzie będą raczej podekscytowani. Jest wielka grupa widzów, którzy nie mają pojęcia, że w 1963 roku Doktora nie grał David Bradley. Wygląda bardzo podobnie do niego, więc nawet zaczynamy od ujęcia ze starego serialu, które wchodzi na Bradleya. Bardzo pomaga nam to, że zagrał tę rolę w Przygodzie w czasie i przestrzeni („An Adventure in Space and Time”). Myślę, że to trochę go usprawiedliwia. Nie wiem dlaczego tak jest, ale to prawda, czujesz, że to on, że można mu pozwolić na bycie Pierwszym Doktorem. On się w niego nie wciela, on się nim staje. Jak Chris Pine stał się Williamem Shatnerem w Star Treku. Rola zbudowana na szacunku do pierwowzoru.

Czy obsadziłbyś ponownie innych byłych Doktorów? A może myślisz, że to działa tylko w przypadku Pierwszego?

Nie sądzę, żeby w tym sensie było coś wyjątkowego w Pierwszym Doktorze. No, może pomaga tutaj peruka. To raczej ten w ciekawy sposób wyrachowany wzrok. To jeden z najbardziej charakterystycznych wyglądów Doktora. Jeśli masz kogoś, kto świetnie odda Patricka Troughtona (Drugiego Doktora), który posiadałby to coś i umiał uchwycić esencję tego występu, myślę, że tak – to zostałoby zaakceptowane w pewny sposób. To ciężkie, naprawdę musiałby mieć to coś. Zakładam, że to się kiedyś stanie.

Istnieje grupa osób, która myśli, że ta historia została stworzona jako wyjątkowa rzecz dla fanów. W przyszłym roku serial będzie starał się dotrzeć do szerokiej widowni. Czy to ostatnie hurra dla tego stylu Doctor Who?

Nie bardzo. Porzuciliśmy wszystko z 10 serii. Zaczynamy od nowa, bez nowej towarzyszki i bez ciągnącej się historii. Ale Doctor Who może się do siebie odnosić. Tam, gdzie musisz stąpać ostrożnie, to generalnie zaakceptowana mitologia serialu przez każdego w Wielkiej Brytanii, kto ją chłonął od urodzenia. To ważniejsze niż szczegóły, którymi żyjemy my, fani. Co mam na myśli? To, że Daniel Craig może użyć auta Seana Connery’ego w filmach o Bondach i to jest okej. To powody, których nie da się zanalizować, wszyscy wiemy o tym samochodzie. Tak samo jest z Doctor Who. Prawdziwe istoty ludzkie nie znają wszystkich aktorów grających Doktora, nie umieją umieścić ich w kolejności. Ale z pewnością wiedzą, że Jodie Whittaker jest Trzynastą Doktor. To w porządku, sprowadzić starego Doktora. Oczywiście musisz wyjaśnić, kim on jest, poświęciłem temu czas w Upadku Doktora („The Doctor Falls”). Jeśli spojrzysz na to ze strony dziecka, powie ono: To jest niesamowicie ekscytujące – to Pierwszy Doctor Who. Pierwszy powrócił! Ten dzieciak wie, że Peter jest Dwunastym, a Jodie Trzynastą. Wie więc, że istnieje Pierwszy. To działa idealnie dla nowego widza.

Czy fani podchodzą konserwatywnie do zmiany w serialu?

Nie wiem, jak myślą konserwatywni fani. Dlaczego wybrali ten serial? Dlaczego wybrali serial, który polega, rozkręca się i raduje się na zmiany? Czemu ten? To szalone. Myślę, że są szaleni, ci ludzie z internetu. Większość ludzi robi wow!, gdy robisz coś radykalnego. Kiedy mówisz: Ha, John Hurt też był Doktorem! Ludzie to uwielbiają. Myślę, że właśnie tego od czasu do czasu chce widownia serialu – usłyszeć: Wiecie co? Właśnie to zrobimy. Do diabła z tym!

Kiedy te zmiany staną się przeszłością, większość osób je zaakceptuje, tak?

Jodie WhittakerTak, nie sądzę, żeby większość fanów taka była, ale dla niektórych przeszłość jest w porządku. Przeszłość nie może cię przerazić. To już się stało! Zostało skategoryzowane! To kanon! To przyszłość ich martwi. Jednakże większość fandomu chce czegoś niespodziewanego. Tak jak z Jodie, która została Doktorem. To ekscytujące. Nie spotkałem nikogo, kto nie byłby tym podekscytowany, a spotykam mnóstwo fanów, którzy podchodzą do mnie na ulicy i czasem mówią o tym, co im się nie podoba. Ale wszyscy są podekscytowani na Jodie.

Odszedłeś z Twittera, ale odchodzisz z Doctor Who. Czy na niego powrócisz?

Nieusuwalną historią jest to, że usunąłem konto, bo dostawałem obraźliwe wiadomości. Naprawdę, na samym początku istnienia aplikacji ludzie używali jej zamiast maili lub smsów. Znalazłbyś tam osoby, które umawiają się do pubu. Boże, teraz być może bym tego nie zrobił. Tyle miałem na głowie i nie wiedziałem, jak to zorganizować. Przestałem widywać się ze znajomymi. Potem pomyślałem: Co ja robię. Spędzam całe dnie przed komputerem. Usunę konto i nie będę musiał tego czytaćMyślałem, że nikt nie zauważy. Ha, ha, ha… Z tego co wiem, zrobiło się tam od tego czasu nieprzyjemnie. Ale prawda jest taka, że dostawałem też wiele cudownych wiadomości, więc to nie to było problemem.

To ekscytujące, że zamienisz w powieść swój odcinek Dzień Doktora („The Day of the Doctor”). Jak do tego doszło?

Usłyszałem, że Russell T Davies robi Rose i że chcieli również mnie. Chcieli, żebym napisał Zdarzyło się dwa razy („Twice Upon a Time”), ale powiedziałem: że nie, że jeśli mam zrobić coś z moich odcinków, to będzie to Dzień Doktora.

Dlaczego?

Ponieważ mam na to pomysł. Zresztą poświęciłem cholernie dużo czasu, robiąc ten odcinek – dzika, przeładowana praca. Nie zniósłbym, gdyby ktoś inny zrobił za mnie to ostatnie okrążenie. W opowiedzeniu tej historii są pewne wyzwania, które mnie fascynują – w jakiej kolejności dzieje się ta historia? Wiem, że brzmi to jak nudne pytanie, ale zastanówcie się przez chwilę. W jakiej kolejności dzieje się Dzień Doktora? Z punktu widzenia Doktora dzieje się wszędzie! Więc gdzie się zaczyna? Ludzie myślą o tej historii, całkiem trafnie, jak o najprostszym wakacyjnym blockbusterze. W rzeczywistości dzieje się dalej i dalej – dalej i dalej – najbardziej skomplikowana, timey-wimey historia, jaką ktokolwiek stworzył w Doctor Who. 

Ludzie od razu rzucą się na książkę, w której Tom Baker ma swoje cameo jako tajemniczy Kustosz. Czy podasz jakieś nowe informacje na jego temat?

Nie, myślę, że to było całkiem jasne! Albo tak jasne, jak powinno być. Jest dużo do opowiedzenia, jeśli uwierzysz, że to przyszłe wcielenie Doktora, który przemienił się znowu w Toma Bakera. A może skłamał i tak nie jest? Jest także idealnie adekwatna odpowiedź na to pytanie. Można powiedzieć, że jest to Moment, ponieważ oryginalnie to był on. W oryginalnym scenariuszu pojawiała się tam Billie Piper, ponieważ jakby zanikała w historii. Ale kiedy dowiedzieliśmy się, że możemy załatwić Toma Bakera, to wstawiłem go na jej miejsce. To może być Moment, który zdecydował się na porozmawianie Doktorem pod tą postacią.

Które wyjaśnienie preferujesz?

Myślę o tym, że w odległej, bardzo odległej przyszłości, długo po Jodie i po tym, jak wszyscy będziemy martwi, Doktor się ustatkuje i wybierze, by odwiedzać codziennie inną inkarnację. Podoba mi się ten pomysł.

Która teoria dotycząca Kustosza podoba wam się bardziej? Sięgniecie po książkę Dzień Doktora? I co sądzicie o ponownym obsadzeniu dawnych Doktorów?

Źródło: TV Choice

PATRONITE


Uwielbia herbatę i Donnę. Dużo czyta, pisze, gra, ogląda seriale i filmy. Kocha Marvela. Jest studentem i ma tysiąc pomysłów na minutę.
  • Aldaron87

    „Jak Chris Pine stał się Williamem Shatnerem w Star Treku. Rola zbudowana na szacunku do pierwowzoru.” nieźle kpisz… ale obawiam się że chybiony przykład ponieważ Pine nie ma nic z oryginalnego Kirka! Pisze to fan star treka. Kelvin universe stworzone przez Abramsa i jego świtę nie ma nic wspólnego ze star trekiem. To tylko marna imitacja stworzona dla mamony ponieważ to właśnie CBS zarżną tą markę bo ciągle im było mało i mało zamiast dać jej odetchnąć produkowali serial za serialem aż ludzie mieli dość.

  • Blownie

    cóż, racja, Pierwszy w Twice Upon a Time miał faktycznie mniej więcej tyle samo z oryginalnego pierwszego, co Kirk z AOS (zwłaszcza przed Beyond) z Kirkiem z TOS, czyli niewiele, i szacunku do pierwowzoru akurat mało było widać…