Co robić, gdy nowe odcinki jeszcze nie wychodzą, z już istniejących obejrzeliśmy wszystko, co chcemy, i wciąż nie mamy dość?

Zabrać się za tak zwane expanded universe, czyli pozostałe, pozaserialowe media. A najlepiej, jak postaram się was przekonać, zacząć od przygód Ósmego…

Dlaczego? Po pierwsze, Ósmy Doktor de facto nigdy nie pojawił się w serialu – jego jedynymi wystąpieniami na ekranie był film telewizyjny z 1996 roku oraz miniodcinek Noc Doktora („The Night of the Doctor”); z większością swoich przygód przedstawioną w książkach, komiksach oraz słuchowiskach oraz większą ilością tychże niż jakikolwiek inny Doktor, można go uznać za godnego reprezentanta EU. Po drugie, jego historia, kontynuowana praktycznie bez przerwy od lat 90. do teraz, stylistycznie i fabularnie nawiązuje zarówno do klasyków, jak i nowych serii, tym samym zazwyczaj przemawiając do fanów obu, i niejako spajając dwie części serialu. Wciąż jednak istnieje ona gdzieś pomiędzy i poza nimi, z raczej aluzjami niż dosłownymi kontynuacjami; nie trzeba więc znać zbyt wiele telewizyjnych odcinków, by zapoznać się z przygodami Ósmego – zaryzykuję nawet stwierdzenie, że bardzo ogólny kontekst i podstawowa wiedza w zupełności wystarczą.

If you’re going to San Francisco…

Ósmy Doktor, grany przez Paula McGanna, zadebiutował w (nie)sławnym filmie telewizyjnym z 1996 roku, zatytułowanym po prostu Doctor Who. Wyprodukowany we współpracy z amerykańskim studiem, dzieje się rzecz jasna w Stanach, a konkretnie w San Francisco, w Sylwestra 1999 roku. Obecnie noszący w fandomie status kultowego, z początku film został przyjęty bardzo źle – do tego stopnia, że przez długi czas fani nie chcieli uznać Ósmego za kanonicznego Doktora. Kontrowersje wzbudziło „zamerykanizowanie” serialu – umiejscowanie akcji, specyficzny sposób prowadzenia fabuły, oraz pierwsza w historii uniwersum romansowa scena pomiędzy Doktorem a towarzyszką (pocałunek z Grace Holloway w finale). Tak czy owak film obejrzeć wypada; można oczywiście uniknąć paskudnych efektów specjalnych, czytając (całkiem nieźle napisaną) nowelizację autorstwa Gary’ego Russella – ale co to za zabawa…

Seria bardzo niefortunnych zdarzeń

Po filmie BBC Books zaczęło wydawać trwający ogółem osiem lat cykl książek Eighth Doctor Adventures, o której bardziej szczegółowo pisałam tutaj. Z prawie osiemdziesięciu książek składających się na serię, nie warto oczywiście czytać wszystkich; co z pewnością jest godne uwagi to najważniejszy wątek przewodni EDA, czyli historia Faction Paradox oraz przyszłej Wojny Czasu, w wyniku której Gallifrey zostanie zniszczona, a Doktor będzie jedynym ocalałym Władcą Czasu (brzmi to oczywiście okropnie znajomo, choć w końcu okazuje się to być inna wojna niż ta przedstawiona w New Who). Składa się na nią sześć książek (nie licząc kilku słabszych i praktycznie nieistotnych po drodze, które spokojnie możemy ominąć):

Alien Bodies Lawrence’a Milesa, gdzie po raz pierwszy spotykamy agentów Faction Paradox – wywodzącej się z Gallifrey organizacji będącej czymś na pograniczu buntowniczej subkultury, kosmicznego kultu voodoo oraz mafijnej rodziny, poznajemy TARDIS zaawansowanego typu 103, zdolną dla kamuflażu przybrać postać człowieka (absolutnie genialne: pojazd i towarzysz podróży w jednym, chodzi za tobą, więc nie trzeba się przejmować parkowaniem – tylko wchodzi się dziwnie), a historia Sam Jones, towarzyszki Doktora, zostaje rozwinięta w bardzo ciekawym kierunku.

Unnatural History Jonathana Bluma i Kate Orman, gdzie Doktor wraca do San Francisco, poznając nieoczekiwane konsekwencje wydarzeń z filmu, a my poznajemy wyjaśnienie kontrowersyjnej kwestii tego, czy Doktor faktycznie jest pół-człowiekiem (odpowiedź brzmi: Faction Paradox, jak nazwa wskazuje, podróżuje w czasie w sposób przerażająco nieodpowiedzialny i niebezpieczny, zmieniając historię na każdym kroku; wszystkie niezgodności w całym whoniwersum są zatem ich sprawką, a wszystkie alternatywne wersje wydarzeń są – w jakimś punkcie czasoprzestrzeni – prawdziwe), historia Sam zostaje dopełniona, Fitz zostaje obrabowany w ciemnej alejce przez jednorożca, a członkowie Faction czają się za każdym rogiem.

Interference Lawrence’a Milesa, moim zdaniem jedna z najlepszych książek zarówno w tej serii, jak i w całym dorobku autora, z której dowiadujemy się, kto tak naprawdę kontroluje nielegalny handel bronią na Ziemi, kim był I.M. Foreman, na którego wysypisku spotkaliśmy Pierwszego Doktora w An Unearthly Child, co knuli Władcy Czasu, oraz co można zrobić z martwym towarzyszem.

The Shadows of Avalon Paula Cornella, autora licznych książek, komiksów oraz słuchowisk, oraz scenarzysty telewizyjnych odcinków Father’s Day i Human Nature/The Family of Blood; słabsza od poprzednich, ale opisująca wydarzenia kluczowe dla fabuły, więc przeczytać ją trzeba, choćby pobieżnie.

The Ancestor Cell Petera Anghelidesa, punkt kulminacyjny wątku Faction Paradox, gdzie spotykamy Romanę w jej najmniej przyjemnym wcieleniu, poznajemy bliżej kilka postaci z najmroczniejszych legend Władców Czasu, a Doktor wysadza dziewięć Gallifrey naraz (nowa seria może się schować, hę?).

I w końcu The Gallifrey Chronicles Lance’a Parkina, ostatnia książka w serii, o jakości bardzo różnej w zależności od rozdziału, niemniej jednak istotna, i stanowiąca swego rodzaju epilog do wydarzeń opisanych w EDA.

Ponadto, Ósmy pojawia się także w dwóch powieściach z serii PDA: raczej kiepskim Wolfsbane oraz całkiem przyzwoitym Fear Itself, oraz w przygodach Bernice Summerfield, postaci przypominającej mi momentami River Song, minus małżeństwo z Doktorem i plus więcej faktycznej archeologii. Faction Paradox doczekało się z kolei swojego spin-offu w formie słuchowisk oraz książek – w jednej z nich, Of the City of the Saved, występuje też Laura Tobin, towarzyszka Ósmego z EDA.

Zupełnie jak w Battlestar Galactica

Komiksów z Ósmym mamy jak na razie trzy serie:

Pierwszą, wydawaną przez magazyn Radio Times, gdzie Doktor podróżuje z niejaką Stacy Townsend oraz jej przyszłym mężem, Marsjaninem o imieniu Ssard; kilka zeszytów generalnie niewartych uwagi.

Drugą, fabularnie umiejscowioną po EDA, pojawiającą się przez dziewięć lat na łamach Doctor Who Magazine, o której dość obszernie pisałam tutaj, a w skrócie powiem tylko, że jest całkiem niezła, w szczególności drugi i trzeci tom (noszące tytuły The Glorious Dead oraz Oblivion), wybijające się ponad poziom reszty zarówno stylem rysunku, jak i fabułą; chociaż i tak największym atutem serii są naprawdę różnorodne i ciekawe postaci towarzyszy: od powracającej na chwilę Grace Holloway, poprzez parę dziewczyn z różnych czasów, po dziwnego kosmitę na usługach Władców Czasu, dysfunkcyjnego Cybermana, który zostaje superbohaterem, oraz wojowniczą kobietę-rybę z jej traumą z dzieciństwa oraz miłością do Star Treka. Polecam.

Oraz trzecią, rozpoczętą w 2015 roku przez wydawnictwo Titan Comics, i na razie składającą się tylko z 6 zeszytów, nieszczególnie powalających na kolana, ale przejawiających pewien potencjał.

Prosimy nie regulować odbiorników, to tylko Rob Shearman

Prawdopodobnie najbardziej znaną i lubianą częścią przygód Ósmego są słuchowiska, produkowane przez Big Finish od 2001 roku. Umiejscowienie ich w ogólnej chronologii jest dość trudne, bo rzadko nawiązują one do pozostałych mediów; same w sobie są jednak wydawane w mniej więcej właściwej kolejności. Za pierwszą zatem uznaje się serię z Charley Pollard jako główną (choć nie jedyną) towarzyszką, trwającą 3 sezony od Storm Warning do The Girl Who Never Was. To stamtąd pochodzą popularne historie takie jak świąteczna straszna historia Chimes of Midnight (zwycięzca plebiscytu na najlepsze Doktorowe słuchowisko, nie licząc spin-offów), podwójny odcinek Neverland/Zagreus (monumentalna pod względem czasu trwania oraz złożoności fabuły produkcja na 40-lecie Doktora Who), The Natural History of Fear (czyli Rok 1984, tyle że w kosmosie i z niesamowitym plot twistem pod koniec), czy Scherzo, słynna opowieść o miłości, poświęceniu, kanibalizmie i okrutnych eksperymentach. Ponadto duet Ósmy+Charley pojawia się też w The Light at the End, słuchowisku na 50-lecie serialu.

Później zaczynają się przygody z Lucie Miller – od Blood of the Daleks, poprzez zaskakująco wzruszające The Zygon Who Fell to Earth, trzy świetne końcówki sezonów, Situation Vacant, gdzie w odpowiedzi na tajemnicze ogłoszenie grupka młodych ludzi rywalizuje o posadę nowego towarzysza Doktora, An Earthly Child,  w którym powraca Susan Foreman, po genialny dwuczęściowiec Lucie Miller/To the Death, zakończony najsmutniejszym pożegnaniem towarzysza, jakie widziałam w całym tym uniwersum (kto zna i nie płakał, ten nie ma serca i niech się nawet nie odzywa).

Następnie mamy dwie krótsze serie – Dark Eyes, czyli 16 godzin, krwi, łez, i nie dającej ani chwili wytchnienia akcji, oraz wciąż trwające Doom Coalition, gdzie Ósmy spotyka River Song, a pewien Władca Czasu, jak to zwykle, jest zagrożeniem dla wszechświata. Big Finish wydało też całkiem niezłą trylogię przygód z Mary Shelley (tak, Mary Shelley) oraz zbiór czterech krótkich historii pod łącznym tytułem The Company of Friends, po jednej z właśnie Mary Shelley, wspomnianą wcześniej Benny Summerfield, komiksową towarzyszką Izzy oraz najdłuższym stażem oraz najważniejszym towarzyszem z EDA, Fitzem Kreinerem.

Ze ciekawostek, Ósmy występuje też w adaptacji słynnego niedokończonego odcinka pt. Shada (zastępując Czwartego, jako że Tom Baker nie miał jeszcze wtedy podpisanego kontraktu z Big Finish). Ponadto, mamy też słuchowiska Colditz/Klein’s Story, których akcja rozgrywa się częściowo w alternatywnej linii czasowej, gdzie Siódmy zregenerował trochę przedwcześnie, i w swoim kolejnym wcieleniu (granym, jak „nasz” Ósmy, przez McGanna) ukrywa się w nazistowskich Niemczech, pod fałszywym nazwiskiem – uwaga, uwaga – Johann Schmidt.

Po więcej informacji na temat słuchowisk z Ósmym zapraszam też do niniejszego przewodnika redakcyjnego kolegi Ausira.

Wszystko dobre…

O ile przygody Ósmego rozpoczęły się od dzieła jakości, delikatnie mówiąc, wątpliwej, to do zakończenia nijak nie mogę się przyczepić. No, może ewentualnie do tego, że Noc Doktora nie trwała trochę dłużej; ale z drugiej strony pocieszam się myślą, że przy dłuższym odcinku jest większa szansa, że gdzieś prędzej czy później scenarzysta się potknie, a tak – 7 minut czystej perfekcji (serio, jeśli ktoś z was jeszcze nie widział, niech się wstydzi i spieszy naprawić swój błąd). Jako fankę EU odcinek ucieszył mnie niezmiernie – nie dość, że kolejna szansa, by zobaczyć McGanna na ekranie, nie dość, że Doktor wspomina swoich towarzyszy z Big Finish (łezka mi się w oku kręci na samą myśl…), to jeszcze – a może przede wszystkim – Moffat uwzględnił tu rozwój postaci Ósmego po oryginalnym filmie, i każda wypowiedziana przez niego kwestia brzmiała jak żywcem wyjęta z książek lub słuchowisk. To był ten Ósmy, którego znałam z EU, i mam nadzieję, że też zechcecie go poznać bliżej. A potem, być może, wpadniecie w całą resztę pozaserialowego whoniversum równie głęboko, co ja…


Zagorzała fanka klasyków oraz Expanded Universe, serce oddała Trzeciemu, a duszę przez Ósmego zaprzedała Big Finish. Wbrew obiegowej opinii, ma jeszcze życie poza Doktorem. W przyszłości chce zostać Kuzynką w Faction Paradox.