Matt Smith omal nie odrzucił roli Doktora

W całej dotychczasowej historii serialu znajdziemy wiele punktów, które mogły całkowicie odmienić dalszy los Doctor Who. Nie raz, nie dwa zastanawialiśmy się, co by się stało, gdyby David Tennant został dłużej na pokładzie TARDIS lub jak by wyglądał jubileuszowy odcinek specjalny, w którym postacią wiodącą nie byłby Doktor Wojny, a Dziewiąty? Czy to takie trudne do wyobrażenia? A teraz pomyślmy, co by było, gdyby Jedenastego nie zagrał Matt Smith?

Jak dobrze pamiętamy, w 2010 roku rolę Doktora odziedziczył Matt Smith i przez trzy lata to właśnie on był gwiazdą serialu. Gościł w naszych snach i wyobraźni. Teraz aktor ujawnił redakcji Radio Times niezwykłą tajemnicę: że był „rozchwiany”, gdy powiedziano mu, że wybrano go na następcę Davida Tennanta. W chwili, gdy się o tym dowiedział, był gotów odrzucić tę rolę.

Pomyślałem: Nie wydaje mi się, żebym to zrobił. Mój agent powiedział: Zrobisz to.

Ilość tekstu, którą musiał przyswoić, była olbrzymia. To było jedno z największych wyzwań tej roli.

Uczyłem się kwestii rytmicznie. Dosłownie je rapowałem.

Mimo trudności, aktor pozostał na wyznaczonej ścieżce i nigdy tego nie żałował.

To ogromna część mojego życia. Było to największym doświadczeniem, jakie miałem. Kocham każdą minutę tej pracy.

Zapytany o nową Doktor, Matt Smith zareagował bardzo pozytywnie.

Jodie Whittaker jest doskonałym wyborem. Serial opiera się na dużych, szerokich i kreatywnych pociągnięciach pędzlem. To genialne, najwyższy czas, a ona będzie wystrzałowa.

Czy wyobrażacie sobie innego Jedenastego Doktora niż ten, którego znamy? Czarującego uśmiechem, czasem ponurego, nadpobudliwego, nakręconego jak szwajcarski zegarek mężczyzny z werbalnym ADHD? Chyba nie.

Jak myślicie, czy ktoś inny niż Matt Smith (John Simm był brany pod uwagę do tej roli) mógłby się tak dobre wcielić w postać Jedenastego?

Źródło Radio Times

Daj na ciastko!


Sługa przysięgi Hipokratesa, przyjaciel Doktora, miłośnik słodkiej herbaty.

Gallifrey.pl  wszystko o serialu Doctor Who