Bohater tekstu: John Ronald Simm

Data urodzenia: 10 lipca 1970 roku

Miejsce urodzenia: Leeds, Anglia, Wielka Brytania

O Johnie Simmie było nie tak dawno temu wśród whovian głośniej, pisałam o tym w jednym z moich tekstów. Tamten artykuł dotyczył po trosze aktora, po trosze jego postaci, Mistrza. Poczułam potrzebę pozostania w temacie i postanowiłam przyjrzeć się bliżej karierze Johna Simma. Gotowi do podróży?

Na początek jeszcze krótko o Mistrzu – niech sprawiedliwości stanie się zadość. To Władca (potem Władczyni) Czasu, postać przywodząca na myśl niebezpieczeństwo. Jej relacji z Doktorem nie można nazwać jednoznaczną, bo często stają po różnych stronach barykady, ale w ich historii znajdziemy także specyficzną przyjaźń. Wersję graną przez Simma możemy obejrzeć w siedmiu odcinkach Doctor Who.

Ważne: Doctor Who nie jest jedynym serialem science fiction, w którym wystąpił John Simm. Jeszcze zanim aktor został Mistrzem, mogliśmy go oglądać w roli Sama Tylera w serialu Życie na Marsie („Life on Mars”), produkcji zabawnej, ale też inteligentnej i zmuszającej do refleksji. Życie na Marsie opowiada historię policjanta z Manchesteru, który po wypadku trafia do innej wersji swojego miasta. Doświadczył podróży w czasie i wylądował w 1973 roku? A może wydarzyło się coś zupełnie innego? Sam poznaje nowy świat, uczestniczy w prowadzeniu śledztw oraz stawia czoła dziwnym doznaniom… Bohater jest sympatyczny, a serial doczekał się ważnych nagród. Nazwisko Sama zainspirował Doctor Who (bo Rose Tyler)! Ostatnio włączyłam sobie jeden z odcinków Życia na Marsie, taki, którego nie miałam wcześniej przyjemności oglądać. Oczywiście trafiłam na nawiązanie do postaci Doktora. To takie typowe dla mojego życia…

Ale kariera Simma na science fiction się nie kończy. Często możemy go oglądać w produkcjach telewizyjnych reprezentujących inne gatunki. Kiedyś w Empiku natknęłam się na Zbrodnię i karę z Simmem w roli samego Raskolnikowa. Nie spodziewałam się tego DVD  w takim miejscu, więc je kupiłam i po dziś dzień uważam je za jeden z najważniejszych elementów mojej kolekcji płyt. John Simm był też m.in.:

  • Baxterem w Mad Dogs (Baxter to jeden z czterech przyjaciół, których pobyt na Majorce szybko się komplikuje),
  • Jackiem, głównym bohaterem Intruders (były detektyw pracujący w policji, tajemnica związana z jego żoną, tajne stowarzyszenie),
  • mającym korzenie w prawdziwej jednostce Sexbym z Nałożnicy diabła („The Devil’s Whore”, serial opowiada o angielskiej wojnie domowej),
  • kontrowersyjnym ojcem w obyczajowej produkcji The Village, opowiadającej o życiu na angielskiej prowincji,
  • Rhysem, częścią zasługującego na naszą podejrzliwość rodzeństwa, w Blefie („The Catch”)…

Mój wewnętrzny komentarz do tego wyliczenia? „Nieźle!”.

John Simm poza telewizją? Też jest o czym pisać, weźmy np. taki film Everyday! Przywodzi na myśl Boyhood, jego także kręcono na przestrzeni lat. To opowieść o rodzinie i więzieniu. Simm wcielił się w rolę Iana: skazańca, męża, ojca. Aktor pojawił się również nieraz na deskach teatru. Zagrał Hamleta, otrzymał nominację do prestiżowej nagrody Laurence’a Oliviera za rolę Ellinga w sztuce Elling. Nieszczególnie dawno temu dzielił scenę z Markiem Gatissem podczas przedstawień Three Days in the Country

Czas kończyć naszą przejażdżkę. Mam nadzieję, że udało mi się was przekonać do dalszej przygody z rolami naszego Mistrza. Pytanie do was: które wcielenie Johna Simma najbardziej was intryguje? Który projekt z jego udziałem najbardziej zapadł wam w pamięć?


Lubi seriale, musicale, BBC i swoje marynarki. Za dużo czyta. Nosi glany. Nie zamierza dorastać. Jest fanką Petera C. i wielbicielką wad Dwunastego Doktora.
  • Czy Life on Mars to sci-fi? Jeśli chodzi o fabuły odcinków, mamy „crime”, a całość jest niewyjaśniona do ostatniego odcinka. Taki urok tego serialu, że nie wiemy, co właściwie oglądamy, i w pewnym momencie to nawet przestaje być aż tak istotne. Ale oczywiście jak tylko jest jakiś cień szansy na odpowiedź to się jest w gotowości :) Uwielbiam ten serial i uwielbiam fakt, że udało mi się go obejrzeć dziesięć lat po premierze bez żadnych spoilerów.

    Simm to mój Raskolnikow. Ta adaptacja w ogóle jest genialna, nigdzie się nie spieszy, Rodion wygląda na 23-latka, a w dodatku bawi mnie, że Pete Tyler gra Razumichina :D

  • mrglub

    Jako Rhys byl Genialny. Rhys byl świrem totalnym jak Mistrz. Szkoda ze po drugim sezonie sie skonczylo…

    Btw czy tylko mi aktor grajacy Benjamina w the catch, przypominal troche sir Rogera Moora?

  • Justyna Zadrożna

    Jeżeli ktoś lubi różne takie BBC brytyjskie kryminalno-mroczne telewizyjne dramy z wątkiem psychologicznym, z tajemnicą, zbrodnią itd., a lubi też Simma, to polecam mini-serial „Exile” i mini-serial „Prey”. Oba dość zajmujące, klimatyczne na deszczowy dzień. ;) Ogólnie, świetny aktor. Bardzo lubię sposób, w jaki kreuje postaci, zawsze albo szalone, złośliwe i samolubne lub odwrotnie: zagubione, moralne i niedoceniane.

  • Blownie

    Czy to potwierdzone, że Sam Tyler nazywał się Tyler jako nawiązanie do Tylerów z DW? Pytam, bo to możliwe, ale z drugiej strony, to dość zwyczajne i popularne nazwisko…

    • To chyba faktycznie było potwierdzone przez twórców. Na pewno kojarzymy taką informację, że to jest świadome nawiązanie. Nas za to zastanawia na ile twórcy wzorowali się Strażą Nocną Terry’ego Pratchetta, bo widzimy sporo podobieństw w łuku fabularnym.

    • Mignęła mi gdzieś (IMDB?) informacja, że Ktoś Na Górze chciał zmiany nazwiska głównego bohatera, i wtedy córka scenarzysty zaproponowała mu Tyler, po nowo poznanej Rose. Ale może to tylko taka urocza historia powtarzana właśnie dlatego, że jest urocza :)