Krakowska majówka. CANAL+ SerialCon 2018

Tegoroczny SerialCon  – odbywający się po raz piąty, w tym po raz trzeci w ramach krakowskiego festiwalu Off Camera – był moim pierwszym, a jako że słyszałam o nim same dobre i bardzo dobre rzeczy, miałam niemałe oczekiwania. Ostatecznie… Nie jestem w stanie powiedzieć, czy się spełniły, jednocześnie wiem jednak, że to była bardzo dobra majówka. Dała mi sporo energii, której w tych dniach potrzebowałam. Miałam na pięknej i przyjaznej przestrzeni krakowskiej Arteteki poczucie, że spotykam mnóstwo znajomych i przyjaciół – także tych, do których odzywam się tu i tam wirtualnie, ale niekoniecznie mam odwagę zagadać na żywo – a wszyscy byli tak sympatyczni, że naprawdę żal było wyjeżdżać.

Typowo dla tego rodzaju imprezy, jaką jest konwent, te trzy dni minęły bardzo szybko, a ja znów, na nowo, przypomniałam sobie, jak uwielbiam słuchać konwentowych wykładów i wywiadów z ludźmi, którzy mają tyle ciekawego do powiedzenia. Nietypowo dla konwentów tu mówiło się tylko o serialach, w większości niefantastycznych, i muszę powiedzieć, że żaden punkt programu, na którym byłam, mnie nie znudził. Może tylko paneliści z panelu o serialach nieanglojęzycznych nieco rozczarowali, bo nie wymierzyli sobie dobrze czasu i przez to odrobinę zbyt długo mówili o samych serialach z krajów skandynawskich, by bliżej końca gnać po łebkach i nie opowiedzieć o tylu nie mniej ciekawych potencjalnych możliwościach z pozostałych krajów czy to Europy, czy to z innych kontynentów.

K. rozmawia z Sarah Dollard

Najbardziej zapadł mi w pamięć i serce pierwszy dzień, który spędziłam głównie w Pauzie In Garden, gdzie odbywała się większość anglojęzycznych punktów (zaczęło się ciekawą prelekcją Magdy „tattwy” Stępień o BoJacku Horsemanie, która przynajmniej jedną osobę przekonała do sięgnięcia po ten cudny serial). Zaletą tego dnia było to, że zaproszeni goście nie należeli do osób powszechnie znanych polskiemu fandomowi czy ogólniej, polskim widzom seriali, a jednak mieli mnóstwo interesujących rzeczy do powiedzenia tudzież pokazania (vide pulpit laptopa Iaina Cooke’a, kierownika muzycznego wielu produkcji, oddający niewątpliwie jego bardzo kreatywne, nawet jeśli nieco chaotyczne, podejście do pracy i życia). Był to też dzień zakończony słynnym, megatrudnym pub quizem, który stanowił idealne zwieńczenie dnia, mimo że tradycyjnie sponiewierał swoich uczestników i udowodnił im, że niewiele wiedzą o serialach.

Pozdrowienia od Sarah! I mały spoiler, coś właśnie jest w tłumaczeniu…

Jeśli chodzi o whoviańskie atrakcje, najlepiej wypadła (oczywiście) Sarah Dollard – scenarzystka dwóch odcinków Doctor Who, Zmierz się z krukiem („Face the Raven”) i Cienkiego lodu („Thin Ice”) – która wzięła udział w Q&A prowadzonym przez naszą redakcyjną koleżankę K. oraz w panelu o pisaniu silnych postaci kobiecych i męskich, gdzie wystąpiła obok Lisy Gifford i Darrena Bransforda (na ich punkty i pozostałe panele też zresztą warto było pójść). W trakcie tych punktów często odwoływała się do bycia fanką i częścią fandomu oraz tego, jak podobne jest bycie w fandomie do zawodowego pisania seriali. Rozmywało to poczucie dystansu między tymi dwoma światami. Miałam w tym momencie spore poczucie zgodności myślenia z Sarah, które zdecydowanie było miłe i wiem już, że wszystkie będziemy bacznie śledzić jej poczynania.

Maja i Przemysław Białek, Martyna Czapska i Joanna Brom rozmawiają o Black Mirror
Panel o Doctor Who – Anna Saletra, Agata Kiełtyka i Michał Zabdyr-Jamróz

Z kolei minipanel o przeszłości i teraźniejszości Doctor Who zorganizowany przez naszych znajomych z Gildii Filmu jednak lekko rozczarował. Miałam nadzieję na pogłębioną analizę i interesujące wnioski, tymczasem paneliści skupili się na stojącym jednak mocno w przeszłości konflikcie Moffat-Davies. Choć oczywiście między obiema erami jest sporo różnic, to jednak o wiele więcej je łączy, a obaj twórcy wzajemnie się inspirowali. Ostatecznie z panelu wychodziłam z poczuciem, że był to raczej punkt dla ludzi dopiero zaczynających swoją przygodę z serialem niż dla tych, którzy chcieliby trochę dalej idących hipotez. Co tym bardziej dziwiło, zważywszy na obecność w panelu osób obecnych w fandomie od lat i jednak już pewną historię whoviańskich dyskusji w Krakowie.

Poza tym warto było odwiedzić między innymi przecudownie zabawną prelekcję Zwierza popkulturalnego i Myszy o hype trainie, z ich niezwykle celną metaforą Sherlocka BBC jako pociągu do Paryża Koluszek, prelekcję samego Zwierza o wpływie współczesnej polityki na seriale, panel o zaburzeniach w serialach czy kończącą SerialCon prelekcję Zuzanny „Pryvian” Śliwy o serialu Britannia.

Podsumowując, mój tydzień w stolicy Małopolski, pełen przyjaciół, paru dobrych filmów i z centralnie usadowionym w tym wszystkim SerialConem był jednym z przyjemniejszych wyjazdów tego roku – takim, który długo będę miło wspominać. Chciałabym tylko zostawić uwagę, że, tak jak napisałam, najbardziej podobał mi się pierwszy dzień konwentu. I może nie tyle mam poczucie, że atrakcje anglojęzyczne powinny być bardziej porozrzucane po wszystkich trzech dniach, między atrakcjami polskojęzycznymi (choć może to też jest jakiś pomysł), a raczej chciałabym dostać też taki SerialCon cały po angielsku z równie interesującymi wyborami programowymi, jak te z pierwszego dnia tegorocznej edycji.

Daj na ciastko!


Istota żywiąca się absurdem, fantastyką, serialami i muzyką alternatywną. Uwielbia książki w każdej postaci. Korektorzy z zamiłowaniem, choć przecinki czasem odmawiają współpracy.

Gallifrey.pl  wszystko o serialu Doctor Who