W marcu tego roku – kiedy już ośmielaliśmy się marzyć, że Doktora mogłaby zagrać aktorka, ale długo zanim w to uwierzyliśmy – napisałam tekst o tym, dlaczego mam nadzieję, że kiedyś tak się stanie.  Do dzisiaj uważam go za jedną z lepszych rzeczy, jakie kiedykolwiek napisałam, ale nie przywołuję go tylko dlatego. Otóż teraz, kiedy do pierwszego pojawienia się Trzynastej Doktor na naszych ekranach zostało mniej niż dwadzieścia dni (!), zaczęłam zauważać, że jest coś, co wciąż uwiera mnie w sposobie, w jaki mówimy o tej zmianie. I osobiście musiałam cofnąć się te kilka miesięcy, żeby zrozumieć co.

Doktor-kobieta. Kobiece wcielenie Doktora. Czy Doktor okaże się kobietą? To wszystko określenia, których używaliśmy wtedy, jeszcze przed ogłoszeniem, że Jodie Whittaker przejmie rolę po Peterze Capaldim. Całkiem naturalnie – w końcu chcieliśmy podkreślić, że jedynym, co się zmieni, będzie płeć osoby grającej rolę – wciąż ten sam Doktor, tylko w kobiecym wcieleniu. Ale wydaje mi się, że teraz, kiedy nawet najzagorzalszy przeciwnik tej zmiany nie ma już nadziei na to, że jej uniknie, pojęcia te stają się coraz bardziej mylące. Bo czy Doktor faktycznie stał się kobietą?

W przywołanym felietonie i paru kolejnych rozważałam kilka powodów, dla których rolę Trzynastej Doktor powinna otrzymać aktorka. Wszystkie te powody dotyczyły tego, jaki wpływ na odbiorców, fandom i kształt dzisiejszej telewizji może mieć ta zmiana – jakie trendy wyznaczy i jak może zmienić postrzeganie tak zwanych „kobiecych postaci”. Bo nie ukrywajmy, z tej perspektywy jest to zmiana (wciąż) dość radykalna – oddanie roli granej przez trzynastu mężczyzn kobiecie. Ale, jak zauważam wręcz z zaskoczeniem, nie pisałam nigdy nic o tym, jak może wpłynąć to na sam serial i jego fabułę. Dlaczego? Bo nie wydaje mi się, żeby ta zmiana miała jakiekolwiek znaczenie.

Zmiana scenarzystów, zmiana reżyserów, zmiana towarzyszy i sposobu kręcenia serialu – tak, te zmiany wpłyną na pewno na kształt serialu, który polega przecież na ciągłych resetach. Ale zmiana płci głównego bohatera? Nie powinna zmienić niczego (zwłaszcza jeśli Chris Chibnall jest tak dobrym scenarzystą, za jakiego go uważam). Doktor nieraz podkreślał, że jego rasa patrzy inaczej na płeć i społeczne role płciom przypisane i co więcej, nigdy swojej płci w żaden sposób nie celebrował. Jak powiedział niedawno Steven Moffat: nie ma niczego męskiego w postaci Doktora, co mógłbym podkreślić przed jego regeneracją. Doktor jest, jako postać, czymś o tyle szerszym i bardziej „obcym” naszej kulturze, niż mogłoby nam się zdawać i to kompletne nieprzywiązanie do przypisywanej płci roli społecznej jest częścią kreacji tego bohatera. To nie jest coś, co pojawiło się w nim ostatnio, to coś, co zawsze tam było. I dlatego podkreślanie, że nowa Doktor jest kobietą, wydaje mi się nieadekwatne, zwłaszcza jeśli uznajemy, że to słowo niesie z sobą bagaż tego, jak kobiety są zazwyczaj pokazywane w telewizji – i traktowane w społeczeństwie. Trzynastka nie powinna być „kobieca” w takim stopniu, w jakim niewielu Doktorów wcześniej było typowo „męskich”, ponieważ nigdy nie była to zbyt istotna dla Doktora cecha i część tożsamości.

Mówienie o Doktorze-kobiecie zapowiada nam jakiś dziwny twór, jakąś nową, inną postać, ale przede wszystkim sugeruje, że powinniśmy patrzeć na nią przez ten pryzmat, tylko oczekując, aż potwierdzi lub odrzuci kolejne zakorzenione w nas głęboko stereotypy. Tymczasem dla mnie prawdziwa wartość tej zmiany leży w jednym prostym fakcie: Doktor jest postacią, która może nam udowodnić, że nie powinno być różnic w tym, jak piszemy i jak oglądamy męskich i żeńskich bohaterów. Dlatego mówmy o aktorce lub kobiecie w roli Doktor i o tym, jak postrzegana jest ta zmiana. Mówmy o Trzynastej Doktor, na którą nie możemy się doczekać. Spekulujmy o jej przygodach i relacjach z nowymi i starymi towarzyszami, ale nie sprowadzajmy tego do rozważań nad niepowagą jej stroju czy kobiecą fizjologią. Albo inaczej – przy wszystkich tych dyskusjach nie zapominajmy, aby oddzielić opowieść o Doktor(ze) w TARDIS od historii serialu, który odważył się udowodnić, że kobieta może wziąć taki serial na swoje barki.

Dlatego pozwólcie, że powtórzę: płeć Jodie Whittaker ma kolosalne znaczenie. Płeć Doktor(a) powinna być dla serialu – i jego fanów – całkowicie nieistotna.


Uzależniona od herbaty, pisania i brytyjskich seriali. Kocha ludzi, teatr, wiedzieć więcej. Nie znosi fasolki, seksizmu i źle napisanych dialogów.