W najnowszym numerze Doctor Who Magazine ukazał się wywiad z Jodie Whittaker. Postanowiliśmy przetłumaczyć dla was najciekawsze fragmenty, w których aktorka, która wciela się w Trzynastą Doktor, dzieli się swoimi pierwszymi wrażeniami z pracy na planie.

Jodie Whittaker udzieliła tego wywiadu w połowie grudnia, kiedy pełną parą toczyła się praca na planie 11 serii. Cała ekipa wraz z reżyserem, Jamiem Childsem, udała się na przedmieścia Cardiff.  Jak przekazuje Marcus Hearn, który przeprowadził wywiad, sceneria była malownicza, a temperatura co najmniej „rześka”. Na szczęście nie ostudziło to zapału Jodie Whittaker.

My, aktorzy, mamy łatwiej niż zespół produkcyjny. Pomiędzy ujęciami siedzimy sobie w przyjemnym namiocie, a oni przebywają przez cały dzień na zewnątrz. Ta praca to ciągłe przestępowanie z nogi na nogę i trzymanie butelek z ciepłą wodą. Mam ogromne szczęście, że opiekuje się mną wspaniała grupa ludzi z działu kostiumów. Przybiegają do mnie z butelkami pełnymi ciepłej wody tak często, jak tylko mogą.

Czy życie Jodie zmieniło się, odkąd ogłoszono, że zagra w serialu główną rolę? Jak się okazuje, nie do końca:

Na ten moment nie mogę stwierdzić, że moje życie, poza pracą, mocno się zmieniło. Całe dnie spędzam na planie, wracam do domu w nocy. Świat Doctor Who to moje miejsce pracy, więc to bardzo nowe doświadczenie. Ale wszystko poza tym dzieje się bardzo powoli. Nigdy nie będzie tak, że będę mogła to porównać do jakiejkolwiek innej pracy, którą wykonywałam wcześniej. Bo to TA praca. Więc odpowiadając na pytanie: tak, moja praca się różni, ale moje życie? Na razie nie. Jeszcze nie jestem Doktor. Wydaje mi się, że całe szaleństwo rozpocznie się w Boże Narodzenie, kiedy pojawię się na ekranie.

kobieta

Jesteście ciekawi, jak wyglądały kulisy ogłoszenia jej angażu? Jodie uchyla rąbka tajemnicy:

Od razu po ogłoszeniu, że zostałam Doktor, trafiłam do studia z TARDIS, żeby nakręcić moją część sceny regeneracyjnej. Wszystko musiało zostać zorganizowane tak, żeby nic nie wyciekło. Jeśli ktokolwiek zobaczyłby, że jestem w Cardiff w pobliżu Roath Lock, to byłoby bardzo, bardzo oczywiste, że dostałam rolę. Dlatego ogłosili to dzień wcześniej.

Długo musiała czekać na to, aby zacząć podpisywać autografy jako Doktor?

To wszystko stało się niemalże od razu. Byłam niesamowicie podekscytowana, kiedy dostałam do podpisania kilka doktorowych pocztówek podczas kręcenia.

Na pytanie o to, czy scena regeneracyjna wymagała wiele przygotowania, Jodie odpowiedziała ze śmiechem:

Do tego nie można było się przygotować. Nie czytałam całego scenariusza Zdarzyło się dwa razy („Twice Upon a Time”). Dostałam tylko stronę ze swoją częścią. Więc moja przygoda z serialem zaczęła się w momencie, kiedy zostałam Doktor. Miałam nieco ułatwione zadanie, ponieważ cała ciężka praca została wykonana przez Rachel Talalay, dział efektów specjalnych i resztę ekipy. Nigdy wcześniej nie byłam na tym planie, a niemalże cała reszta ekipy pracowała tam od wielu miesięcy. Byłam tam tylko przez kilka godzin. Dla mnie wszystko, co związane z kręceniem tej sceny, było nowe. Musiałam ufać swojemu instynktowi i słuchać Rachel, bardzo szybko dostosowywać się do sytuacji. Zostałam wrzucona w całkiem nowy, ogromny świat na krótki moment, który widać w tym odcinku.

Czy poprzedni Doktorzy kontaktowali się z nią i dawali jakieś rady?

Tak…  Ale to, co powiedzieli, zachowam dla siebie. To moja tajemnica. Tylko moja.

Scena regeneracji to również pierwsza scena, którą napisał Chris Chibnall w swojej nowej roli showrunnera. Czy tego dnia Jodie otrzymała od niego jakieś rady?

Prawdę mówiąc, regeneracja to nie była pierwsza scena, w której Chris widział mnie w roli Doktor. To znaczy, to była pierwsza scena, w której byłam Doktor w kostiumie na planie, ale przygotowaliśmy się wcześniej, było też kilka miesięcy castingu. Więc główną radą Chrisa było, bym zaufała swojemu instynktowi. Powiedział, że do tej pory mnie nie zawiódł, więc teraz też tego nie zrobi.

9 listopada BBC udostępniło pierwsze zdjęcie Jodie w kostiumie. Pierwsza kobieca inkarnacja Doktora nosi strój, który nawiązuje do całego dziedzictwa tej postaci, ale zawiera też sporo ciekawych detali. Jodie zaczęła pracować nad nim z projektantem Rayem Holmanem niedługo po tym, jak dostała rolę.

Zaprojektowaliśmy ten strój wraz z Rayem. Znamy się od dawna, pracowaliśmy przez pięć lat przy Broadchurch. Nasza relacja jest bardzo produktywna i pełna kreatywności. Ray potrafi wysłuchać moich, czasem dziwnych wypowiedzi i potrafi zaprojektować dokładnie to, co chciałam mu przekazać. Często miałam jakiś pomysł, a on potrafił wynieść to na zupełnie nowy poziom. Pewnego razu byłam bardzo rozkojarzona kolorem tapety, która pokrywała ścianę za mną. Powiedziałam Rayowi, że bardzo podoba mi się ten kolor. To kolor moich spodni. Cały proces projektowania trwał od sierpnia do października. Każde nasze spotkanie dotyczące projektowania stroju było głęboko zakonspirowane. Próbowaliśmy stworzyć coś z rzeczami dostępnymi w sklepach, ale zawsze coś nie do końca grało. Tak było z koszulką, która bardzo mi się podobała, ale to się nie składało w całość.

Na sam koniec Jodie powiedziała:

Nie ma na świecie drugiej takiej pracy, w której możesz zobaczyć tyle różnych światów, spotkać tyle wspaniałych postaci i uczyć się tak niezwykłych dialogów. Kiedy to wszystko zostanie złożone w całą serię, mam nadzieję, że rozsadzi umysły widowni, tak samo jak rozsadza mój za każdym razem, gdy czytam nowy scenariusz.

Źródło: Doctor Who Magazine

PATRONITE


Właściciel oraz założyciel Gallifrey.pl. Twórca projektów internetowych, czarodziej społeczności, magik newsów technologicznych. Wielki fan Doktora Who oraz całej masy innych seriali. Wielbiciel kryminałów, thrillerów oraz muzyki wszelakiej.