Jamie Mathieson, podobnie jak niedawno Mark Gatiss i Robert Downey Jr, także wziął udział w akcji AMA serwisu Reddit.com. Oto relacja z tego wydarzenia.

Jamie Mathieson pochodzi z Brighton, interesuje się science fiction, komiksami i kinematografią. Zarabia na życie układając literki na zlecenie w takt piosenek Blur i Toma Waitsa. Oprócz serialu Being Human, na jego dorobek jako pisarza zaliczają się dwa najnowsze odcinki ósmej serii Doktora Who: Mumia w Orient Ekspresie („Mummy on the Orient Express”) i Linia Życia („Flatline”). Raz jeszcze zadałam sobie trud przekopania się przez ścianę postów w ramach akcji Ask Me Anything (pierwszy tekst bazujący na wspomnianej już akcji znajdziecie tutaj) i wyszukania co ciekawszych odpowiedzi.

Zapraszam do lektury.

jamiemathiesonwywiad-14-10-2014-2

* * *

Czy Peter Capaldi wypowiada kwestie dokładnie w sposób, w jaki zaplanowałeś w skrypcie, czy może dodaje coś od siebie?

Żelki w kształcie noworodków to był jego pomysł. Sądzę, że tutaj wszyscy się zgodzą, że to było genialne.

Jak bardzo zmienia się fabuła odcinka od fazy pomysłu do fazy produkcji? Czy skrypty są sprawdzane pod kątem ciągłości postaci Doktora i całego serialu (edycja kwestii itp.)?

W moim przypadku były to ogromne zmiany. Scenariusze obu odcinków, które napisałem, przeszły wiele sporych zmian, ale kiedy zwraca ci uwagę Steven Moffat to nie puszczasz jego słów mimo uszu. Wygląda na to, że w wypadku Mumii… byłem zbyt ambitny – pociąg miał mieć przystanki przy „Siedmiu Cudach Uniwersum”. Także morderstwa popełniane przez mumię miały być znacznie bardziej wysublimowane, ale potem przypomniano mi, że mam do zagospodarowania jedynie 45 minut…

Czy miałeś przyjemność osobistej pracy z Capaldim? Jeśli tak – jak wrażenia?

Spotkałem go kilka razy, ale nie gawędziliśmy zanadto. Powiedział mi kilka komplementów odnośnie scenariusza do Mumii…, kiedy zostawiłem mu egzemplarz do przeczytania, co było naprawdę miłe z jego strony. I obserwowałem jak ćwiczył triki z jo-jo.

Gdyby poproszono cię o napisanie odcinka o powrocie Mistrza, jak byś zareagował? Jaka byłaby jego opinia o obecnej inkarnacji Doktora i jak odbiłoby się to na jego własnym wyglądzie?

Ale wiecie przecież, że nowy Doktor to tak naprawdę Mistrz? Myślałem, że to już jasne. Nie mógłby być tak bezduszny i jednocześnie być Doktorem. To dlatego ta regeneracja była tak nagła – Mistrz przeteleportował regenerującego się Jedenastego i „wskoczył” na jego miejsce w ten sam sposób. Proste.

jamiemathiesonwywiad-14-10-2014-3
Jamie Mathieson i Steven Moffat na pokładzie służbowej TARDIS

Jak bardzo te dwa odcinki są inspirowane zarysami przyszłej fabuły serialu? Czy musiałeś dopasować pewne detale do dalszego rozwoju postaci?

Właściwie oba są całkiem osobnymi opowieściami, więc w sumie niebardzo, ale ręczę za to, że wszystkie odcinki są ze sobą w pewien sposób powiązane. Miałem do dyspozycji kopie skryptów napisanych przez pozostałych scenarzystów, próbne nagrania itd… Najbardziej szokującym przykładem takiej pomocy było otrzymanie e-maila o treści: „Tu masz link do pierwszego odcinka z nowej serii” całe miesiące przed oficjalną emisją. Siedziałem sobie w salonie, oglądałem go i myślałem. Jednak muszę przyznać, że to bardzo ułatwiło napisanie scenariuszy dla odcinków z Peterem.

Panie Mathieson! Zastanawiałem się, który odcinek DW jest Pana ulubionym… woli pan te bardziej timey-wimey jak „The Big Bang”, te przerażające, a może te komediowe? Dlaczego? Dzięki z góry! :)

To co najpiękniejsze w tym serialu to to, że jest bardzo elastyczny, zarówno w kwestii „gdziekolwiek w czasie i przestrzeni”, jak i w wypadku gatunków. Można stworzyć farsę, dramat, horror, s-f i tak dalej. Najbardziej cenię te pomysłowe, jak wspomniany „The Big Bang” czy „Blink”.

Wyobraź sobie, że zlecono Ci napisanie „Mumii…” w klasycznym formacie czteroodcinkowym. Jakie zastosowałbyś cliffhangery i jak wykorzystałbyś dodatkowe 55 minut?

Zrobiłbym z niego musical.

Cover „Don’t Stop Me Now” w wykonaniu zespołu Foxes był genialny, wręcz fantastyczny. Co do pytania: co do tej pory, według Ciebie, najbardziej zagroziło Doktorowi?

Anulowanie serialu.

Kto i dlaczego jest Twoim ulubionym czarnym charakterem z uniwersum Doktora?

Mam słabość do Davrosa. W końcu stworzył Daleków i sam jest pół-dalekiem. Albo czymś w ten deseń.

Jaki jest Moffat jako współpracownik? Czy dostajesz skróty tego, o czym powinien być dany odcinek? Czy jego wpływ na scenariusz jest bardzo duży, czy raczej na wiele pozwala?

Uważam, że jest świetny. Jest bardzo błyskotliwy i inteligentny, jedną wypowiedzią potrafi rozwiązać problem w scenariuszu, z którym męczysz się od kilku dni. Uwagi Stevena są na wagę złota.

DW trwa już tak długo… To ułatwia, czy utrudnia pracę nad scenariuszami do nowych odcinków?

Nigdy nie byłem fanem pierwszych serii (zbyt mnie przerażały), więc mam wielką lukę w wiadomościach odnośnie uniwersum DW. Po prostu wpadam na najlepsze pomysły, na jakie mnie stać i wiem, że w kwestii wytykania kalek z klasycznych odcinków mogę liczyć na obsadę serialu.

Neil Gaiman dość dosadnie wyraził swoją opinię o braku pisarek w zespole pracującym nad Doctorem Who; jaka jest Twoja opinia w tej sprawie? Ponadto, w jaki sposób odcinki napisane przez Ciebie łączą wątki mitycznej opowieści i wielkiego spisku w jedną fabułę? Czy dostajesz z góry przykazane kwestie lub sceny, które muszą znaleźć się w danym odcinku?

Byłoby wspaniale mieć jakieś pisarki na pokładzie DW. Cytując Neila Gaimana: „Przez sześć lat współpracowałem z zespołem pracującym nad Doctorem Who, producentami i sześcioma pisarzami, z którymi miałem bezpośredni kontakt (czworo z nich to kobiety). Wyciągano rękę do wielu pisarek – wiem, że Steven Moffat był w kontakcie z wieloma z nich i ponosił liczne porażki próbując wciągnąć je do współpracy: na przeszkodzie stawały problemy z harmonogramem, zwyczajne odmowy… Frustrowało go to nie mniej niż pozostałych (prawdopodobnie nawet bardziej, jako że to on był osobą proponującą miejsce w załodze)”.

Jaki jest Twój ulubiony serial poza DW?

Inspektor Spacetime.

Jak to się stało, że zacząłeś pisać dla serialu?

Wydaje mi się, że to odbywało się to stopniowo. Przez cztery lata pisałem dla Being Human, poza tym mam dobrego agenta, no i przez kilka lat napisałem profesjonalne skrypty dla pokaźnej liczby kompanii telewizyjnych takich jak Hartswood (Sherlock). Dzięki scenariuszowi, któremu Hartswood wystawiło dobre referencje, a który wpadł w ręce Stevena, znalazłem się na spotkaniu rekrutacyjnym do Doctora Who. Podczas niego przedstawiłem pomysły na cztery odcinki i cztery potwory (łącznie z ilustracjami, kiedyś byłem na studiach artystycznych) i hurra, udało się! Dostałem tę fuchę.

Czy masz jakiś wzór albo strukturę scenariusza, których musisz się trzymać?

Ogólny szkic musi być zatwierdzony zanim pozwolą ci napisać całościowy scenariusz, ale nie ma żadnych podstawowych typów konstrukcji ani nic podobnego.

Który z odcinków napisałeś jako pierwszy i czy uważasz, że łatwiej było napisać dwa odcinki następujące jeden po drugim, czy dwa zupełnie ze sobą nie powiązane?

Najpierw pisałem kilka szkiców „Flatline”, potem zaoferowano mi Mumię…, więc napisałem także kilka wariantów jej zarysu, a potem wróciłem do „Flatlinie”. Pisząc dwa odcinki jednoczesnie łatwiej było mi zachować kolejność wydarzeń i określić cele.

Jakie słowa Doktora Twojego autorstwa są Twoimi ulubionymi?

Zobaczycie  w przyszłym tygodniu. Spoilers

Kij z mumią, jak pachnie Jenna Coleman?

Reddicie, widzisz, dlatego nigdy nie przytrafia się nam nic dobrego. Nigdy nie zbliżyłem się na tyle, by ją powąchać, ale wyobrażam sobie, że pachnie świeżo wydrukowanym nakazem rewizji lub nocą spędzoną w celi.

jamiemathiesonwywiad-14-10-2014-4Czy trudno jest pisać dla nowego doktora, którego charakteru jeszcze do końca nie zbadano, czy daje to więcej wolności?

Mój pierwszy szkic „Flatline” napisałem nie wiedząc, że Capaldi jest w obsadzie. Potem spotkałem się z panem Moffatem, który wyłożył mi swoją wizję Dwunastego Doktora. Przyłapałem się na wyobrażaniu sobie Doktora House’a… z serialu Doktor House („House M.D.”). Nie do końca okazało się to trafne, ale całkiem nieźle posłużyło za bazę do napisania kolejnych wersji skryptu, gdzie mamy wrednego, nawet nieco grubiańskiego Doktora, ale który koniec końców jest od tego, by ratować życia. To Doktor House w TARDIS, no proszę was!

Czy kiedykolwiek myślałeś o zmianie dialogu pod kątem akcentu? Niektóre słowa po prostu brzmią lepiej lub gorzej, gdy są wypowiadane przez niektórych aktorów. I wielkie dzięki za użycie słów „Are you my mummy”!

Niespecjalnie myślę o akcentach, nie. Sądzę, że teraz mam już w głowie „zapisany” głos Dwunastego. „Are you my mummy” zostało dodane dość późno; najtrudniejsze pytanie brzmiało GDZIE by je umieścić, żeby pasowało…

Masz jakąś radę dla początkujących pisarzy? Marzę o napisaniu scenariusza dla serialu i zrujnowaniu życia ludziom w takim stylu, jak robi to Moffat. Żartuję, wcale nie (tak).

Pisać i jeszcze raz pisać. Co jest jest naprawdę dobrą radą, wierzcie mi. Wielu ludzi nie pisuje zbyt często. Opowiadają materiały na wspaniałe scenariusze, ale nie piszą. Analogią, o której lubię w takich przypadkach wspominać, jest gra na gitarze: gdy po raz pierwszy weźmiesz w dłonie gitarę  i uderzysz pierwszy akord, nie spodziewaj się, że natychmiast będziesz grać jak Jimmy Hendrix; zatem dlaczego twój pierwszy skrypt, opowiadanie, powieść miałyby być dobre? Musisz ćwiczyć. Intensywnie. Więc pisz często. Wizja sukcesu w jedną noc to twój największy wróg, wyrzuć ją z myśli, bo sprawi, że poczujesz się jak zero, którego nic w życiu nie czeka. Uczyń z pasji obsesję. Gdyby ci nikt nie płacił za opowiadania, czy dalej byś je pisywał? Ja  – owszem. Robię tak i robiłem przez lata…

Jakiego oprogramowania używasz, gdy pisujesz scenariusze?

Final Draft to program, w którym mam największe doświadczenie. Nigdy nie miałem z nim problemów, chociaż słyszałem o kilku koszmarnych zdarzeniach. No, ale jestem nerdem, więc nie mam problemów z komputerami…

Ulubiony odcinek? Tak najbardziej ze wszystkich.

Mrugnięcie albo Otwarcie Pandoriki.

O co chodzi z tymi 66 sekundami? 

To twój czas, jaki ci pozostał, kiedy zobaczysz mumię. To całkiem niewiele czasu, który możesz wykorzystać na panikowanie, ale i tak czeka cię koniec. Poza tym, to echo liczby Szatana (666), jak doskonale wie każdy fan metalu.

Czy masz jakieś ulubione zainteresowania, do których nawiązujesz podczas pisania scenariuszy? Jeśli tak, to jakie i w jaki sposób przemycasz je do opowieści? 

Cóż, zdecydowanie komiksy. „Przedłużacz życia firmy Excelsior” to nazwa, którą nadałem krzesłu, w którym zmarła Pani Pitt. Co więcej, „Excelsior” to jeden ze sztandarowych komiksów Stana Lee. Poza tym, wiele imion dla bohaterów pożyczam od rodziny i znajomych. Prawie każde imię lub nazwisko należą do kogoś, kto jest członkiem mojej rodziny, albo kogo po prostu znam…

Źródło: Reddit.com


Katarzyna J. - absolwentka anglistyki, a zarazem wielbicielka szeroko pojętej literatury i kinematografii. Ostatnio zafascynowana językiem i światem (pop)kultury Korei Południowej. Gallifreyański Kot Schrödingera - losowo znika i pojawia się w składzie redakcji.