Jak wychować sobie małego fana Doktora Who?

Podczas integracji whoviańskiej na jednym z tegorocznych konwentów pojawił się temat pokazywania naszego ulubionego serialu dzieciom. Doktor Who na początku był do nich skierowany – nie tych najmłodszych, ale do młodzieży szkolnej, której miał zajmować trochę czasu, równocześnie dostarczając rozrywki i ucząc. Dlatego, kiedy przyjrzymy się sezonom Pierwszego Doktora, można zauważyć wzorzec: mamy tam na przemian odcinki historyczne (nie jak w New Who, gdzie Doktor po prostu mierzy się z jakimś potworem w przeszłości, ale niemal całkowicie pozbawione elementów fantastycznych historie osadzone w konkretnym, charakterystycznym punkcie w przeszłości) i futurystyczne, o zacięciu naukowym (nie tyle jednak przekazujące konkretną wiedzę, co raczej pokazujące naukę jako atrakcyjną i interesującą). Nie bez powodu na początku Doktor podróżuje z nastoletnią wnuczką, a towarzyszy im dwójka nauczycieli…

Ale czasy trochę się zmieniły i nie sądzę, żeby powolna narracja i czarno-biały obraz tych odcinków trafił do współczesnych dzieci; choć może się mylę i warto spróbować? Dla poniższego zestawienia przyjęłam jednak, że większość osób będzie chciała zarażanie młodszych rozpocząć od nowych serii, które nie są już tak wyraźnie skierowane do dzieci (ale jednak Doktora Who ciągle możemy nazywać serialem familijnym). Nie znaczy to jednak, że będzie nam wszystko jedno, jaki odcinek puścimy młodzieży – pierwsze wrażenie jest wszakże bardzo ważne, warto więc chwilę się zastanowić, co będzie najlepsze na początek.

Zestawienie opiera się na dyskusji, która toczyła się na spotkaniu i w grupie Pod Kopułą Gallifrey.pl oraz na kilku kryteriach, które postanowiłam przyjąć. Te kryteria to:

  • odcinek nie jest bardzo straszny – niektóre dzieci lubią się bać, ale nie chcemy sprawić rodzicom dodatkowego kłopotu w postaci dziecięcej bezsenności wywołanej strachem przed Vashta Nerada. Z ewentualną dyspensą dla strachów, które są w odcinku solidnie wytłumaczone i oswojone (choć warto mieć na uwadze, że wielu fanów wychowujących się jeszcze na klasycznej erze serialu wspomina z rozrzewnieniem chowanie się za sofą, gdy na ekranie pojawiały się potwory – więc może solidne przestraszenie jest kluczem do sukcesu…),
  • fabuła jest na tyle zamkniętą całością, że nie będzie potrzebna znajomość wieloodcinkowego kontekstu i długie wyjaśnienia, kto jest kim i o co chodzi.
  • historia ma szczęśliwe zakończenie i nie zawiera zbyt wielu scen brutalnych lub bardzo smutnych,
  • pojawia się w odcinku jakiś morał, ma czytelną, pozytywną wymowę lub przekazuje wiedzę na jakiś temat – trzymamy się edukacyjnej roli serialu, bo dzieci wszystko chłoną i fajnie, żeby chłonęły z popkultury więcej dobrych rzeczy niż złych.

Oczywiście każde dziecko jest inne i do każdego trafi coś innego, więc wszystko i tak zależy od rodzica czy innego pokazywacza. Trzeba pamiętać, że dzieci różne kwestie przyjmują na różne sposoby, a i też wiek jest tu kluczowy, bo co innego trafi do pięciolatka, a co innego do wkraczającej już w poważną dorosłość dwunastolatki, ale myślę, że nie ma dolnej granicy, poniżej której nie powinno się Doktora Who pokazywać dzieciom – jeśli jest w stanie wysiedzieć 45 minut i śledzić fabułę, można przystąpić do nawracania.

Poniższy wybór jest subiektywny i z pewnością niedoskonały. Jeśli macie inne propozycje, koniecznie podzielcie się nimi w komentarzach!

W lesie nocy („In the Forest of the Night”)

To pierwszy odcinek, który przyszedł mi na myśl, gdy postanowiłam zająć się tym tematem. O ile wiem, to nie całkiem tak, że dzieci lubią oglądać na ekranie inne dzieci, ale jednak możemy uznać historię kręcącą się wokół dzieci za skierowaną do nieco młodszych odbiorców. Mamy w centrum uwagi szkolną wycieczkę do muzeum, która musi się zmierzyć z kryzysem w postaci Londynu porośniętego lasem, grasujących tygrysów, średnio kompetentnych nauczycieli i wariata w niebieskiej budce. Bardzo mi się podoba wymowa tego odcinka – mamy tu w końcu niezłą reprezentację i jasne przesłanie do rodziców: słuchajcie tego, co wasze dzieci chcą wam powiedzieć, bo one czasami widzą więcej i rozumieją więcej, niż kiedykolwiek moglibyście przypuszczać. Poza tym odcinek jest trochę straszny, ale nie bardzo, ma wartką akcję, ale bez zbytniego okrucieństwa i dobrze się kończy. I uczy szacunku do drzew! Drzewa są bardzo ważne. Dorośli nie zawsze o tym wiedzą, niech chociaż kolejne pokolenia sobie to wpoją.

doctor-widow-wardrobe-3-12-2016-cover

Doktor, wdowa i stara szafa („The Doctor, the Widow and the Wardrobe”)

W tym odcinku ponownie głównymi bohaterami są dzieci, ale fabuła jest znacznie poważniejsza – bo mamy i wojnę, i stratę, i groźbę zniszczenia całej planety, i tajemniczą parę drewnianych monarchów. Historia jest wzorowana lekko na Opowieściach z Narnii, na co wskazuje tytuł, więc może być szczególnie interesujący dla dzieci, które już miały do czynienia z książkami lub filmami. Wprowadza w magię świąt niekoniecznie taką, jaką pokazują reklamy Coca-Coli, ale nieco mroczniejszą, intensywniejszą, z prawdziwym dramatem i prawdziwym szczęściem w tle. Może to być miłą odmianą i ciekawym doświadczeniem dla młodego człowieka, który już trochę wyrósł z prostej świątecznej radości, a jeszcze nie dorósł do czegoś innego. Jest to poza tym odcinek bardzo estetyczny, trzymający w napięciu, ale równocześnie zabawny – i tajemniczy.

robots-sherwood-3-12-2016-cover

Roboty z Sherwood („Robots of Sherwood”)

Czyli odcinek, który w lekki i przyjemny sposób pokaże młodzieży kawałek kulturowego kanonu, który chyba trochę ostatnio odchodzi w zapomnienie. Głupio nie wiedzieć, kim był Robin Hood, a ta historia ładnie pokazuje, co w jego legendzie jest najważniejsze. Poza tym mamy tam humor, który do mnie nie przemówił w ogóle, ale do dziecka mógłby, sporo się dzieje i po prostu widzę te dzieci, które przed obiadem odtwarzają łyżkami pojedynek Doktora z Robinem. Albo marzą o sukience Clary (też bym marzyła). Wszystkie dzieci powinny się dowiedzieć o Robinie Hoodzie i jego wesołej drużynie, a Doktor Who daje ku temu niezłą możliwość.

beast-below-3-12-2016-cover

Bestia na dole („The Beast Below”)

Najlepszy, według mnie, z niekochanych odcinków. Początek wielkiej przygody Piotrusia Pana i Wendy Jedenastego Doktora i Amy Pond, przedziwna, baśniowa sceneria i wielka tajemnica. Jej rozwiązanie to jeden z najcudowniej dydaktycznych momentów w tym serialu – buntuj się, nie przyjmuj wszystkiego na wiarę, a przede wszystkim nie zakładaj złych intencji i rozmawiaj. Z każdym. Nawet z wielkim wielorybem, strasznym potworem, od którego tyle zależy. Znowu mamy dzieci w tle – tym razem już nie tak istotne – ale i Amy dalej jest tu dzieckiem, a raczej młodą osobą, która bardzo chce być dorosła, ale właśnie daje wewnętrznemu dziecku szansę jeszcze trochę pobrykać i zwycięża swoim niestandardowym myśleniem i wrażliwością, i tym właśnie udowadnia Doktorowi swoją wartość. Chciałabym, żeby dzieci miały takie wzorce. A poza tym odcinek jest szybki, wypakowany akcją, miejscami zabawny, miejscami dramatyczny – nawet wybredny młody widz powinien się nieźle bawić.

Partnerzy w zbrodni („Partners in Crime”)

Tu dzieci nie ma… a przynajmniej ludzkich dzieci, bo jest przecież pani opiekunka i jej uroczy podopieczni. A także Dziesiąty Doktor i Donna Noble, którzy Bardzo Poważnie Pracują, co może nie wydawać się bardzo atrakcyjne, ale… Ale to Dziesiąty i Donna, więc jest przezabawnie i choć poza lekcją dociekliwości ten odcinek nie ma zbyt wiele do zaoferowania młodym chłonnym umysłom, to i tak postanowiłam go tu umieścić, bo ma wartką akcję, ciekawy pomysł i uroczych bohaterów. I serio, dzieciaki, nie ma sensu się odchudzać dla samego odchudzania, lepiej pracować nad kondycją, by nadążyć za Doktorem…

doctors-daughter-jenny-3-12-2016-cover

Córka Doktora („The Doctor’s Daughter”)

To też taki trochę niedoceniany, a bardzo ciekawy odcinek z fajnym przesłaniem. Dwie towarzyszki, Doktor i… maszyna do klonowania, a także nieuchronny efekt, czyli Jenny. Postać trochę przerysowana, ale sympatyczna i intrygująca. Do tego wielka wojna z plot twistem na końcu, parę zagadek i bardzo dramatyczny finał. Taki zwyczajny przygodowy odcinek, ale z pacyfistyczną wymową (znowu: zamiast walczyć spróbujcie usiąść i porozmawiać!) i otwartym zakończeniem, po którym można sobie marzyć o własnych kosmicznych przygodach, bo o ile nie każdy jest Doktorem, to z Jenny utożsamić się byłoby pewnie trochę łatwiej.

dinosaurs-spaceship-3-12-2016-cover

Dinozaury na statku kosmicznym („Dinosaurs on a Spaceship”)

Wszystkie dzieci kochają dinozaury, prawda? A tu są one tylko jedną z wielu super rzeczy, bo mamy też egipską królową, awanturnika, roboty i klasycznego złoczyńcę. Mnóstwo się dzieje, fabuła jest szalona, bohaterowie barwni – świetna rozrywka, która pobudza wyobraźnię i podpowiada nam tyle kolejnych niezwykłości… Tylko uważajcie, bo potem dzieciak będzie żądać triceratopsa, który w dodatku będzie chciał aportować piłeczki i żaden Mikołaj nie będzie w stanie się wypłacić.

vincent-3-12-2016-cover

Vincent i Doktor („Vincent and the Doctor”)

To może raczej dla wrażliwej młodszej młodzieży niż dzieci, ale ogólnie odcinek, od którego niemal każdy mógłby zacząć przygodę z Doktorem, bo nie da się chyba nie zakochać. Ważna postać historyczna, o której każdy słyszał i której dzieła każdy w jakimś stopniu kojarzy. Wielki dramat, który powinien poruszyć nawet najbardziej zbuntowane młodociane serduszko, niewidoczny, a więc tym straszniejszy potwór i niezrozumiany bohater, który postrzega świat zupełnie inaczej niż wszyscy inni. Który nastolatek się z tym głęboko nie utożsami? Poza tym odcinek funduje lekcję historii sztuki. I lekcję filmowej estetyki – w tym też warto się kształcić.

eleventh-hour-3-12-2016-cover

Jedenasta godzina („The Eleventh Hour”)

Znowu dzieciak w roli głównej, a potem nastolatka z traumą; szalony kosmita, któremu tak rewelacyjnie wychodzi rozmawianie z młodymi ludźmi, wielkie zagrożenie, presja czasu, a wszystko podszyte tym ujmującym entuzjazmem i młodością, przez którą aż się chce zerwać i pomknąć, by przeżywać przygody. Jest w tym odcinku ekscytacja, przyjaźń, groza i wielka obietnica, że zaraz wydarzy się coś niesamowitego. Uważajcie tylko, jeśli będziecie pokazywać ten odcinek młodzieży zimą, a przynajmniej dopilnujcie, by ciepło się ubrali, jak już się uprą, by usiąść przed domem i czekać do skutku. Jak można by było mieć do nich o to  pretensje?

akhaten-3-12-2016-cover

Pierścienie Akhatenu („The Rings of Akhaten”)

Chciałam uniknąć wymienienia tu wszystkich odcinków, w których w głównych rolach pojawiają się dzieci, bo to straszne pójście na łatwiznę – ale nie sposób zapomnieć małej cosplayerki Królowej z Whomanikonu, więc podejrzewam, że jednak jest dla tego odcinka miejsce w moim zestawieniu. Cała idea Pierścieni jest zupełnie odjechana i zastanawiałabym się, czy nie za bardzo; łatwo się pogubić w tym odcinku, ale jest… szczery, ma rozmach, ma dramatyzm, łatwo się w niego wciągnąć i przejąć losem małej Królowej. A obok mamy jeszcze Clarę z jej rozpaczą, z jej wspomnieniami i świadomością wszystkiego, co mogłoby być, a nie jest; jest to wszystko bardzo dorosłe, ale może nie tylko.

Bonus: spin-offy

Mamy w świecie Doktora Who dwa spin-offy skierowane, mniej lub bardziej, do młodszych widzów. Dlaczego nie zacząć przygody ze światem Doktora Who od nich?

sarah-jane-adventures-3-12-2016-cover

Przygody Sary Jane

Czyli losy Sary Jane na emeryturze, którą otacza grupka nastolatków i razem mierzą się z różnymi zagrożeniami. Trochę inny format odcinków, prostsze fabuły – dla dorosłego fana Doktora nie aż tak ciekawe, ale wiem skądinąd, że wielu obecnych whovian zaczynało właśnie od Przygód, które były emitowane na dziecięcych kanałach. Więc może nie ma sensu kombinować od razu z dorosłym serialem, zwłaszcza jeśli do nawrócenia mamy dzieci jeszcze całkiem małe. Przy okazji serialik pokazuje wartość przyjaźni, bliskie dzieciom młodzieżowe problemy i pomysł absolutnie rewolucyjny, czyli dojrzałą kobietę w roli obrończyni Ziemi. Od razu dzieciaki spojrzą na mamy i babcie z większym szacunkiem!

class-april-charlie-3-12-2016-cover

Class

Zbyt gorliwie śledzę wypowiedzi Patricka Nessa, by móc go obrazić stwierdzeniem, że Class to serial młodzieżowy albo dla dzieci. To twór dziwaczny, bo opowiada o nastolatkach i szkole, a jednak jest o wiele brutalniejszy niż sam Doktor Who. Dla dzieci? Nie. Dla młodzieży? Może; takiej młodzieży, która się nie oburzy, że każemy jej oglądać dzieci w szkole. Ale poza szkołą jest tam tyle dobra, że warto może spróbować. A dorosłym też się spodoba, więc nikt na tym nie straci. Class jest super!

To lista na pewno niepełna i zdecydowanie subiektywna. Ponadto pisana przez kogoś, kto ma temat opracowany jedynie w teorii. Zapraszam więc do komentowania praktyków. Pokazywaliście serial potomstwu albo młodszemu rodzeństwu? Z jakim efektem? A może uważacie, że Doktor Who zupełnie się dla dzieci nie nadaje?


Profesjonalna (aca)fanka, miłośniczka pokręconych fabuł Moffata, kosmitów, smoków i szynszyli o imionach pożyczonych od towarzyszek Doktora.
  • Davvross

    Dałbym jeszcze odcinek który w zamierzeniu twórców miał być dla dzieci – „Fear her”. Napisany po prostu jak zwykła bajka dla dzieci. W moim odczuciu najgorszy odcinek w historii DW, ale hej, przecież to odcinek DLA DZIECI :P

    • Blownie

      Też właśnie o nim pomyślałam, ale nic nie pisałam, bo nie mogłam się jakoś przemóc, żeby go polecić xD W żadnym wypadku nie nazwałabym go najgorszym, ale w osobistym rankingu stoi niziutko, jako doskonały przykład tego, jak czasami twórcom seriali wydaje się, że dzieci zupełnie nie mają poczucia estetyki, a świetnie napisana historia się po prostu zmarnuje, bo i tak nie zrozumieją ani nie docenią, więc lepiej im rzucić coś pastelowego z banalnym morałem. Co jest oczywistą bzdurą, patrząc chociażby na najbardziej kultowe bajki, które w większości jednak mają jakąś wartość artystyczną, głębsze postaci, cokolwiek. To czego Fear Her nie ma (:

      • Rozważałam ten odcinek, ale: po pierwsze, to, że jest o dziecku, nie oznacza, że jest dla dzieci i po drugie: nie spełnia mojego pierwszego kryterium, tzn. jest straszny i to, moim zdaniem, straszność z gatunku tych traumatyzujących i nienależycie oswojonych. Poza tym jest kiepski, estetyka się już zestarzała, a dzisiejsze dzieci są na to wyczulone. ;)

  • Wojciech Kowalski

    Tak się dziwnie składa, że większość wymienionych odcinków to u mnie stoi gdzieś na samym szczycie osobistego rankingu. Ale ja w sumie do dziś lubię także literaturę dziecięcą i młodzieżową.

    Nie ogarniam czemu takie odcinki jak „Beast Below” czy „Rings of Akhaten” nie cieszą się zbytnią popularnością, ja osobiście je uwielbiam.

  • Jacek Wojciechowski

    Czemu w tym zestawieniu znajduje się „Class” skoro sama napisałaś, że to nie jest dla dzieci?

    Gwoli ścisłości. Nie mam pretensji, staram się zrozumieć. ;)