Z pewnością wielu z was zastanawia się co oznacza słowo widniejące dumnie w nagłówku strony – GALLIFREY. Czy to ptak? Czy to samolot? Czy to mechanik rowerowy? Nie, to planeta! I to nie byle jaka… Gallifrey to miejsce, które Whovianie darzą niemal równie wielkim sentymentem, jak londyńskie budki policyjne z lat 60.

Na początek trochę faktów. Gallifrey jest planetą konstelacji Kasterborous, składającej się z siedmiu systemów planetarnych. Współrzędne: 10 0 11 0 0 przez 0 2 mierzone od zerowego punktu galaktyki, odległość od Ziemi: prawie 30 000 lat świetlnych. Krąży wokół układu podwójnego gwiazd. Wokół niej dryfują dwa księżyce, z czego jeden – Pazithi Gallifreya, jest tak duży, że bywa mylony ze słońcem (księżyc ten zawiera złoża Taranium – cennego minerału, wykorzystywanego przez Władców Czasu do produkcji technologii, które zadziwiają i przerażają niejedną cywilizację). Niebo Gallifrey ma barwę dojrzałej pomarańczy, a planeta pełna jest drzew o srebrnych liściach. Ziemię porasta czerwona trawa, pokryta od czasu do czasu śniegiem, mieniącym się w słońcu. Gdyby ten opis znany był wyłącznie z relacji Doktora (Gridlock, 2007), musielibyśmy potraktować go z dystansem i uwzględnić nieunikniony element nostalgii, jednak relacja Susan Foreman (The Sensorites, 1964) zbieżna jest z podstawowymi elementami opisu Doktora, dlatego możemy przestać zawracać sobie głowę bzdurami i bezpiecznie przyjąć powyższe dane jako prawdziwe.

Geografia Gallifrey nie jest zbyt skomplikowana, chyba, że ktoś po prostu chciał, żeby ludzie tak myśleli i bezlitośnie nas okłamał. Najważniejszym kontynentem jest Wild Endeavour – tam znajduje się ośrodek cywilizacji Władców Czasu, zwany Cytadelą (duży, okrągły twór z mniejszymi, mniej okrągłymi i zamieszkanymi tworami wewnątrz niego). Istnieje także The Death Zone – miejsce niezbyt przyjazne dla istot żywych (można w nim na przykład oberwać piorunem), dlatego na wszelki wypadek nadano mu groźną nazwę. Trzecim regionem jest pełne gór, tajemnicze południe. Niektóre góry mają majestatyczne nazwy (Cadon, Perdition, The Never-Ending Mountains of Solace and Solitude), niektóre mniej majestatyczne (Lung), o innych wiadomo tylko tyle, że stoją i są górami. Na Gallifrey znajdują się również rzeki i jeziora, np. Lake Abydos pełne śpiewających ryb. Nie wiadomo czy składają się one z wody, ale Władcy Czasu mają na tyle rozumu w głowie, żeby nie nazywać tak elementów krajobrazu pozbawionych płynnej zawartości, więc na pewno wypełnia je coś ciekłego. Największe miasto znajduje się w Cytadeli – tam skoncentrowana jest większość inteligentnych form życia i wytworów ich cywilizacji (na przykład Akademia Władców Czasu). Poza miastem żyją różne mniej szczwane stworzenia, które nie potrafią zbudować własnej Cytadeli, np. sowy, muchy błogości, sprzedajne węże, świnioszczury, koty, rżącomiauki, kotorekiny i wieloryby, a także zaradni Władcy Czasu, którzy nie muszą mieszkać w pobliżu sklepu, żeby ugotować obiad. W niektóre rejony ciężko się dostać, ponieważ znudzeni, potężni tubylcy czasami otaczają różne miejsca polem siłowym. Najbardziej znanym przykładem jest dziesięciowarstwowa bariera transdukcji utworzona przez Rassilona, która otacza centralne rejony Gallifrey. Losy pomarańczowej planety są długie i burzliwe, zwłaszcza pod koniec jej historii. Nie będę was nimi martwić, drodzy czytelnicy, ponieważ pełne są okrutnych spojlerów.

 Gallifrey_by_Girl_on_the_Moon

 Najmądrzejsi mieszkańcy Gallifrey – Władcy Czasu, ogólnie mówiąc są istotami niesamowitymi. Słyną z rzadkich umiejętności i zdolności, mających związek z długotrwałym przebywaniem w pobliżu wiru czasu. To dzięki niemu ich materiał genetyczny zmutował, przystosowując się m.in. do podróży w czasie czy regeneracji. Władca Czasu żyje średnio kilka tysięcy lat, a jeśli przypadkiem umrze wcześniej, jego ciało regeneruje się, dzięki czemu może kontynuować swój żywot. Regeneracja nie jest jednak zbyt przyjemnym doświadczeniem – polega na zmianie. Umierający Gallifreyanin tak naprawdę nie ma pojęcia, czy za 10 minut stanie się staruszkiem kochającym żelki, kapryśną rówieśniczką swojej wnuczki, czy klonem Rowana Atkinsona. Wie jedynie, że wciąż będzie dwusercowym przedstawicielem niezwykle starej i dumnej rasy, która umiłowała sobie kiczowate kostiumy i pompatyczne ceremonie. Ma do tego oczywiście pełne prawo… Władcy Czasu stoją na straży porządku i pilnują przestrzegania praw czasu we wszechświecie, dzięki czemu są poważani i powszechnie szanowani. Najbardziej popularnym językiem wśród mieszkańców planety jest współczesny gallifreyański – ze względu na stopień skomplikowania oraz tajemniczą naturę większości osobników, które go używają, jego znajomością nie może się poszczycić zbyt wielu przedstawicieli innych gatunków. Niektórzy mówią starogallifreyańskim (głównie rzadkie przypadki moli książkowych i powierników dawnej wiedzy), ale nikt ich nie rozumie. Istnieje również tzw. gallifreyański system kołowy – zapis języka Władców Czasu składający się przede wszystkim z okręgów różnej wielkości. Kiedyś odczytanie go było luksusem, na który mogli pozwolić sobie tylko nieliczni, lecz dziś rasa ludzka wymyśliła translatory i generatory graficzne, dzięki którym nawet półanalfabeta może nauczyć się pisać w tym rzadkim i pięknym języku. Inni ważni mieszkańcy Gallifrey nazywają się TARDIS (Time and Relative Dimension In Space) – są hodowanymi, żywymi, większymi w środku statkami kosmicznymi podróżującymi w czasie. Zdarza się, że mają więcej rozumu w głowie niż ich właściciele. Najdłuższy żywot wiedzie TARDIS Doktora w kształcie niebieskiej budki policyjnej, która pewnego pięknego dnia została przez niego uprowadzona (Budka utrzymuje, że to ona uprowadziła Doktora).

solace_and_solitude_by_naturalshocks-d2kmny9

Gallifrey to także tytuł serii słuchowisk radiowych, wyprodukowanych przez Big Finish Productions. Akcja rozgrywa się na pomarańczowej planecie, a głównymi bohaterami są towarzysze czwartego Doktora: Romana II (Lalla Ward), Leela (Louise Jameson) i K-9 (John Leeson). W przeciwieństwie do większości słuchowisk BF, „Gallifrey” w dużym stopniu skupia się wokół polityki Władców Czasu, a centralnym wątkiem są rządy Romany, która dostąpiła zaszczytu bycia prezydentem.

Świat nauki, Whovian, oraz szalonych geeków obiegła niedawno informacja o odkryciu systemu planetarnego analogicznego do Gallifrey. Nazwano go niesłusznie Kepler 47 – składa się z dwóch planet (Kepler-47b i Kepler-47c) krążących wokół podwójnego układu gwiazd, odległego o około 5 tys. lat świetlnych od konstelacji Łabędzia. Planety są wystarczająco pomarańczowe, żeby dało się to zauważyć, nie wiadomo jednak nic o srebrnych drzewach i czerwonej trawie. Istnieje nadzieja, że brak wiedzy jest jedynie wynikiem zbyt słabych teleskopów, a Kepler 47 kryje w sobie tajemnice, które pojąć mogą jedynie wielbiciele wariatów latających w niebieskich budkach po kosmosie.

 Źródła:
Klik!
Klik!
Klik!
Klik!
Klik!
Klik!
Obrazki:
Solace and Solitude
Gallifrey
Gallifrey from Mount Perdition
  • drumla

    Ja myślę, że to Mechanik Rowerowy.

  • Szania

    Haha ;D Wielki wór paluszków rybnych z budyniem dla osoby, która napisała ten artykuł! Kilka razy roześmiałam się w głos (co nie zawsze zdarza mi się przy lekturze). Tekst w miarę poważny, konkretny, ale także napisany z przymrużeniem oka :D
    Więcej takich artykułów!!

    • Adeenah

      *wcina dumnie paluszki rybne z budyniem i cieszy się, że tekst się podoba*