…czyli 100 lat, panie Tennant!

Dzisiaj 46 urodziny obchodzi nie kto inny, jak jeden z najlepszych brytyjskich aktorów i najpopularniejszy chyba do tej pory odtwórca roli Doktora, David Tennant! Aktorowi życzymy, aby dalej mu się tak wszystko ładnie prywatnie i zawodowo układało, a przede wszystkim wielu ról równie wspaniałych, jak ta w zakończonym wczoraj serialu Broadchurch (które to zakończenie część naszej redakcji strasznie przeżywa, oglądaliście?). Tymczasem przygotowałam z tej okazji zestawienie moich dziesięciu ukochanych historii z Dziesiątym Doktorem – może warto sobie dzisiaj którąś z nich odświeżyć?

Świąteczna inwazja („The Christmas Invasion”)

Now, first things first. Be honest. How do I look?

Ja wiem, że Dziesiąty śpi przez trzy czwarte tego odcinka. Ale kiedy się już obudzi… Biega, cytuje Króla Lwa, fechtuje, rzuca mandarynkami, a przede wszystkim kradnie serca niewinnym widzom, którzy dopiero co osuszyli łzy po regeneracji Dziewiątego. Gdybym miała wskazać, co sprawiło, że doszłam w swoim życiu do momentu, w którym wydaję chore pieniądze, żeby zobaczyć na żywo Davida Tennanta, to byłby to ten odcinek.

Zjazd absolwentów („School Reunion”)

You can spend the rest of your life with me, but I can’t spend the rest of mine with you. I have to live on. Alone. That’s the curse of the Time Lords.

Dwunasty udowadniał nam w sobotę, że fizyka i poezja właściwie się rymują, w Zjeździe absolwentów Dziesiąty uświadamia sobie, że cała wiedza wszechświata i dobre chęci nie ocalą na koniec ani Gallifrey, ani Sarah Jane, ani Rose Tyler. A rozczarowany Doktor to wściekły Doktor, więc możemy wreszcie zobaczyć całą gamę aktorskich zdolności Davida, ale i jego wcale nie odgrywaną radość na widok Elisabeth Sladen. W komplecie kosmiczne nietoperze, absolutnie przeurocza scena, w której Rose zaprzyjaźnia się z Sarah Jane i K9 na dokładkę!

Dziewczynka w kominku („The Girl in the Fireplace”)

Mickey, what’s pre-revolutionary France doing on a spaceship? Get a little perspective!

Jaki ten odcinek jest dobry! I piękny wizualnie, i jako dobre science fiction, i jako miłosna opowieść, i wreszcie jako popis aktorskich umiejętności Davida. Scena, kiedy na koniu przebija lustro – jedna z moich absolutnie ulubionych. W ogóle cała ta historia to taki piękny przykład tego, czym może być Doctor Who i dlaczego takiego drugiego serialu nie ma i nigdy nie będzie.

Armia duchów/Dzień zagłady („Army of Ghosts”/„Doomsday”)

Quite right, too. And I suppose, if it’s my last chance to say it…

Czy to naprawdę musi być powiedziane? Te odcinki są świetnie napisane, ale myślę, że nie przeżywalibyśmy ich nawet w połowie tak bardzo, gdyby nie Dziesiąty: grożący Dalekom, wściekły na Torchwood, próbujący ochronić Rose, wypalający słońce i roniący na koniec łzy. W tle gra Doomsday Theme, wpis sponsorowali dla państwa autorzy fanfików.

Kod Szekspira („The Shakespeare Code”)

I’ll tell you what, then: don’t… step on any butterflies. What have butterflies ever done to you?

Martha! Szekspir! Wiedźmy! J. K. Rowling! Ten odcinek to samo piękno i dobro, ale powiedzcie mi, czy byłby nawet w połowie tak zabawny i przejmujący, gdyby nie Doktor o starych oczach (umówmy się, pewnie siedzi po nocach i czyta po raz tysięczny Harry’ego Pottera, ale kto by go za to winił?).

Natura ludzka/Rodzina krwi („Human Nature”/„The Family of Blood”)

Mankind doesn’t need warfare and bloodshed to prove itself. Everyday life can provide honor and valor. Let’s hope that from now on this country can find its heroes in smaller places. In the most ordinary of deeds.

Ja wiem, że my się tu grą Davida możemy zachwycać w każdym odcinku, ale John Smith to postać zagrana absolutnie po mistrzowsku. Za każdym razem, gdy oglądam ten odcinek, zachwyca mnie, jak bardzo innym od Doktora jest bohaterem, a zarazem jak często widać w nim przebłyski naszego Władcy Czasu. A poza tym to jest po prostu taka dobra historia!

Córka Doktora („The Doctor’s Daughter”)

You need to get yourself a better dictionary. When you do, look up „genocide”. You’ll find a little picture of me there, and the caption’ll read „Over my dead body”.

Okej, ja wiem, że my wszyscy wiemy, że córkę Doktora gra w tym odcinku Georgia Moffet, która jest prawdziwą córką Piątego Doktora, który z kolei był ulubionym Doktorem naszego Davida Tennanta, który z kolei poślubił ostatecznie rzeczoną panią Moffet, poznaną właśnie na planie tego odcinka. Ja wiem, że wy wiecie, ale mam wrażenie, że pisałam już tyle razy, że to jest doskonały odcinek, że nie mam już nic innego do dodania i po prostu pomedytujmy przez chwilę nad faktem, że BBC to jedna wielka rodzina.

Cisza w bibliotece/Las zmarłych („Silence in the Library”/„Forest of the Dead”)

I’m a time traveller. I point and laugh at archaeologists.

Jak ja straszliwie kocham te odcinki! Ciągle mogłabym się sprzeczać, że jest to najlepszy występ River Song w historii serialu i w ogóle planeta, która jest biblioteką i kosmiczni archeolodzy, i potwór, który czai się w ciemności, a może jest ciemnością… No i oczywiście Dziesiąty Doktor w najlepszej formie.

Północ („Midnight”)

Roast beef. Bananas. The Medusa Cascade. Bang! Rose Tyler, Martha Jones, Donna Noble, TARDIS! Shamble-bobble-dibble-dooble. Oh, Doctor, you’re so handsome. Yes, I am, thank you.

Jeśli miałabym wskazać odcinek, który naprawdę mnie przestraszył, byłaby to Północ. Bo to nie jest tak naprawdę odcinek o potworach, ale o tym, jak strach może wpłynąć na nasze zachowanie. I jest to też odcinek, który nie zadziałałby, gdyby którykolwiek z bohaterów – a zwłaszcza nasz Doktor – byłby gorzej zagrany. Gdybyście mieli dzisiaj ochotę na coś cięższego emocjonalnie i strasznego, polecam właśnie ten odcinek.

Wody Marsa („The Waters of Mars”)

The Doctor. Doctor. Fun.

I kolejny odcinek, w którym połowa dramatyzmu bierze się ze świetnego aktorstwa! Powiedzieć, że to fenomenalny wstęp do finału Dziesiątego Doktora, to jak nie powiedzieć nic. Ja wiem, że scena z kolejnego odcinka, w której Dziesiąty uświadamia sobie, że musi zginąć, jest absolutnie przecudowna, ale widz właśnie w Wodach Marsa uświadamia sobie, że to po prostu musi się zdarzyć. Ten Doktor nie żył może długo, ale zdecydowanie wyczerpał limit swojej psychicznej wytrzymałości i teraz jest na krawędzi. A Dziesiąty Doktor na krawędzi to nie jest postać, z którą chcielibyśmy przebywać w jednym pokoju, ale zdecydowanie postać, którą świetnie się ogląda.

Dorzucilibyście coś do tej listy? Jak świętujecie urodziny Davida Tennanta? Również czytacie powyższe cytaty, słysząc w głowie jego głos?, Oglądaliście finał Broachurch 


Uzależniona od herbaty, pisania i brytyjskich seriali. Kocha ludzi, teatr, wiedzieć więcej. Nie znosi fasolki, seksizmu i źle napisanych dialogów.
  • McThar

    Właśnie kompletnie zapomniałem o Broadchurch. Zobaczyłem tylko 2 odcinki, warto oglądać ten 3. sezon?

    • banul

      3 sezon jest świetny, ale jak nie widziałeś poprzednich sezonów to umknie ci mnóstwo wątków

      • McThar

        Poprzednie 2 widziałem całe, już jakiś czas temu. Tylko po pierwszych dwóch odcinkach trzeciego sezonu nie spodobał mi się jak poprzednie i zapomniałem kompletnie. Odcinków jest łącznie 8 jak w poprzednich?

        • Kati

          Tak i w mojej ocenie trzeci sezon jest równie dobry jak pierwszy, jeśli nie lepszy. ;D

          • McThar

            Nie dowiem się o tym, dopóki sam nie obejrzę. Ale jest to jak dla mnie wystarczająca zachęta :)

            • Clever Boy

              Oglądaj! Dla mnie to małe arcydzieło. Cudne jest :)

  • Neg

    „Doomsday”… kiedyś miałem w zwyczaju w niedziele rano skakać po kanałach – z nudów, nigdy nic tam ciekawego nie było. Raz trafiłem na dziwne, tandetnie zrobione roboty z przepychaczem do toalety zamiast ręki (tak, w niedziele na Jedynce kiedyś puszczali „Doctor Who”:)). Innym razem trafiłem tam na gościa w brązowym garniturze, który zostawiał dziewczynę, najwidoczniej w nim zakochaną, w innej rzeczywistości, na plaży, i miał już nigdy do niej nie wrócić… „Doctor Who” zacząłem oglądać dopiero parę lat później za namową mojej dziewczyny (teraz narzeczonej) i dopiero wtedy poznałem cały kontekst tej sceny, ale nawet bez niego utkwiła mi ona w pamięci. I nadal uważam ją za najbardziej emocjonalną i rozdzierającą scenę z serialu (trochę spłaszczoną przez fakt, że Rose, do której nigdy w historii Wszechświata nie miało być już dostępu, jednak powróciła i dostała swojego doktora pocieszenia). I temat muzyczny z tej sceny, ciary chodzą po plecach.

  • Agnieszka Agnessa Wójcik

    A który odcinek z Davidem nie był dobry ? :P
    W przyszłym tygodniu BBC HD będzie puszczać ostatnie odcinki z Davidem i … a kiedy to ja nie ryczę na regeneracji ;( Ale za to w internecie dopiero zaczynam oglądać odcinki z Davidem :P (po 1,5 roku oglądania DW w TV zaczęłam niedawno oglądać od początku New Who w necie :)

    Do dziś słyszałam jedynie, że córka Piątego Doktora jest żoną Davida, ale nie wiedziałam, że to ta słynna „córka 10-tego” :P

    „Broadchurch” nie oglądałam, jedynie słyszałam… czy David gra tam też bez zarostu, bo osobiście wolę jak jest ogolony, bo wygląda wtedy jak 10-ty :P ?