Podsumowanie epok: Dwanaście momentów Dwunastego Doktora

W ramach pożegnania z epoką Petera Capaldiego i Stevena Moffata w grupie Pod Kopułą Gallifrey.pl przeprowadziliśmy obszerny plebiscyt podsumowujący wkład tych dwóch osób w Whoniversum. Z waszych odpowiedzi powstały listy, a z list powstają artykuły – oto pierwszy z nich. Niezwykły o tyle, że stworzyliście go wy: członkowie grupy Pod Kopułą, nasi czytelnicy. Dziękujemy wam wszystkim za cudowne wypowiedzi!

(Jeśli ktoś chciałby częściej brać udział w pisaniu zbiorczych tekstów – zapraszamy! Wiecie, gdzie nas znaleźć).

plebiscyt: podsumowujemy epokę Dwunastego Doktora i Stevena Moffata

Jakie więc momenty z udziałem Dwunastego Doktora najbardziej zapadły nam w pamięć?


12. Pojedynek z Robinem Hoodem (Robot z Sherwood, „Robot of Sherwood”)

JN: Doktor spotyka swojego sobowtóra, człowieka o uderzającym podobieństwie. I nie chodzi o wygląd, bo przecież wygląd w przypadku Doktora jest zmienny. Doktor spotyka żywiołowego, lekko zwariowanego, bohaterskiego, dumnego, nieco zarozumiałego, wygadanego, wesołego-smutnego banitę z bagażem doświadczeń, który dla dobra tych najmniejszych bez wahania stanie do walki z potworami.

Doktor spotyka Robina Hooda i… nie jest tym zachwycony. Pojedynkuje się z nim nie tylko w pamiętnej scenie walki wręcz (przy czym Doktor radzi sobie doskonale uzbrojony tylko w łyżkę). Bohaterowie od momentu poznania prawie do samego końca odcinka rywalizują ze sobą, prowadząc potyczki na złośliwe docinki, umiejętności strzeleckie, pomysły co do wydostania się z opresji; porównują nawet hipotetyczny czas potrzebny na skonanie z głodu. Te dwie osobowości ścierają się nieustannie, próbując dowieść swojej wyższości. Tylko komu chcą coś udowodnić? Clarze? Innym? Sobie nawzajem? Sobie samym?

Robot z Sherwood to odcinek ciekawy z tego względu, że pokazuje Doktora w zabawnym starciu nie z kimś lub czymś złym, żądnym krwi, morderczym, ponurym itd. Jego (oczywiście chwilowym) antagonistą jest postać tak samo pozytywna, dobra i szlachetna, jak on sam. Może Doktor nie lubi się przeglądać w lustrze? Widzieć swoich cech w innych ludziach? A może wpadł w pułapkę wiecznie samotnego wybawcy ludzkości – i już nie wierzy w istnienie innych bohaterów?

Jest jeszcze jeden smaczek tego odcinka, który daje promyk nadziei nam, miłośnikom serialu. Doktor kilka razy podkreśla, że postać Robina jest nieprawdziwa, że jest to tylko sylwetka wyjęta z legendy, fikcja, ewentualnie na tej fikcji zbudowany falsyfikat – robot. Nie może uwierzyć w to, że książę złodziei jest człowiekiem z krwi i kości. Na koniec Robin mówi mu jednak, że jest tak samo prawdziwy jak Doktor. Lubię uczucie towarzyszące myśli, która się tu nasuwa – że może i Doktor nie jest wyłącznie postacią zamieszkującą świat serialu, książek i komiksów, ale prawdziwym Władcą Czasu i może wystarczy na niego poczekać?

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12

Daj na ciastko!