Doctor Who inkluzywny – również po drugiej stronie kamery?

Widząc zdjęcia promujące 11 serię, widzimy, że w dalszym ciągu priorytetem twórców jest sprawianie, by Doctor Who był inkluzywny. Czy to jednak tylko wierzchnia warstwa, czy też proces sięga też głębiej?

Zdjęcia do kolejnej serii już dobiegają końca, a my dalej nie wiemy, kto pracował nad scenariuszami odcinków. Oprócz, oczywiście, Chrisa Chibnalla, który przejął stanowisko showrunnera i producenta wykonawczego po Stevenie Moffacie, możemy więc być pewni, że to on odciśnie najmocniejszy ślad na historii, którą poznamy jesienią. Nie pracuje jednak sam, lecz z grupą twórców tworzących tzw. pokój scenarzystów. Jak powiedział Chibnall, praca nad 11 serią była grupowym wysiłkiem – w pokoju scenarzystów zebrało się wielu nowych twórców, którzy blisko ze sobą współpracowali, łącząc to, co najlepsze w brytyjskim i amerykańskim sposobie tworzenia seriali (pokój scenarzystów to właśnie amerykański model pisania seriali).

Jaką formę będzie miała 11 seria?

Choć więc nie znamy jeszcze nazwisk, wiemy jedną ważną rzecz: Chris Chibnall, budując swoją ekipę, dołożył starań, by była ona inkluzywna. Co to oznacza? Krótko mówiąc: Doctor Who przestał być pisany wyłącznie przez mężczyzn o jasnej skórze. Choć wśród scenarzystów było kilka kobiet – m.in. Sarah Dollard, z którą mieliśmy przyjemność niedawno porozmawiać – to jednak wszyscy, przez 55 lat historii serialu, byli biali. Może nam się to wydawać błahe, ale w kręgu anglojęzycznym jest to wielka i bardzo wyczekiwania zmiana. Reprezentacja to nie tylko pokazywanie różnorodności na ekranie, ale też pokazywanie młodym osobom pochodzącym z różnych grup etnicznych i warstw społecznych, że wymarzona kariera nie jest poza ich zasięgiem.

Jak potwierdził Chibnall w wywiadzie dla Digital Spy:

Mamy w tym roku w ekipie piszącej Doctor Who pierwszych scenarzystów o innym niż biały kolorze skóry. Odcinki napisało dla nas trzech mężczyzn i dwie kobiety.

Nie tylko więc na ekranie zobaczymy kobietę w roli Doktor i trójkę jej przyjaciół, z których każdy ma inne pochodzenie etniczne, ale też, jak wyjaśnił Matt Strevens, drugi z producentów wykonawczych:

Wraz z Chrisem i resztą ekipy produkcyjnej dołożyliśmy starań, by serial był różnorodny także za kamerą.

Dlatego też połowę z dziesięciu odcinków 11 serii wyreżyserują kobiety, również wśród montażystów kobiety stanowią zdecydowaną większość.

Strevens podkreślił też, że inkluzywność jest traktowana priorytetowo, Chris Chibnall dodał zaś, że Doctor Who nawiązał współpracę z inicjatywą działającą w Cardiff, której celem jest ułatwienie rozpoczęcia działalności w branży telewizyjnej osobom, którym pochodzenie etniczne lub społeczne utrudnia start. Jak stwierdził:

Wiele już robimy, ale zamierzamy w tej kwestii z czasem działać o wiele więcej. Doctor Who powinien być najbardziej inkluzywną produkcją w telewizji. Serial pokazuje, że każda osoba może stać się, kim chce i zawędrować, dokąd chce. Chcemy, by ta myśl była mocno obecna po obu stronach kamery.

Nie musimy chyba zaznaczać, że taki kierunek bardzo nam się podoba. Ale i tak to zrobimy: brawa dla Chibnalla!

Źródło: Digital Spy

Daj na ciastko!


Profesjonalna (aca)fanka, miłośniczka pokręconych fabuł Moffata, kosmitów, smoków i szynszyli o imionach pożyczonych od towarzyszek Doktora.

Gallifrey.pl  wszystko o serialu Doctor Who

10 thoughts on “Doctor Who inkluzywny – również po drugiej stronie kamery?

  1. Jakie brawa dla Chibnalla? Może te zmiany są jeszcze akceptowalne, ale od następnego sezonu chciałabym, aby showrunnerką była kobieta a nie mężczyzna i to w dodatku o białej karnacji. Albo ten facet odejdzie i ustąpi kobiecie, albo zmieni płeć. Innej drogi nie widzę.

    1. Tak, zrujnowali serial bo obsadzili kobietę która jest świetną, zabawną oraz inteligentną aktorką. Obsadzili również Bradleya Walsha który chyba kamery nigdy na oczy nie widział! Team od efektów specjalnych też jest jakiś taki nijaki, na swoim koncie mają między innymi; Fantastic Beasts, Blade Runner 2049, Deadpool 1&2, Avengers (ktoś wie co to w ogóle jest?) i Pacific Rim. Słabiutko Chibnall, słabiutko…

  2. Pragnę tylko zaznaczyć, że poniższa dyskusja ociera się o feminazizm (feminizm radykalny, bądź seksizm) oraz dyskryminację na tle politycznym. Dziękuję.

    1. Dokładnie. Biali mężczyźni mimo, że piszą lepsze scenariusze są w jawny i ohydny sposób dyskryminowani. W dodatku jeszcze takie niegodne zachowanie zyskuje poklask mediów głównego nurtu. Nie ma znaczenia talent tylko to jakiej jesteś płci, orientacji seksualnej czy koloru skóry!

      1. Może trochę naprostuję moją wypowiedź. Nie chodziło mi o to, że uważam, iż mężczyźni, zwłaszcza biali mężczyźni, piszą lepsze scenariusze (choć osobiście mam własnych ulubieńców wśród nich i nie mówię, że źle wykonują swoją pracę. Większość z nich wykonuje rewelacyjną robotę!). To co chciałam przekazać to to, że ani płeć, ani kolor skóry, a już na pewno nie orientacja seksualna mają znaczenie, gdy chodzi o tworzenie scenariuszy, czy reżyserowanie. Żaden zawód nie powinien opierać się na żadnej z tych kategorii, bo to co naprawdę się liczy to umiejętności i wkład w swoją pracę. Troszkę gubię się w tych wyjaśnieniach, gdy to piszę, ale zależy mi, żeby dobrze mnie zrozumiano… W moim powyższym wpisie miałam na myśli to, że istnieje obustronny problem seksizmu. Osobiście jestem feministką i wyznaję ideologię równości nie tylko płci, ale również koloru skóry, dlatego reaguję dość negatywnie na jakiekolwiek seksistowskie, czy rasistowskie wypowiedzi (bądź zachowania). Faktem jest, że denerwuje mnie nagłaśniania przez media poprawność polityczna, ale jeszcze bardziej oburzające jest, gdy do danego zawodu nie przyjmują osoby ze względu właśnie na płeć, rasę, orientację, a nawet religię wyznaniową, bądź jej brak. Nawet jeśli taka osoba ma więcej talentu niż, można powiedzieć ten „przysłowiowy” biały mężczyzna. Człowiek nie powinien być przyjmowany wyłącznie na wzgląd poprawności, ale także nie powinien być odrzucany, a tym bardziej dyskryminowany przez swoją „inność”. Mam nadzieję, że dość klarownie to ujęłam :)

  3. PS. Wiecie po co wymyślono „pokój scenarzystów”? Jeden potrafi pisać a reszta jest inkluzywna.
    Normalnie przypomina się PRL gdzie każdy musiał mieć pracę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *