Zapraszamy do lektury redakcyjnej dyskusji o Dannym Pinku. Dlaczego partner Clary wzbudził kontrowersje?

Część pierwszą znajdziecie tutaj.

Kyrie: Napisałam kiedyś tekst o Dannym, który zakończyłam stwierdzeniem, że ten szlachetny chłopak, który jest dobrym, miłym i rozsądnym mężczyzną, jednym z naprawdę nielicznych tego typu w serialu, nie ma najmniejszych szans na bycie lubianym przez fandom. Jeśli dobrze pamiętam, spadła na mnie za to spora fala krytyki. Dzisiaj widzę jednak, że się nie pomyliłam. Nikt z moich przedmówców nie broni tej postaci, widzicie w niej raczej balast dla TARDIS-owej ekipy, ewentualnie postać stworzoną po to, aby złożyła się na ołtarzu i otworzyła bohaterskiej dwójce drogę do dalszego życia – fabularną marionetkę scenarzystów. Z jednej strony cieszę się z tego, ponieważ ja także uważam Danny’ego za nudziarza i moralizatora, którego istnienie rozbłysło jakimś sensem dopiero w chwili jego śmierci. Z drugiej jednak strony będę bronić jego racji dotyczących związku z Clarą. Nie nazwałabym tej relacji toksyczną, jakby nie patrzeć, nikt w niej nikogo nie niszczył psychicznie. Z pewnością brakowało mu jednak pełni i harmonii. W pewien sposób jest to zrozumiałe przy tak krótkiej znajomości. Jednak z drugiej strony, jeżeli ktoś był nie w porządku w rej relacji, jestem zdania, że była to Clara.

To ona okłamywała Danny’ego, to ona nie umiała być szczera i to ona prowadziła zabawę w chowanego. Ich relacja wygląda trochę jak dziecko-dorosły. Danny przeżył sporo zła – prawdziwego dramatu wojny. Clara niby też nie od dziś stawia czoło niebezpieczeństwu, jednak jej doświadczenie ma raczej charakter przygody i świetnej zabawy, z której za każdym razem może się wycofać, gdyby przestała się jej podobać. Danny Pink 1-08-2015-10Nigdy dotąd nie nosiła w sercu ciężaru swoich czynów. Jej relacja z Doktorem to zabawa w kotka i myszkę – złapiesz mnie na kłamstwie czy nie? I kiedy panna Oswald natrafia w końcu na kogoś, kto ponad przygodę i ryzyko, za których umiłowanie zapłacił wysoką cenę, ceni sobie szczerość i zaufanie – pojawia się problem. Clara rozpoczyna kolejną grę, tworzy iluzję siebie przed kimś, kogo podobno kocha, usilnie ją podtrzymuje, a z drugiej strony nadal prowadzi życie, jakie się jej podoba.

Ginny: Ja nie twierdzę, że Clara jest bez winy (i myślę, że pozostali też się tu z tobą zgodzą). To, co o niej piszesz, to prawda. Clara jest chorobliwą kłamczuchą i to mocno psuje jej związek, ale to nie zmienia faktu, że Danny stawia jej bardzo nieuczciwe żądanie – albo będzie z Doktorem na jego warunkach, albo on odejdzie. Jasne, ma swoje racje, ale też jest nie fair względem tak Doktora, jak i Clary, i swoim podejściem raczej popycha ją ku dalszym kłamstwom niż zachęca do połączenia jej dwóch żyć. Być może gdyby był fair, Clara też by kłamała – to jest możliwe, ale wtedy trudniej też byłoby ją usprawiedliwić.

Kyrie: Nie twierdzę bynajmniej, że taka sytuacja jest ciekawa dla fabuły i że interesują mnie rozgrywki na linii Clara-Danny – uważam je za jeden z najnudniejszych motywów 8 serii. Myślę jednak, że jeśli na kogoś złożyć ciężar odpowiedzialności, to na nieszczerą i nieuczciwą Clarę, która nie umiała stanąć i otwarcie powiedzieć: „Danny, mam problem. Chciałabym mieć i ciebie, i Doktora”.

Największym paradoksem jest jednak to, że my, widzowie, nie za bardzo mamy ochotę przyznać rację Danny’emu. Choćby nie wiadomo jak bardzo ta racja i prawda była po jego stronie, każdy z nas za długo już był z Doktorem i jest za bardzo Who, żeby uznać, że dla szczęśliwego i harmonijnego związku (z miłością swojego życia!) Clara naprawdę powinna przestać narażać życie z Doktorem.

W takich prawdziwych, romantycznych filmach bohater zawsze rezygnuje z wojaczki dla ukochanej. Osiedla się i ustatkowuje. Ach, zapomniałam. Przecież Clara jest kobietą. Co niby romantycznego w tym, że kobieta porzuca ryzykowne hobby dla chłopaka? Bez sensu.

Wychodzi więc na to, że to Clara ma prawo do życia, jakie chce, a Danny jest babą, jeśli chce ją ograniczyć. Gdyby to jednak Clara chciała, żeby Danny przestał podróżować z Doktorem, to było by to prawdopodobnie dla nas OK. Uważam, że Danny miał pełne prawo martwić się o Clarę i nie musieć bać się o nią każdego dnia – czy przypadkiem jakiś kosmita nie roztopi jej żrącym jadem albo nie pochłoną jej istoty z innego wymiaru Danny Pink 1-08-2015-1(bo tak prawdę powiedziawszy to myślę, że umiłowanie ryzyka u towarzyszek Doktora ma nieco patologiczne znamiona. Ale to już temat na inną dyskusję).

Ginny: No nie, nie, nie. To nie byłoby „fajne i okej”, gdyby odwrócić im role, bo to, o czym teraz mówisz, to stereotyp i to wyjątkowo niefajny. Miłość nie powinna wymagać takich poświęceń, że albo związek szczęśliwy i spokojny, albo spełnianie siebie i nie ma mowy o łączeniu tych rzeczy. Niestety Doctor Who, próbując stereotyp łamać, przegina w drugą stronę i znów zostajemy z albo-albo, tylko tu nie ma poświęcenia, a zostaje życie, na jakie Clara ma ochotę.

K.: To bardzo ciekawe, co piszesz, Kyrie, o tym, że gdyby odwrócić tę sytuację, miałaby inny wydźwięk… Tylko moim zdaniem nie do końca. To znaczy rozumiem, że w twoim odczuciu Danny miał prawo żądać od Clary poświęcenia swoich ambicji na rzecz ich związku, tak jak ona mogłaby żądać, żeby on poświęcił hipotetyczną militarną karierę, aby ona nie musiała się o niego martwić. Problem w tym, że ani Clara, ani Danny nie podchodzą pod taki melodramatyczny schemat. Danny ma prawo bać się o Clarę i wymagać od niej szczerości i uważam za oburzający fakt, że od razu wybacza jej, kiedy w końcu przyłapuje ją na kłamstwie, a raczej górze kłamstw. Ale znowu wracamy do tego, jak pisana jest ta postać. Otóż my nie wiemy kompletnie czego Danny tak naprawdę chce i dlaczego uwzględnia w tym chceniu Clarę. Clarę, której podstawą tożsamości jest książka o miejscach do zobaczenia. Jeśli marzeniem Danny’ego jest spokojne życie dwójki nauczycieli z gromadką dzieci, to chyba wybrał sobie bardzo niewłaściwy obiekt uczuć. I żeby było jasne, ja totalnie popieram jego pragnienie szczerości i stabilizacji, ale dla Clary Doktor nie jest przygodą, z której można zrezygnować. Doktor to jej najlepszy przyjaciel, podróże z nim dają jej poczucie sensu i bycia potrzebną, czego bycie żoną i nauczycielką angielskiego nigdy jej nie da. I Danny najwyraźniej tego nie rozumie, a nawet jeśli stara się zrozumieć (w końcu żadne dramatyczne „ja albo on” tam nie pada), to widzi właśnie Clarę przez pryzmat rzekomo manipulującego jej pragnieniami Doktora. Co zaś do tego, że to Clara go okłamuje: Danny też nie jest wobec niej szczery. Może jest w tym mniej egoistycznych pobudek niż w kłamaniu Clary (która po prostu nie chce go stracić), ale Danny nie mówi na ekranie nic o swojej wojennej traumie, aż do finału musimy sobie wszystko dopowiadać. Wiemy, że był żołnierzem i nie lubi oficerskich typów, ale czy on też nie powinien o tym powiedzieć Clarze? Wyjaśnić otwarcie, dlaczego tak się o nią boi? Dać jej przestrzeń do troski również o niego, nie tylko o duszę Doktora? Clara nie jest w porządku, ale to też nie jest tak, że Danny bardziej się dla tego związku poświęcił. Dla niego jest to zaangażowanie emocjonalne, dla Clary całkowite przemeblowanie życia. Zresztą to też nie jest tak, że bez takiego poświęcenia żaden związek nie może zadziałać. Ten schemat, który przywołujesz, jest schematem dość już przestarzałym i możemy założyć, że gdyby Clara i Danny częściej szczerze rozmawiali, zamiast ukrywać przed sobą swoje słabości, to być może nikt nie musiałby ze swoich marzeń rezygnować. A nawet jeśli zakładamy, że takie jest przesłanie tego wątku, że czasem trzeba uznać, że druga osoba wie, co będzie dla nas lepsze, bo możemy się zgubić w egoistycznym szukaniu wrażeń – to Danny nie jest żadną alternatywą dla Doktora. Może z powodów, które wymieniałaś, Kyrie, w tamtym felietonie, może jest zbyt porządny, ale z perspektywy widza jest po prostu płaski. Danny Pink 1-08-2015-9Nie wiemy, jakie ma marzenia, ambicje, dlaczego uczy dzieci, czy faktycznie ma racjonalny umysł i lubi matematyczne łamigłówki. Czemu mieszkał w sierocińcu. Czy studiował matematykę z zamiłowania, czy też chciał zadośćuczynić swoim wojennym zbrodniom, zostając nauczycielem. Kurczę, czy chociaż lubili z Clarą podobne książki? Nie wiemy totalnie nic na jego temat. Nie wiemy, co oferuje Clarze oprócz silnego męskiego ramienia. I dlatego uważam, że na pierwszym miejscu jest to źle poprowadzona postać, a dopiero na drugim źle potraktowana przez Clarę „miłość jej życia”.

Ginny: Dokładnie, dostajemy kilka zalążków cech i informacji, ale nic solidnego, na czym można by budować sympatię lub antypatię. A skoro ma – jak nam się mów – kochać Clarę i troszczyć się o nią, to komu jak nie jej powinien opowiedzieć o swojej traumie i przeszłości, o tym, kim jest, co lubi, czego nie. Tymczasem to, co dostajemy w jego osobie, to pakiet, który można zatytułować „mający pretensje o jej pasję chłopak towarzyszki”. A na tym nie da się zbudować prawdziwej sympatii.

Kyrie: Myślę, że problem „płaskości” Danny’ego wynika w dużej mierze ze sposobu, w jaki pokazywany jest typ postaci, którą reprezentuje – towarzysza towarzysza. Chłopcy zakochani w wybrankach Doktora, począwszy od Mickeya Smitha, przez Rory’ego, aż do Danny’ego, nigdy nie dostawali zbyt dużo czasu antenowego na rozbudowanie swojej historii. Wiemy o nich to i owo, najważniejsze fakty, a w przypadku szczęściarzy, którzy przeżyli (dwaj pierwsi) mieliśmy także okazję obserwować ich rozwój. Historia Danny’ego została jednak przerwana w najlepszym momencie, kiedy Clara zdecydowała, że będzie go kochać, będzie budować z nim szczery związek, kiedy wszystko sobie przemyślała i podsumowała – myślę, że to był potencjalnie dobry czas na to, aby serial zaczął poświęcać jej chłopakowi więcej czasu i rozwinął to, co wcześniej nam zasygnalizowano. I, och… przecież Danny dostał więcej czasu. Szkoda tylko, że na sceny swoich przygód pośmiertnych.

Pan Pink jest po prostu postacią okpioną przez scenarzystów. Wszedł do serialu w momencie, kiedy pojawił się dużo bardziej interesujący Dwunasty Doktor, kiedy on i Clara poznawali się i docierali, a pod ich bokiem rozwijała się kolejna fascynująca osobowość – Missy. Oraz szybko zszedł ze sceny wraz ze swoją przedwczesną śmiercią.

Ginny: I tu muszę się z tobą absolutnie zgodzić. O ile Mickey i Rory dostali czas na rozwój, o tyle Danny ginie płaski akurat wtedy, gdy faktycznie mógłby stać się o wiele ciekawszą postacią. I moim zdaniem dobrze zrobiłoby mu, gdyby dostał jedną przynajmniej podróż z Doktorem, gdzie te ich różnice nie znikłyby całkiem, ale nie byłyby sednem odcinka. Gdzie Danny coś by zrozumiał i gdzie Doktor dostałby przestrzeń dla akceptacji wyboru Clary.

K.: Kiedy przywołałyście Mickeya i Rory’ego uświadomiłam sobie, dlaczego jestem tak bardzo rozczarowana sposobem, w jaki przestawiono Danny’ego. Otóż była to być może pierwsza szansa, żeby zobaczyć towarzyszkę i jej towarzysza będących równymi sobie w związku. Mickey od początku był na przegranej pozycji, jeśli chodzi o jego związek z Rose – mógł czekać, ale na szczęście nie czekał w nieskończoność i choć prawdopodobnie znalazł szczęście u boku Marthy, to nie wiemy nic o ich dalszych losach. the-caretaker-a-review-clara-and-danny-in-clara-s-apartment-does-the-doctor-who-christmas-special-title-confirm-clara-s-departure-jpeg-183745Z kolei związek Rory’ego z Amy, choć oboje uwielbiam, strasznie mnie miejscami irytował, zwłaszcza w sposobie, w jaki Rory niejako przyjął cechy uznawane stereotypowo za „kobiece” w związku: pragnienie wzięcia ślubu, posiadania dzieci, cichego poświęcania się dla drugiej strony itd. I nawet, kiedy i Amy dojrzewa wreszcie do zbudowania poważnej relacji, to widać, że za wszelką cenę chce mu te poświęcenia dla niej i Doktora wynagrodzić i dochodzi do takich kuriozalnych sytuacji, jak ich niedoszły rozwód na początku siódmej serii. Ale wracając do tematu, Danny miał właśnie potencjał do tego, żeby pokazać widzom chłopaka, który stąpa twardo po ziemi i ma swoje własne plany i priorytety, a jednocześnie potrafi zaakceptować, że jego ukochana może mieć inny pomysł na życie. Takiego, który zamiast być zazdrosny o Doktora (bo czy Danny kiedykolwiek jest zazdrosny o samą relację Clary z Doktorem, raczej o to, jak ta relacja może zaszkodzić dziewczynie?), robi jej kanapki, podczas gdy ona opowiada o ratowaniu wszechświata. I jasne, że w zamian i Clara musiałaby coś poświęcić, być ostrożniejsza, dać Danny’emu i Doktorowi przestrzeń do porozumienia, być gotowa zrezygnować z przygody, kiedy Danny potrzebuje wsparcia. I jasne, że czasem prowadziłoby to do kłótni i fochów, ale tak działają związki. I być może to jest właśnie kierunek, w którym ten związek zmierzał, tylko no właśnie – okazało się, że martwy Danny jest dla scenarzystów dużo ważniejszy niż Danny żywy. I ta śmierć jest wstrząsająca w swojej bezsensowności, dawno żadna scena nie wzbudziła we mnie takich emocji jak moment, gdy dowiadujemy się, co się stało, a i to nie wszystko, bo dla Clary i Dwunastego ta śmierć staje się punktem wyjścia do zrozumienia siebie samych i ich relacji, i są to moim zdaniem najlepsze sceny ósmej serii. Ale samemu Danny’emu pozostaje jedynie poświęcenie się nieomal trzykrotnie w ciągu dwóch odcinków finałowych i to poświęcenie, którego tak naprawdę nie było komu docenić…

Ginny: Tak, masz rację, to mogło pójść w tę stronę i wizja, jaką przed nami roztaczasz, bardzo do mnie przemawia. Dlatego tym bardziej boli, że tego nie dostaliśmy i że Danny musiał jednak umrzeć, pozostawiając po sobie niezbyt fajne wrażenie. Bo tak jak Mickey z czasem dojrzewa (w tym do odejścia od Rose), a Rory’ego od początku lubiłam i nawet mimo bycia w dość konserwatywnej, choć odwróconej roli, najważniejsze jest to, że na koniec oboje z Amy są ze sobą szczęśliwi, tak Clara i Danny dostają do tego co najwyżej prolog i to jest bardzo niesatysfakcjonujące.


Ciąg dalszy nastąpi…


Uwielbia herbatę i Donnę. Dużo czyta, pisze, gra, ogląda seriale i filmy. Kocha Marvela. Jest studentem i ma tysiąc pomysłów na minutę.
  • Cpt

    Tak swoją drogą w odcinku „The Caretaker” Danny porównuje Doktora do dowódcy, który wyciąga ze swoich ludzi to, co najgorsze. (I dlatego panu Pinkowi nie podoba się fakt podróżowania z Doktorem Clary.) W pierwszym odruchu wydaje się to zarzutem niesprawiedliwym, ale porównajmy sobie pannę Oswald z jej początków z nią z końca „jej” ery. Można dostrzec coś interesującego :)

  • Whomanoholik

    Będziecie robić wciąż takie cykle z towarzyszami a może i także z regeneracjami?

    • Niewykluczone. :) O postaciach, odcinkach, słuchowiskach, tematach – co nam się akurat nasunie. Jeśli chcesz poczytać o czymś konkretnym, jesteśmy otwarci na propozycje. :)

  • Cpt

    Zobacz sobie, w jak skrajnie negatywną stronę ewoluowała Clara – od sympatycznej i empatycznej opiekunki do przekonanej o własnej zarąbistości egotycznej manipulantki.

  • Pingback: Danny Pink - toksyczny partner, postać zbędna? (część 3) - Wszystko o serialu Doctor Who - Gallifrey.pl()

  • Pingback: Odwrócić strzałkę czasu Danny'ego Pinka - Wszystko o serialu Doctor Who - Gallifrey.pl()