Wiemy już, że czeka nas niedługo pożegnanie z Peterem Capaldim i Stevenem Moffatem. Czy wraz z nimi z doktorowej ekipy odejdzie także Mark Gatiss?

Mark Gatiss to scenarzysta, który miał swój wkład w niemal każdą z nowych serii Doktora Who. Niespokojni nieboszczycy („The Unquiet Dead”) w pierwszej, Magia telewizji („The Idiot’s Lantern”) w drugiej, Zwycięstwo Daleków („The Victory of the Daleks”) w piątej, Nocne koszmary („Night Terrors”) w szóstej, Zimna wojna („Cold War”) i Karmazynowa groza („The Crimson Horror”) w siódmej, Robot z Sherwood („Robot of Sherwood”) w ósmej, Nie zaśniesz już („Sleep No More”) w dziewiątej i ostatni odcinek – Cesarzowa Marsa („Empress of Mars”) w dziesiątej… Przyznacie, że trochę tego jest! Niewykluczone jednak, że na tym się skończy i w nowej epoce, w której królować będzie Chris Chibnall, miejsca dla Marka Gatissa już nie będzie.

Gatiss i Moffat to bliscy współpracownicy – duet tworzący nie tylko Doktora Who, ale także Sherlocka. Zapytano więc Marka Gatissa, czy odejdzie wraz ze swoim przyjacielem, rezygnując z pracy nad Doktorem Who. Odpowiedział następująco:

Chciałbym zostać w ekipie Doktora Who, ale jeszcze nic nie wiadomo. Koniec epoki to bardzo ciekawy moment. Kiedy odchodził Russell T Davies, nie odczuwałem tego tak mocno, bo pałeczkę przejmował Steven i miałem poczucie większej ciągłości niż teraz.

Krążą plotki o tym, że Chris Chibnall ma plan mocniej odróżnić swoją nową epokę od poprzednich.

Nie mam żadnych informacji z wewnątrz, ale myślę, że Chris Chibnall ma już skompletowaną zupełnie nową ekipę. Chyba nikt nie wie niczego na pewno, to takie ekscytujące!

Będzie wam przykro, jeśli okaże się to prawdą? A może wolelibyście zobaczyć, na co ciekawego wpadną ci dwaj niezwykle kreatywni scenarzyści, gdy zostanie z nich zdjęty ciężar tworzenia Doktora Who?

Źródło: RadioTimes


Profesjonalna (aca)fanka, miłośniczka pokręconych fabuł Moffata, kosmitów, smoków i szynszyli o imionach pożyczonych od towarzyszek Doktora.
  • McThar

    Lubię Marka Gatissa i wolałbym, żeby jednak został.

  • Po „Cesarzowej Marsa” zdecydowanie jestem gotowy na to odejście. Nie tak bardzo może, jak na odejście Whithouse’a, ale jednak. Czas na świeże głosy.

    • Whithouse mnie tak rozczarował swoim odcinkiem… A był moim ulubionym scenarzystą i kibicowałam nawet pomysłowi, żeby to on przejął serial. No ale może jednak nie.

      • Mnie rozczarowywał od dawna, ale strasznie mi przykro, że Cię zawiódł :(.

        (Jak na ironię, The Lie of the Land jest w moim rankingu sezonu dość wysoko, ale to dlatego, że Pearl Mackie robi heroiczne rzeczy z materiałem + napisałem sobie w głowie lepszą wersję).

  • YoAnna

    Byle nie skończyło się w myśl porzekadła, iż lepsze bywa wrogiem dobrego.

  • M.

    Szczerze mówiąc to nie przepadam za odcinkami Gatissa i nawet nie odczułbym jego odejścia. Empress of Mars i Sleep No More to już całkiem mnie zawiodły – w obu miał świetną koncepcję, a wyszło bez szału. Ogólnie jestem jak najbardziej za zebraniem przez Chrisa „zupełnie nowej ekipy”, która by umiała robić perełki z każdego pojedyńczego odcinka i dzięki której mielibyśmy więcej takich niezapomnianych historii jak np. „Vincent and the Doctor” a mniej takich które są fajne, ale nie zapadają w pamięci na długo. ;)

  • I3althazar

    Ja tam będę bronił Gatissa. Miewał momenty lepsze i gorsze, jak każdy, ale jego 3 ostatnie odcinki bardzo mi się podobały, na czele z chwalebną „Cesarzową”. „Bajajcie dalej, dziadu”.