W ostatnich dniach jak burza przetoczyła się tragiczna dla większości fanów informacja, że Michelle Gomez odchodzi z Doctora Who. Wykreowana przez nią postać Missy od razu skradła serca wielu fanów. Początkowo nie wiedzieliśmy, kim jest i zalała nas fala spekulacji. Potem dowiedzieliśmy się, że Missy to nowa inkarnacja odwiecznego wroga, a zarazem przyjaciela Doktora – Mistrza. Pomysł na tę postać, w połączeniu z niezaprzeczalnym talentem aktorki, dał niesamowity efekt. Ta nietuzinkowa postać szybko wywalczyła sobie miejsce w sercach fanów serialu. Jednak nie tylko to, że Missy jest świetnie napisana i zagrana, stanowi o jej wyjątkowości. Jej pojawienie się w serialu złamało pewne schematy, przekonało nas, że nadal, po ponad pięćdziesięciu latach, można spodziewać się czegoś świeżego i ekscytującego. Zastanówmy się, co dała nam Missy.

Zmiana płci

Dzięki Missy wszyscy już wiemy, że Władcy Czasu mogą podczas regeneracji zmienić płeć i dodatkowo nie jest to ani nic dziwnego, ani nadzwyczajnego*. Wiemy teraz, że podejście Władców Czasu do płci jest zupełnie inne od ludzkiego. Władca Czasu regeneruje, zmienia się, ale niezależnie od tego, czy jest mężczyzną czy kobietą, pozostaje tą samą osobą. Dostaliśmy sygnał, że nic w serialu nie jest pewne, a już na pewno powiedzieli nam w ten sposób, że jeszcze wielu rzeczy nie wiemy o rasie darzącej uwielbieniem fikuśne kołnierze.

Zmiana płci tak ważnej postaci jak Mistrz otworzyła drogę do tego, czego jedni fani panicznie się boją, a inni nie mogą się doczekać – regeneracji Doktora w kobietę (albo chociaż w kogoś, kto nie jest białym mężczyzną). Osobiście należę do tych, którzy o tym marzą. Czasy się zmieniają i Doctor Who też musi iść do przodu. Wiem, że czasem ciężko uniknąć odrobiny wtórności w serialu, który ma już ponad pięćdziesiąt lat, ale trzeba za wszelką cenę próbować tego uniknąć. Taka zmiana otworzyłaby przed scenarzystami wiele nowych możliwości.

Przełamanie schematów

W serialu króluje obraz kobiety jako towarzyszki, którą głównie trzeba ratować. To, że dzielne młode Brytyjki nieraz uratowały nie tylko Doktora, ale nawet całe światy, jakoś ogólnie nie zmienia tego obrazu. Na szczęście dostaliśmy Missy! Prawdziwie silna i niezależna kobieta, która nie przejmuje się konwenansami i stereotypami dotyczącymi płci, jednocześnie pozostając kobieca. Nie wiem, czemu determinacja, pewność siebie, stanowczość, bezwzględność itd. uznawane są za „męskie” cechy, ale Missy wspaniale pokazuje nam, że kobiecie z nimi do twarzy.

Nieraz słyszałam, że „prawdziwy” czarny charakter powinien być mężczyzną, bo kobiety wypadają w tej roli słabo. Może czasami to prawda, ale najczęściej to kwestia źle napisanej postaci. Niestety często wrzuca się na siłę jakieś schematy oparte na stereotypach i wychodzą małe koszmarki. Missy jest postacią napisaną bardzo dobrze. Nie ma wątpliwości, że jest czarnym charakterem, ale jednocześnie jest postacią wielowymiarową, niejednoznaczną. Wzbudza wiele emocji, ale mimo że jest bohaterem negatywnym, od razu zyskuje naszą sympatię.

Poza tym, jeżeli ktoś myślał, że wszechświat należy do młodych dziewczyn, to zdecydowanie się mylił. To w kobiecie dojrzałej drzemie prawdziwa siła i moc! Na dodatek taka kobieta może prezentować się wspaniale!

Powiedzonka

Sama Michelle Gomez przyznała, że kwestie, które zostały dla niej napisane, są prawdopodobnie najlepszymi w jej karierze. Missy to prawdziwa kopalnia wspaniałych tekstów (możecie o tym poczytać tutaj)! Zawsze, kiedy Missy otwiera usta, by coś powiedzieć, mam pewność, że ten tekst zapamiętam na dłużej. Nie należy do bohaterów, którzy po prostu diabolicznie się śmieją.  Ona nigdy nie mówi po prostu „och, jaka ja jestem zła!”.  Ma klasę, która nie pozwala jej paplać bez sensu. To, co mówi, ma znaczenie i odzwierciedla to, jaka jest – pewna siebie, inteligentna, szalona i pełna samouwielbienia. Bycie złym to ciężka praca i nie polega tylko na powtarzaniu „jestem zły!”.

Styl

Prawdziwa kobieta z klasą. Nikt mi nie powie, że jej strój nie robi wrażenia. Dobre wrażenie to połowa sukcesu, a ona doskonale o tym wie. Nawet przedzierając się przez kanały ściekowe pełne rozkładających się Daleków wygląda perfekcyjnie. Mówcie, co chcecie, ale Królowa Zła w dresie nie zrobi takiego wrażenia jak w doskonale skrojonym kostiumie i gorsecie. Wystarczy na nią spojrzeć i od razu wiadomo, że z nią nie ma żartów. Umiejętność dobrania odpowiedniego stroju do sylwetki, a także charakteru to poważna kwestia, której nie powinna zaniedbać żadna elegancka kobieta. Jak czynić zło, to tylko w wielkim stylu, a styl to zdecydowanie jedna z mocnych stron Missy. Czy tylko mi się wydaje, że jej kostium doskonale pasuje do ubioru Doktora?

TA scena

Scena, w której Missy całuje Doktora, po prostu skradła mi serce.  W momencie, kiedy dowiadujemy się, że Missy to najnowsze wcielenie Mistrza, nabiera ona jeszcze lepszego charakteru. Jak dla mnie to idealne podsumowanie ich skomplikowanej relacji. Wcześniej nieraz sceny spotkania Doktora i Mistrza przebiegały tak, że nie byłam pewna, czy oni się pozabijają, czy pocałują (pamiętacie odcinek Ostatni z Władców Czasu („Last of the Time Lords”)?). Miłość i nienawiść podobno dzieli bardzo cienka granica, a Doktor i Mistrz od stuleci balansują na tej linii. Teraz nie zdziwi mnie specjalnie nawet jeśli dowiemy się, że oni byli kiedyś parą.

A co wy sądzicie o Missy? Lubicie ją? Będziecie za nią tęsknić, a może uważacie, że jeszcze ją zobaczymy? W końcu wiadomość o odejściu Michelle Gomez z Doctora Who jest raz potwierdzana, a zaraz potem dementowana – jakże to pasuje do tej postaci…

*pierwszy raz wspomniano otwarcie o tym, że Władca Czasu może zmienić płeć w odcinku Żona Doktora („The Doctor’s Wife”) w odniesieniu do Korsarza. Można o tym poczytać TUTAJ


Wielka miłośniczka fantasy i science fiction. Pożeraczka komiksów, książek i seriali. Wielbicielka folii bąbelkowej w popkulturze. Prywatnie jest goblinem i być z tego dumna! Kocha pisać i niestrudzenie marzy o własnym kluczyku do TARDIS.
  • Cpt

    Missy dała doktorowemu uniwersum całkiem dużo. To wcielenie, które śmiało może konkurować z UNITowcem albo Tremasem pod względem ogólnej fajności, dodatkowo empiryczny dowód,
    że Władcy Czasu mogą zmieniać płeć podczas regeneracji, a nielubiących Clary może też do Missy przekonać to, jak tej pierwszej pociskała w dziewiątej serii ;)

  • Ewelinkja

    Jak wiele mam Moffatowi do zarzucenia, tak za Missy jestem mu bardzo wdzięczna. Mam nadzieję, że jednak zostanie po odejściu Petera i Stevena. Rozumiem, że Chibnall chce mieć czyste konto do pisania swojego Doktora, ale warto sobie zostawić chociaż trochę połączenia z wcześniejszymi seriami dla zachowania ciągłości…

  • Zofia Dziarska

    Hm, czy aby na pewno , uderzające podobieństwo Missy do Mary Poppins, jest przypadkowe?

    • Ewelinkja

      Myślę, że zabieg celowy. Ma budzić pozytywne uczucia, dobrze się kojarzyć…

    • Agnieszka Agnessa Wójcik

      Z jakiś miesiąc-2 miesiące temu trafiłam na Pinterest na teorię, że Mary Poppins była Władczynią Czasu :P
      Co więcej, trafiłam na teorię, że Pan Kleks również był Władcą Czasu, i że Doktor jest… nieślubnym dzieckiem Mary Poppins i Pana Kleksa xD