Choć Doktor podróżuje przez cały wielki Wszechświat, wszelkie wieści głoszą, że na jarmarkach na Tamizie był już kilka razy wcześniej. I nie spotkał samego siebie?

W Cienkim lodzie („Thin Ice”) Doktor i Bill przenoszą się do Londynu po raz kolejny, tym razem do 1814 roku – podczas ostatniego z odbywających się historycznych jarmarków na zamarzniętej Tamizie, które odbywały się w Londynie wielokrotnie w czasie tak zwanej „małej epoki lodowcowej” w Wielkiej Brytanii.

To nowe i wyjątkowe doświadczenie dla Bill, ale coś nam mówi, że Doktor był tam już kilka razy wcześniej. Raz był tam z River Song, która – wciąż kpiąc ze strojów okresu regencji (ok. 1811-1837), które wtedy założyła – tęsknie opowiadała Rory’emu w odcinku Dobry człowiek idzie na wojnę („A Good Man Goes to War”), jak to Jedenasty Doktor zabrał ją na wyjątkową wycieczkę w dniu urodzin.

To moje urodziny. Doktor zabrał mnie na łyżwy na Tamizie w 1814 roku. To był ostatni ze wspaniałych jarmarków na lodzie. Załatwił, żeby Stevie Wonder dla mnie zaśpiewał pod Mostem Londyńskim.

I to oczywiście stawia nas przed okrutną perspektywą, że mogliśmy być milimetry od pierwszego spotkania Jedenastego i Dwunastego Doktora twarzą w twarz. Do którego niestety nie doszło, ale jak było blisko? Pod uwagę należy wziąć całkiem sporo czynników…

To ten sam rok, ale ostatni jarmark na Tamizie trwał cztery dni, zanim rzeka się zaczęła topić. I chociaż wiemy, że Bill i Dwunasty Doktor dotarli tam ostatniego dnia – po wylądowaniu Doktor powiedział:

Ostatni dzień przed odwilżą. Myślałem, że znajdziemy pewniejsze miejsce do parkowania.

– nie znamy dokładnego czasu przebywania tam River i Jedenastego Doktora.

Można się też spodziewać, że na tak wczesnym etapie znajomości z Bill Doktor raczej próbowałby uniknąć wpadnięcia na samego siebie z inną twarzą – Bill już i tak zadaje dużo pytań. Z drugiej strony, wcale nie jest pewne, czy jest w ogóle zdolny do prowadzenia w czasie TARDIS tak dokładnie:

Nie kierujesz TARDIS, przekonujesz ją… przez większość czasu bezskutecznie.

Tak czy inaczej, jarmark na zamarzniętej Tamizie prawdopodobnie nie był jego wybranym celem podróży…

Z powrotem w dokładnie tym momencie, który opuściliśmy.

– zapewnia Bill przed wyjściem na zewnątrz i zastaje nie dwudziestopierwszowieczny kampus uniwersytecki w Bristolu, lecz dziewiętnastowieczny Londyn.

Jeśli Doktor może się pomylić o 200 lat, jakie są szanse, by trafił na właściwy dzień – a skoro nie ma kontroli nad tym, w jakim dniu się pojawił, to znaczy, że miał 25% szans na trafienie w ten sam dzień, w którym byli tam River i Jedenasty Doktor.

Nawet jeśli, to musieliby nie tylko pojawić się we właściwym czasie, ale i w odpowiednim miejscu. Jak bardzo to prawdopodobne? River mówi, że Stevie Wonder śpiewał dla niej pod Mostem Londyńskim, więc pytanie brzmi: czy Dwunasty Doktor i Bill znaleźli się gdziekolwiek w pobliżu?

Kiedy rzeka zamarzła, najsilniej oblodzona była w okolicach Starego Mostu Londyńskiego (zniszczonego osiemnaście lat później, w 1832), gdzie lód się załamał przy brzegach, ale został zatrzymany na stopę od wąskich łuków mostu dzięki zamrażaniu wolniejszej wody.

Kiedy przybyli, Doktor i Bill z pewnością zeszli na lód z mostu, ale czy to ten most? Porównując łuk, który widzimy w odcinku, ze współczesnymi obrazami Starego Mostu Londyńskiego, trudno powiedzieć, czy to jest ta sama konstrukcja – prawdziwy most miał kilka zakrzywionych łuków, jak ten, ale i kilka bardziej kanciastych. Ale, na szczęście, TARDIS dała nam bardzo ważną wskazówkę odnośnie położenia Bill i Doktora.

Kiedy lądują i zauważają, gdzie są, Doktor wraca pędem do TARDIS i bada okolicę na jednym z ekranów z podglądem terenu. Na nasze szczęście, pokazuje on mapę Tamizy, wskazując położenie tajemniczego i ogromnego stworzenia (które później okazuje się gigantyczną rybą, wydalającą paliwo, która została przykuta do dna rzeki przez złego lorda Sutcliffe’a).

Doktor i Bill pojawili się na lodzie tuż nad głową stworzenia – a jeśli powiążemy to z punktem na mapie z TARDIS i mapą Tamizy w 1814, możemy stwierdzić, że pokrywa się to dokładnie z położeniem Starego Mostu Londyńskiego w Southwark.

Więc most, który widzimy za Doktorem i Bill, niemal na pewno jest Starym Mostem Londyńskim, co znaczy, że byli kilka kroków od miejsca, gdzie River Song i Jedenasty Doktor słuchali śpiewającego Stevie’ego Wondera.

Rok się zgadza, miejsce się zgadza, a czas – cóż, z pewnością było bardzo blisko, mając 25% szans, że dwóch Doktorów dzieliły milimetry od przecięcia ścieżek.

Oczywiście, Doktor wspominał, że był na jarmarku na zamarzniętej Tamizie nie raz, lecz kilka – i wcale nie zmyślał.

W opowiadaniu, które stało się częścią kalendarza adwentowego oficjalnej strony internetowej Doktora Who w 2007 roku, Dziesiąty Doktor wraz z towarzyszką Mai Kondon odwiedza ten sam jarmark w 1814. W przygodzie Big Finish Frostfire Pierwszy Doktor udał się ze Stevenem i Vicki (by spotkać inną ulubienicę Doktora, Jane Austen). W ósmej serii, w odcinku Woźny („The Caretaker”), Dwunasty Doktor obiecuje Clarze podróż na ten jarmark. A w powieści The Silhouette ostatecznie tak się dzieje (nawet jeśli jest kilka możliwych rozbieżności w czasie w tym przypadku).

Więc tak naprawdę na jarmarku na zamarzniętej Tamizie w 1814 było przynajmniej czterech Doktorów, co znaczy, że szansa na jakąś wersję multi-Doktorowego odcinka była znacząca – i moglibyśmy skończyć z Dziesiątym Doktorem spotykającym Pierwszego, Jedenastego i dwóch Dwunastych.

Wtedy Bill naprawdę miałaby trochę pytań…

Źródło: Radio Times

  • Aż szkoda że do tego nie doszło ;)

  • McThar

    Oj chętnie bym zobaczył Dziesiątego, Jedenastego, Dwunastego i Pierwszego razem. Ciekawy pomysł na specjal, wtedy by Dziesiąty i Dwunasty mogli zobaczyć ponownie River (o ile Dziesiąty wtedy ją już spotkał).

  • Przemek031999

    Bardzo miła sytuacja by to była, ale pomyśleć o tym, żeby ściągnąć tam trzech aktorów i dublera to by było ciężko :P

  • CooxJonural

    Myślę że było by to fajne cameo, gdyby gdzieś w tłumie pojawił się na moment 11 z River i zaraz zniknęli. Takie miłe mrugnięcie okiem do widza :)

    • Maksymilian

      Genialne!

  • I3althazar

    Prawdopodobieństwo jest duże, ale należy pamiętać że TARDIS sama nie lubi kiedy ścieżki Doktorów (czy kogokolwiek) się przecinają (wspomnijmy „Imię Doktora”). Jest na tyle nieprzewidywalna żeby kopsnąć Doktora o 200 lat za wcześnie, ale jednocześnie na tyle uparta/rozsądna żeby nie wpakować go pod nos innej inkarnacji. 4 dni, 4 Doktorów, miejsca starczy XD

    • CooxJonural

      W sumie to TARDIS przypomina takiego kota, który jest wredny dla właściciela (np. będzie drapać w drzwi od pokoju o 4 rano żeby się dostać, po czym gdy drzwi się otworzą kot rezygnuje). Ale jednocześnie jest takim inteligentnym kotem, który wbrew pozorom wie jak dostać to czego chce i często mu się udaje :)

  • Maksymilian

    Uwielbiam takie artykuły. Bardzo twórcze i zrobione z pomysłem. A jeżeli chodzi o samą możliwość spotkania pięciu doktorów w jednym miejscu wydaje się być jednym z najpiękniejszych snów!

    • Cezary Wocial

      Ten koncept już był, ale potwierdzam. Warto by było zobaczyć więcej niż jednego Doktora

  • Agnieszka Agnessa Wójcik

    Szkoda, szkoda… :P
    Pierwszego Doktora jeszcze nie znam (i reszty do 8-go włącznie), ale powrót 10-tego (mego ulubieńca !), 11-stego i dwóch (!) 12-stych… Oj, bardzo bym chciała :D