Chris Chibnall jest w stanie przywrócić Torchwood

Możliwe, że nadzieje całej rzeszy fanów Doctor Who, którzy obejrzeli I pokochali jego popularny spin-off Torchwood, zostaną spełnione. John Barrowman powiedział ostatnio, że być może uda się przywrócić serial z nową serią na ekrany telewizorów. Może na to wskazywać, czy raczej dawać pewną nadzieję, treść jego korespondencji z Chrisem Chibnallem.

Cztery serie tego serialu emitowane były na przestrzeni lat 2006-2011. Akcja skupiała się na eksperckiej grupie śledczych, którzy pod przywództwem kapitana Jacka Harknessa czuwali nad bezpieczeństwem południowej Walii (a czasem całego świata), walcząc z zagrożeniami ze strony obcych. Jak widać, Torchwood zyskał szerokie grono miłośników, a osoby tęskniące za serialem można spotkać nawet wśród samej ekipy tworzącej spin-off. Najlepszym tego dowodem jest John Barrowman, który od czasu ostatniej emisji robi wszystko, żeby pamięć o serialu nie zaginęła. Powstały więc słuchowiska i komiksy o ekipie z Cardiff, jednak, według aktora, „pewne osoby” wciąż blokowały jakiekolwiek szanse jej powrotu do telewizji.

Objęcie pieczy nad Doctor Who przez Chrisa Chibnalla wiele zmienia. Chibnall był bowiem mocno związany z Torchwood, co czyni go idealnym człowiekiem, by połączyć raz jeszcze oba tytuły.

Nie chcę wchodzić zbytnio w szczegóły, ale faktycznie jakiś czas temu skontaktowałem się z Chrisem. Przez jakiś czas był on showrunnerem Torchwood.

Spotykałem się z różnymi przedsiębiorstwami produkcyjnymi w całych Stanach Zjednoczonych, w tym również z CW i za każdym razem pojawiało się pytanie: „Jak moglibyśmy wziąć się za Torchwood? Żeby go produkować?”. Myślałem sobie: „Dobre pytanie”, a zadawało je wiele osób. „W jaki sposób moglibyśmy wziąć się za tę markę, żeby zacząć znów ją produkować?”.

Zacząłem więc badać grunt i kontaktować się z ludźmi. I napisałem do Chrisa, pytając, czy byłby zainteresowany być częścią czegoś takiego.

W tym czasie zaangażowanie Chibnalla do produkcji Doctor Who było wciąż na etapie finalizacji, ale odpowiedź, którą otrzymał od niego Barrowman, mogła dać aktorowi nadzieję, że znalazł człowieka, który by chciał – i mógł – przywrócić Torchwood do prawdziwego życia.

Wysłał mi na maila odpowiedź, w której napisał: „Prawdopodobnie wiesz, że jestem w tym momencie w samym środku czegoś wielkiego i nie mogę prowadzić dyskusji na temat niczego innego”. Ale powiedział też: „Porozmawiajmy, kiedy sprawy nieco się uspokoją”. A było to na początku jego negocjacji dotyczących Doctor Who.

Barrowman przyznaje, że w kwestii Torchwood wszystko jest teraz w rękach Chibnalla, niezależnie od tego, czy produkcją nowych odcinków zajęłoby się BBC, czy też któraś z amerykańskich stacji.

Kto wie? Jeśli ktokolwiek może to zrobić, to jest tą osobą Chris. Tylko Chris może podjąć decyzję, ponieważ zawsze leży ona po stronie producenta wykonawczego Doctor Who. Powiedziano mi, że to jest właściwa osoba, która może przywrócić Torchwood. Albo kapitana Jacka do Doctor Who.

Jak na razie wszystko pozostaje bardziej w sferze domysłów i życzeń niż rzeczywistych planów, ale niewątpliwie zaczyna tlić się iskierka nadziei na powrót do telewizji kapitana Jacka Harknessa z ekipą.

Przyjemnym dodatkiem może być zaangażowanie Barrowmana do produkcji filmu o strażaku Samie, który ma silny związek z Walią (fikcyjne miasto strażaka Sama, Pontypandy, umiejscowione jest w Walii). Aktor przyznaje:

Zawsze miałem słabość do Walii. Może wynika to po części z mojej celtyckiej krwi, to, że ciągnie mnie do Walii i do Szkocji. Bardzo chętnie zamieszkałbym w Pontypandy.

To może być dobry znak.

Czy i wy chcielibyście zobaczyć jeszcze kapitana Jacka Harknessa i jego tajną organizację w akcji?

Źródło: Radio Times

Daj na ciastko!