CategoryCiekawostka

Dziesięć subtelnych szczegółów, których mogłeś wcześniej nie zauważyć.

Znasz to uczucie, gdy oglądając po raz setny jakiś odcinek Doktora, nagle odkrywasz w nim coś zupełnie nowego? Z pozoru nieistotny szczegół, przedmiot z tła lub dialog niespodziewanie nabiera innego znaczenia, a w Twojej głowie eksploduje myśl „to przecież zawsze tu było, jakim cudem tego nie zauważyłem?!”.

Steven Moffat dla Nerd³: TARDIS to imprezowiczka

Przed tygodniem Steven Moffat udzielił wywiadu ekipie Nerd³ – w serii artykułów podzielimy się z Wami najciekawszymi informacjami, które zdradził scenarzysta, odpowiadając na nietypowe pytania dwóch fanów.

Prawie Doktor (-rzy)

   Za niecałe dwa miesiące będziemy obchodzić 50. rocznicę wyemitowania „An Unearthly Child”, rozpoczynającego wspaniały rozdział w historii telewizji. Przez te wszystkie lata poznaliśmy jedenaście twarzy Doktora, za chwilę poznamy dwunastą. Czas oczekiwania możemy umilić sobie powtórką wybranych historii z nowych bądź klasycznych serii, albo poznać inne, mniej oficjalne twarze Doktora.

TARDIS, czyli wszystkie niebieskie budki Doktora

Ona. Niebieska budka szalonego Doktora. Jego żona, jego trzecie serce, jedyna miłość jego życia, co do istnienia której nie ma wątpliwości żaden fan. Time And Relative Dismensions In Space, w skrócie TARDIS.

„Dziesiąta Planeta” oryginalnie bez pierwszej regeneracji.

Wszyscy wiemy, że Doktor w chwili, gdy jest śmiertelnie ranny/napromieniowany/postrzelony, jego ciało regeneruje się, czyli „przeprogramowuje” wszystkie cząsteczki w ciele, tworząc nową postać, nie tracąc przy tym wspomnień poprzedniej inkarnacji. Pierwsza regeneracja Doktora w odcinku Dziesiąta Planeta była wymuszona postępującą chorobą Williama Hartnella, który z coraz to większą trudnością zapamiętywał tekst, jak i nie miał

Gallifrey – Planeta władców czasu

Z pewnością wielu z was zastanawia się co oznacza słowo widniejące dumnie w nagłówku strony – GALLIFREY. Czy to ptak? Czy to samolot? Czy to mechanik rowerowy? Nie, to planeta! I to nie byle jaka… Gallifrey to miejsce, które Whovianie darzą niemal równie wielkim sentymentem, jak londyńskie budki policyjne z lat 60.