9 życiowych rad Dziewiątego Doktora

Przychodzi taki czas, kiedy w życiu szczególnie potrzebujemy dobrej rady. Czasem udzieli nam jej mama, czasem przyjaciele, a jeszcze kiedy indziej losowy streetartowy napis w centrum miasta. Trzeba jednak przyznać, że w czasach, kiedy głównym sposobem odbioru kultury jest oglądanie seriali, trzeba rady dopasować do społeczeństwa.

Taki czas przychodzi zwykle wtedy, kiedy mamy jakiś problem, jest nam smutno lub ciężko – a zwłaszcza często, gdy ciężko to jest nam się ruszyć do roboty. Kreatywni ludzie słyną z prokastrynacji, a zdaniem Moffata (w wywiadzie, który znajdziecie tutaj) whovianie to najbardziej kreatywny fandom na świecie. Rady na syndromy tak, ale później oraz zaraz, tylko skończę odcinek potrzebne nam są zawsze i wszędzie. Zwłaszcza w okresie sesyjnym, maturalnym, pisania prac dyplomowych, a także przy każdej innej większej ilości pracy do wykonania.

Na szczęście rady Dziewiątego Doktora spełniają wszystkie te warunki dobrych rad: bywają rzeczywiście mądre i przemyślane – żeby nie powiedzieć: patetyczne – ale zdarzają się też zupełnie proste, pozytywne, a nawet całkiem… szalone.

Zapraszam więc na dość subiektywny przegląd dobrych życiowych rad Dziewiątego Doktora, których – żeby było równo – naliczyłam dokładnie dziewięć.

Dziewięć

Everything has its time and everything dies.

(Wszystko ma swój czas – i wszystko umiera).

To jeden z tych mądrych, trochę patetycznych cytatów. Niby taka mało odkrywcza prawda o życiu, z przesłania której wszyscy jakoś podświadomie zdajemy sobie sprawę, a jednak często zachowujemy się, jakby było inaczej. Ciężko nam jakoś zaakceptować nieuchronność własnej (i cudzej) śmierci, tak samo jak dobrze nam się wypiera z umysłu świadomość, że nie na wszystko zawsze jest czas i miejsce.

Ale właściwie – jedyne, co może u nas, zwykłych śmiertelników, ucierpieć na skutek niekorzystania z tej życiowej mądrości, to nasza psychika. (Oczywiście możemy też ucierpieć fizycznie, na przykład prawym sierpowym od nowego partnera naszych eks, jeśli nie zaakceptujemy braku szans na odbudowę relacji romantycznej, ale uznajmy to za bardziej odosobnione przypadki). Bohaterowie Doctor Who mają z tą radą jednak większy problem: mogą przecież podróżować w czasie i próbować zmieniać jego bieg – co, jak pamiętamy chociażby z odcinka Dzień ojca („Father’s Day”), może się skończyć stratami jednak troszkę poważniejszymi niż uszczerbek na zdrowiu psychicznym…

Osiem

You think it’ll last forever. People and cars and concrete. But it won’t. One day it’s all gone. Even the sky.

(Myślisz, że to potrwa wiecznie. Ludzie, samochody, beton. Ale tak nie będzie. Pewnego dnia to wszystko zniknie. Nawet niebo).

Rada ósma brzmi właściwie jak kontynuacja rady dziewiątej, wybrzmiewa w naszych głowach równie radośnie jak przyśpiewka Wszyscy zginiemy, tralalala!. Co jest jednak – moim zdaniem – o wiele ciekawsze w obu tych cytatach, to zaznaczenie nimi pewnego motywu, który przewija się przez erę Dziewiątego: przemijalność (Wszech)świata. To jest chyba właśnie główna rada Doktora Ecclestona, który sam szybciej znika z ekranów, niż się można było początkowo spodziewać. Zupełnie jakby się żegnał od samego początku. W gruncie rzeczy to oznacza tylko tyle, że Russell T Davies czyta przyszłość doskonale, to znaczy, jak pamiętamy z odcinka Niespokojni nieboszczycy („The Unquiet Dead”), pamięta wstecz.

Siedem

Let me tell you something about human race. You put a mysterious blue box slap-bang in the middle of town. What do they do? Walk past it.

(Pozwól, że powiem ci coś o rasie ludzkiej. Stawiamy tajemniczą niebieską budkę w samym środku miasta. A co oni robią? Przechodzą obok).

Jest to zdanie, którego prawdziwość utrzymuje całe funkcjonowanie nowych serii Doctor Who, bo przecież bez takiego podejścia ludzi Doktor już dawno by sobie Ziemi nie poodwiedzał. A gdyby ktoś jednak zauważył, to co jakiś czas też można zresetować historię – trzeba jednak pamiętać, że odwydarzanie nie może mieć miejsca za często, dlatego też trzeba liczyć na ignorancję i zapominanie (na przykład o Ziemi będącej dżunglą) ludzi – i od razu serial ma sens.

Mam jednak wrażenie, że w naszej rzeczywistości prawdziwość tej rady trzeba jednak odfiltrować do formy metafory; w końcu zauważamy te wszystkie duchy i UFO i wcale nam nie przeszkadza, że nie powinno ich być widać. Ta rada Dziewiątego to raczej taka złota myśl na społeczną znieczulicę i psychologię tłumu: zauważajcie potrzebujących pomocy, nie wypierajcie ledwie zauważalnych, niebezpiecznych zwrotów w polityce czy po prostu: patrzcie szerzej niż pokazują media (jak na tym słynnym obrazku). I mam wrażenie, że w takiej interpretacji ta rada jest teraz o wiele bardziej aktualna teraz niż te trzynaście lat temu, kiedy ukazywała się pierwsza seria.

gaża

Sześć

You lot, you spend all your time thinking about dying, like you’re gonna get killed by eggs or beef or global warming or asteroids. But you never take time to imagine the impossible – like maybe you will survive.

(Tyle z was spędza cały czas na myśleniu o śmierci, tak jakby miały was zabić jajka, wołowina, globalne ocieplenie czy asteroidy. Ale nigdy nie tracicie chwili na wyobrażenie sobie niemożliwego – że moglibyście przetrwać).

Szósta myśl z pozoru wygląda jak odwrotność dziewiątej i ósmej: nie myślcie o śmierci, bo może przeżyjecie, ale przecież nie taki jest cel scenarzystów (akurat tutaj), by zbudować niespójnego i niekonsekwentnego Doktora. Celem tym jest przecież wykreowanie niespójnej i niekonsekwentnej ludzkości, co zresztą nie rozmija się zbytnio z prawdą, jaką darzy nam rzeczywista historia Ziemi. I nie czarujmy się, jesteśmy dokładnie tą ludzkością, która wciąż wymyśla sobie nowe potencjalne przyczyny masowego zgonu, a datę jego nastąpienia przesuwa o lat kilka za każdym razem, kiedy ostatni przewidywany nie nastąpił.

Dlatego właśnie ośmieliłabym się stwierdzić, że te trzy rady się dopełniają i tworzą – przeciwnie do pierwszego wrażenia – spójną całość, mówiąc: kiedyś wszystko przeminie, ale to nie znaczy, że trzeba się martwić w jaki sposób i kiedy to nastąpi, bo prawdopodobnie stanie się to później, niż zakładamy. Tę całość można by oczywiście streścić w klasycznym carpe diem, ale przecież tyle tych starożytnych prawd ostatnio widujemy na społecznościówkach jako opis do każdego selfie z wakacji, że wersja Dziewiątego wydaje się przynajmniej trochę strawniejsza.

Być może zresztą ludzkość jest na tylko ograniczona, że nie potrafi już wymyślić niczego nowego i wciąż opiera się na tym, co stworzyła dawno, ubierając to tylko w nowe słowa…? Bo przecież:

Pięć

Funny little human brains, how do you get around in those things?

(Ach, te śmieszne małe ludzkie mózgi, jak wy sobie w nich radzicie?).

Prawdopodobnie wychodzi nam to marnie i to by był dobry winowajca za wszystkie błędy ludzkości i niekonsekwencję (patrz wyżej). Innych jednak nie mamy – na razie. Może za kilka, kilkanaście lat doczekamy się technologii wzmacniającej działanie naszych śmiesznych małych mózgów. I może wówczas te słowa Doktora zostaną wykorzystane przez zwolenników takiego wynalazku jako teorię, że już Dziewiąty go propagował (bo przecież wszyscy wiemy, jak Doktor się przyjaźni z innowacyjnością). I tak jego słowa staną się prorocze, a przy okazji moje też, skoro im wróżę taką przyszłość.

Cztery

There is no such thing as an ordinary human.

(Nie istnieje coś takiego jak zwykły człowiek).

To jest bardzo dobra rada dla wszystkich tych, którzy lubią dzielić ludzi na lepszych i gorszych, a zwłaszcza na bardziej i mniej popularnych. Prawdopodobnie przydałaby się również tym, który nie uważają, że wszyscy są równi – bo przecież różni. Ale skoro każdy jest wyjątkowy pod tym czy innym kątem, to jednak nie daje nam wyrównania? Wszyscy jesteśmy wyjątkowi, bo każdy ma inne DNA – powiedział kiedyś mój kolega z klasy gimnazjalnej. I miejmy to swoje wyjątkowe ludzkie DNA. Chyba że możemy mieć DNA Władców Czasu. Wtedy wiadomo, co wybrać.

Trzy

I don’t make claims, I know how good I am.

(Nie stawiam twierdzeń; wiem, jaki jestem dobry).

Oto życiowa rada na każdą chwilę zwątpienia w siebie i na każdą trudną, zamgloną niedowiedzą sytuację, którą każdy kołcz i marketingowiec by chciał powiesić na ścianie. Ten pierwszy kazałby nam nawet powtarzać, tłumacząc zresztą prawdę powszechnie znaną: jeśli jesteśmy pewni siebie, nikt nie zwątpi, że to, co mówimy, jest prawdą. Słowa Doktora chyba chętniej zapamiętamy niż nauki trenera personalnego, a nie jest trudno wyobrazić sobie sytuację, w której ten trik uratuje nas chociażby na rozmowie o pracę.

Co prawda u Dziewiątego zasada ta jest przedstawiona w drugą stronę, ale można by przecież przyznać, że Doktor to taki człowiek, tylko że na odwrót.

Dwa

Run! Run for your life!

(Biegnij! Biegnij, by ocalić życie!).

Ten cytat najprawdopodobniej wkrótce zostanie na nowo odkryty przez organizatora jakiegoś maratonu czy innego wydarzenia w stylu bieg dla zdrowia jako błyskotliwy slogan, który zapadnie w pamięć nie tylko uczestnikom. Nadaje się zwłaszcza dla tych biegów, które są organizowane w celu charytatywnym – przynajmniej w polskim tłumaczeniu, gdzie podkreślenie życia zaimkiem swoje każdy redaktor by skreślił. Błyskotliwe i wielofunkcyjne.

Ale jestem też przekonana, że tę radę można też nadinterpretować do tego stopnia, by nie odnosiła się do biegania. Może coś o pośpiechu…? Obecnie trzeba przecież ciągle gdzieś (bardziej metaforycznie) biegać, żeby zrobić jako taką karierę. Poprzednie złote myśli może wskazują raczej, że Dziewiąty jest przeciwny myśleniu tylko o sukcesie zamiast czerpania radości z życia, ale to przecież Doktor jest spójny, nie ludzkość. Pamiętajmy o tym.

Jeden

Go to your room! Go to your room! I mean it. I’m very, very angry with you. I’m very, very cross! GO! TO! YOUR! ROOM!

(Idź do swojego pokoju! Idź do swojego pokoju! Mówię poważnie. Bardzo, bardzo mnie zdenerwowałeś. Jestem bardzo, bardzo wkurzony! IDŹ! DO! SWOJEGO! POKOJU!).

I wreszcie, najlepsze na koniec: rada moja ulubiona, w skrócie Rada dwóch wzięć.

Na wszelkie rozterki i smutki: idź do pokoju, przemyśl je i weź się w garść. A na mnóstwo pracy, naglące terminy i wszechogarniające lenistwo: idź do pokoju i weź się w końcu do roboty.


To oczywiście tylko wierzchołek góry lodowej, bo chociaż Dziewiąty w serialu doczekał się zaledwie jednej serii, to – jak chyba każdy Doktor – jest kopalnią dobrych rad i jeszcze lepszych cytatów, które może niczego nas o życiu nie nauczą, ale przynajmniej wywołają salwy śmiechu.

A jakie są wasze ulubione rady/złote myśli Dziewiątego Doktora?

Daj na ciastko!


Studentka filologii fińskiej, miłośniczka języków, przecinków i kotów, u której nadmiary wolnego czasu się nie istnieją – w przeciwieństwie do seriali, książek i muzyki popijanych hektolitrami herbaty. Wielbi na kolanach Witkacego. Kiedy już podnosi się z podłogi, zdarza jej się prowadzić też swój blog. Kocha wszystkich Doktorów, ale w przepaść najchętniej rzuciłaby się za duetem Dziesiątego z Donną, względnie za duetem Dziesiątego z Dziesiątym.

Gallifrey.pl  wszystko o serialu Doctor Who