11 seria: kontynuacja czy rewolucja?

Wielu fanów zastanawia się, co właściwie nas czeka jesienią. Doctor Who ma to do siebie, że co jakiś czas regeneruje, najczęściej wraz z nowym Doktorem – Trzeci przyniósł kolor, Czwarty rozmach i różnorodność gatunkową, Dziewiąty zupełnie nową epokę po długiej przerwie w produkcji, Jedenasty nowy klimat i estetykę. Co przyniesie Trzynasta? Czy powinniśmy się obawiać, że po czołówce pierwszego odcinka w październiku odkryjemy, że oglądamy zupełnie nowy, inny, obcy serial?

11 seria to nie tylko nowa Doktor, ale nowi twórcy scenariuszy i wielu innych aspektów serialu – choćby muzyki. Chris Chibnall, nowy showrunner i producent wykonawczy, który zastąpił Stevena Moffata, zapewnia, że będziemy mieć do czynienia raczej z nową erą niż nowym początkiem. Co różni te dwie opcje? Przede wszystkim ciągłość. Możemy więc liczyć na to, że nowa epoka nie odetnie się od poprzednich, ale raczej zostawi je w tyle.

Podobne wnioski można wyciągnąć z wypowiedzi Tosina Cole’a i Mandip Gill, aktorów, którzy wcielą się w przyjaciół Doktor – Ryana i Yaz. Cole powiedział:

Serial podejmuje wątek tam, gdzie ostatnio się urwał – wprowadzając po drodze kilka zmian, by bardziej przypadł do gustu widzom. Przykładowo, obecnie kręcimy sceny za pomocą kamer z soczewkami anamorfotycznymi, odcinki będą mieć więc zupełnie nowy, kinowy wygląd.

Zapowiedziano „kinowy” wygląd 11 serii

To nie wszystkie technologiczne nowinki – warto poczytać o ekipie, która przejęła tworzenie efektów specjalnych… Pisaliśmy o niej tutaj: KLIK.

Gill zauważa jednak:

Serial będzie też jednak zawsze odnosić się do wiernych fanów. Nie porzuci ich. Zawsze będzie dla nich miejsce. To raczej tak, jakbyśmy wybierali się w nową podróż, w innym kierunku.

Cole zgadza się z jej wizją:

Formuła pozostaje taka sama, to ciągle Doctor Who  – ale mocniej doprawiony!

Chris Chibnall natomiast podsumowuje:

To kontynuacja. Podobnie jak w latach 70. pierwszy odcinek Jona Pertwee, Spearhead from Space, stanowił kontynuację ostatniego odcinka Patricka Troughtona, The War Games. To coś innego, co zarazem jest dokładnie takie samo.

Bardzo ważne jest dla nas, by próg wejścia dla nowych widzów nie był wysoki. Starzy fani znajdą zaś w serialu wszystko, co wcześniej w nim pokochali.

„To coś innego, co zarazem jest dokładnie takie samo” – wygląda na to, że Chibnall jest jeszcze większym mistrzem zagadek niż Moffat. Raczej nie dowiemy się więcej, pozostaje czekać na nowe odcinki! Jesteście podekscytowani? Bo my ogromnie!

Źródło: DigitalSpy

Daj na ciastko!


Profesjonalna (aca)fanka, miłośniczka pokręconych fabuł Moffata, kosmitów, smoków i szynszyli o imionach pożyczonych od towarzyszek Doktora.

Gallifrey.pl  wszystko o serialu Doctor Who