Mam dosyć tych waszych głupich argumentów i bezsensownych dyskusji! Nie zmuszę, ale spróbuję przekonać. Do rzeczy.

„Nie interesują mnie słuchowiska, bo…”

1. „Nie znam tak dobrze angielskiego”

Niepewność względem swoich umiejętności nigdy nie powinna powstrzymywać cię przed czymkolwiek. Wiesz, ile rzeczy cię w ten sposób omija? Ile lat uczysz się już angielskiego? Prawdopodobnie minimum sześć, jeśli jesteś już w gimnazjum, prawie dziesięć, jeśli jesteś w liceum, a największa część fandomu to jednak osoby już studiujące lub po prostu dorosłe. Tyle lat nauki bardzo konkretnej rzeczy – i dalej w siebie nie wierzysz? (Jeśli nie ty, to Doktor zawsze w ciebie wierzy, przemyśl to). Nawet jeśli nie mówisz zbyt dobrze, z pewnością oglądasz przynajmniej kilka seriali, a już na pewno jeden, Doktora Who – uwierz mi, że nawet jeśli oglądasz go z polskimi napisami, to słyszysz dobrze, co mówią aktorzy, i w ten sposób przyswajasz język. Za rozumienie mowy i mówienie odpowiadają w mózgu różne ośrodki, więc jeśli to mówienie jest twoim głównym problemem, to rozumieć możesz całkiem nieźle (człowiek uczy się najczęściej nawet tego nie zauważając). Przy słuchowiskach to „nieźle” najczęściej wystarczy. Przyznaję! Przez pierwsze trzy godziny słuchania nie miałam pojęcia, czego słucham, kto mówi i dlaczego to mówi. A potem się przyzwyczaiłam do takiego przyswajania fabuły i z każdym kolejnym (no okej, też mniej losowo wybranym) słuchowiskiem było lepiej. Poza tym – język obcy to przydatna umiejętność w dzisiejszym świecie. Pojedziesz do Cardiff na Who Tour i nawet nie będziesz umiał zapytać, gdzie stoi TARDIS…

english-teacher

2. „W serialu aktorzy mówią tak niewyraźnie, że zupełnie ich nie zrozumiem”

Na szczęście słuchowiska nie są serialem! W przypadku serialu oprócz dźwięku i mowy aktorów mamy jeszcze obraz, więc co by się nie działo – szczątkową fabułę można wyciągnąć nawet oglądając obraz bez dźwięku (albo dorobić ją sobie samodzielnie). W przypadku słuchowisk ta dodatkowa pomoc odpada, to fakt, ale aktorzy rekompensują to bardzo wyraźną mową – niezależnie od tego, który aktor pojawiał się w danym słuchowisku, nigdy nie miałam problemu ze zrozumieniem, jakie słowo wypowiada. To tak, jakby słuchać audycji radiowej – ci ludzie są celowo szkoleni, żeby można ich było z łatwością zrozumieć, a dykcji uczyli się latami. Zaufaj im – porównanie do serialu zupełnie nie ma sensu!

physics

3. „Skąd mam wiedzieć, kto jest kim?”

To jest bardzo dobre pytanie, z drugiej strony nie ma się nad czym rozwodzić. Przypomnij sobie jakiś odcinek serialu – ile postaci możesz sobie przypomnieć? Sporo. Natomiast jeśli w słuchowisku występuje sześciu aktorów, to jest ono bardzo dobrze obsadzone, bo zazwyczaj pojawia się ich dwoje lub troje. I to wcale nie znaczy, że historia jest gorsza! W 50 minutach odcinka musi się zmieścić wiele postaci, często epizodycznych – warto, żeby miały one jakiś charakter i nie były tylko meblami w pomieszczeniu. A w przypadku słuchowiska mamy, dajmy na to, półtorej godziny historii i dwóch aktorów – to mnóstwo czasu, żeby szczegółowo pokazać ich relację, charaktery, obawy i marzenia. A to tylko jedna historia, ich jest przecież więcej! Ciężko się pogubić, aktorzy różnią się głosami, zmiana otoczenia i wątku zawsze jest zaznaczona (subtelnie, ale tak, że nie masz wątpliwości, że słuchasz historii z innego miejsca), a poza tym – słuchamy w stereo. A wtedy jedna postać mówi trochę bardziej z lewej, druga trochę bardziej z prawej… i głosy się nie mieszają. Problem znika.

scherzo-meme

4. „Jak to więcej historii, wtf, kiedy ja to wszystko przesłucham?!”

Serio? :D Obejrzałeś 9 serii Doktora Who, a do tego pewnie kilkanaście innych seriali, najczęściej maratonem albo trzema i martwisz się, że słuchowisk jest dużo?

doctor-who-timelines

5. „Wystarcza mi sam serial”

Ciężko się kłócić z takim argumentem, ale spróbuję! Co właściwie przyciągnęło cię do tego serialu? Ogrom uniwersum? Podróże przez czas i przestrzeń, a w związku z tym nieskończone możliwości? Miłość do van Gogha i sztuki, a potem samo poszło? Let me tell you, nie masz pojęcia, ile cię omija! Ile razy pomyślałaś, że chciałabyś zobaczyć coś w serialu? Czy to był Doktor w szalonych okolicznościach, może wymarzona towarzyszka? Może widziałeś kilka odcinków klasyków i spodobał ci się strasznie potwór, którego później w serialu nigdy już  nie było? Jest bardzo duże prawdopodobieństwo, że to się już wydarzyło! Pomyśl tylko – ogrom słuchowisk, a twój pomysł jest tak genialny, że ktoś już musiał na to wpaść. Był już termit z mózgiem Doktora, inscenizacja Hamleta w przestrzeni kosmicznej, potwór przesiadujący na archiwalnych taśmach audio (no kto by pomyślał), crossover z Alicją w Krainie Czarów czy tak upragniony przez przynajmniej część fanów powrót i rozwinięcie wątków Gallifrey i społeczeństwa Władców Czasu czy River Song i Jacka Harknessa. A to tylko kilka przykładów… Ponadto nierzadko mówi się, że towarzyszki Doktora w słuchowiskach (i inne postaci) są napisane genialnie i zdecydowanie lepiej niż twoja serialowa faworytka. Chcesz mieć argumenty, żeby się kłócić? Posłuchaj!

darkeyes-02-01-2016-3
Źródło: jasric.deviantart.com

6. „Piszę/czytam fanfiki, nie potrzebuję większego uniwersum”

Piszesz fanfiki, więc pewnie oprócz slashowych historii Ósmy Doktor / Czwarty Mistrz czy głębokiego rozwinięcia wątku Rose i meta-Dziesiątego spotykałaś czasem historie, które zupełnie nie miałyby sensu na ekranie, a na piśmie już tak. Wiele słuchowisk dzieje się w podobnej formule (ekranizacja Scherzo byłaby najprostszą rzeczą na świecie. Wnętrze TARDIS Ósmego Doktora, potem ciemno, potem jasno, i tak przez dwie godziny. I podłożyć dźwięk słuchowiska. Bez sensu, co? A historia jest genialna). A jeśli nie potrafiłeś do tej pory wyobrazić sobie czegoś takiego – słuchowiska to dobry sposób, żeby poszerzyć horyzonty także w tej kwestii, dają świetne spojrzenie na to, jak można bawić się medium, w którym operujesz. No i odnosząc się bezpośrednio do argumentu i wracając do początku mojej wypowiedzi – ile takich opowiadań czytałeś? Mnóstwo, co? Więc pomysły pewnie się powtarzają? Właśnie. Poszerzenie uniwersum wzbogaci cię o kolejne OTP, kolejne postacie z nierozwiniętymi wątkami, kolejne świeżutkie strony tekstu, kolejne…

big finish

7. „No dobra, ale ja łatwo się rozpraszam, jak czegoś słucham”

To prawda, rozpraszanie się jest problemem. Za to każdy problem da się rozwiązać, a ten występuje zazwyczaj wtedy, kiedy próbujesz robić coś w tzw. międzyczasie. Na początek spróbuj słuchania do snu, a potem do czynności, które nie wymagają od ciebie posługiwania się słowem pisanym czy czytanym – wtedy skupiasz się bardziej i „wyłączasz” dopływ informacji kanałem słuchowym (pozdrawiam serdecznie tłumaczy symultanicznych). Pozdrawiam też kolegę, który sprzedał redakcji (i sprzedaje wszystkim innym) pomysł słuchania podczas sprzątania – zamiast muzyki! Sprawdzone na własnej skórze, sprawdza się.

dwlisten2

8. „No dobra, nawet jeśli chcę, to ciężko dostać słuchowiska!”

Znów: serio? :D A jeśli pytasz o dostępność na legalu, to można, naturalnie, kupować je bezpośrednio u źródła (Big Finish) albo poszperać w naszych rodzimych stronach – tutaj dostępna jest duża część słuchowisk z głównej linii wydawniczej, a do tego kilka ciekawych audiobooków. Żeby zacząć – idealnie. I można wypróbować za darmo. Szach mat. A poza tym Big Finish czasami rzuca darmowymi próbkami, jak ta poniżej.

9. „Oglądam też mnóstwo innych seriali i…”

Ale siedzisz w fandomie Doktora głęboko (sądząc po tym, że jednak czytasz ten artykuł) i długo, więc może warto porozmawiać w końcu o czymś więcej niż tylko o serialu? Ocean możliwości czeka…

mem-fan-whovian

10. „No okej, ale nie wiem, od czego zacząć”

Od tego, na szczęście, mamy w okolicy kilku ekspertów, którzy podpowiedzą zdecydowanie lepiej niż ja, ze słuchaniem słuchowisk jak popadnie (ale i tak czerpaniem z tego radości): z tego przewodnika dowiecie się, jak słuchać Ósmego Doktora, a z tego artykułu (i jego kontynuacji) – od czego można zacząć przygodę ze słuchowiskami. Big Finish warto zaprzedać duszę.

Tydzień z Big Finish wysłuchać

Macie jeszcze jakieś argumenty, które mogłabym odeprzeć? ( ͡° ͜ʖ ͡°)


Ruda Burza. Redakcyjny Smok i specjalista od kontaktów z Zewnętrzem. Każdy jej głupi pomysł kończył się wielkim projektem (mniej lub bardziej udanym). Właściwie to nie oglądała zbyt wielu odcinków DW, ale wpadła w fandom i doktorowe trivia po uszy... i została na dobre.
  • Cpt

    Rada od nauczyciela języka dla mających problemy z rozumieniem słuchowisk: wszystkie anglojęzyczne seriale oglądajcie z ANGIELSKIMI napisami – pół roku takiej „terapii” i zobaczycie, że rozumiecie słuchowiska (i nie tylko je, rzecz jasna) znacznie lepiej :)

  • ladysherlockian

    Dla mnie głównym problemem są ceny pojedynczych odcinków, nie stać mnie na kupowanie „w ciemno” czegoś, co kosztuje sporo jak na polskie warunki, a nie ma pewności, czy mi się spodoba. No i boję się płatności internetowych ;) a z pirackich źródeł nie chcę korzystać. Chociaż ostatnio zauważyłam, że na Spotify pojawia się coraz więcej słuchowisk Doctora Who, mam wersję darmową z reklamami, więc można też zapoznać się z niektórymi audycjami całkowicie za darmo (chociaż osobiście nie słuchałam jeszcze żadnej z nich).
    Problem skupienia się na słuchanej treści jest mi dobrze znany, jestem typowym „wzrokowcem” i nie przepadam za audiobbokami i słuchowiskami, żeby coś z nich zapamiętać, muszę się skoncentrować i podczas słuchania wyobrażać sobie własny film przedstawiający historię, jakiej słucham, więc robienie czegoś w tym samym czasie raczej odpada :( Na to chyba nie ma żadnej rady …

    • Wojciech Kowalski

      Poza tym co wypuszcza Big Finish w internecie za darmo, jeszcze można czasem zdobyć po taniości niektóre w ramach bundli. Oprócz tego jeszcze na BBC Radio 4 lecą czasami i wtedy można za darmo przez jakiś czas przesłuchiwać poprzez stronę internetową. Najlepsze w tej opcji jest to, że jak już wychodzą to „paczkami”, np kilka przygód Ósmego chronologicznie.

      Skoro nie chcesz piracić, to oglądasz serial dopiero jak wyjdzie na DVD, polskim BBC (łohoho, ile to trzeba czekać), czy może akurat mieszkasz w UK i wraz z premierami oglądasz?

    • Odnośnie obrazowości – my też tak mamy i w niczym nam to nie przeszkadza. Ot, słuchamy albo do snu, albo z jakąś nieabsorbującą umysłu gierką przed oczami, a uszy skupiają się na tym co słyszą i to sobie wyobrażają.

  • Blownie

    tak, tak, i jeszcze raz tak, 10 razy. dawno nie czytałam fandomowego artykułu, z którym bym się tak bardzo, w 200 procentach zgadzała.
    co do pierwszego punktu, sama byłam zszokowana, jak szybko się przyzwyczaiłam i zaczęłam wyłapywać coraz więcej. plus to naprawdę świetne ćwiczenie w rozumieniu różnych ludzi, a nie tylko twojego nauczyciela angielskiego z jego konkretnym akcentem i sposobem mówienia. serio, nie przesadzam, nie nauczyłam się angielskiego żeby oglądać/słuchać/czytać Doktora; nauczyłam się angielskiego oglądając/słuchając/czytając Doktora. a rodzice mi truli, że czas marnuję nad tym serialem… xD
    co do punktu 4, moja przyjaciółka zazwyczaj słucha jadąc przez godzinę z mieszkania na uniwerek. przez godzinę, co najmniej dwa razy dziennie, 5 dni w tygodniu, i zamiast bezmyślnego gapienia się przez okno autobusu kolejne odcinki machnie ot, tak.

  • Gingerstorm

    Na szczęście na naukę kolejnych języków nigdy nie jest za późno! :)

  • Olek Augustyn

    No właśnie… Gdyby tak po rosyjsku, albo niemiecku, to coś bym tam jeszcze zrozumiał :-) ;-)