10 lat minęło – The Unicorn and the Wasp

Jej najpopularniejsza powieść, I nie było już nikogo, sprzedała się w nakładzie ponad 100 milionów egzemplarzy. Pod względem poczytności jej książki ustępują jedynie Biblii i dziełom Szekspira. Napisała ponad 90 kryminałów, powołała do życia 7 tysięcy postaci. Nic dziwnego, że Agatha Christie zagościła w Doctor Who.

W Jednorożcu i osie („The Unicorn and the Wasp”), siódmym odcinku czwartej serii New Who, wraz z Dziesiątym i Donną przenosimy się do 1926 roku, aby rozwiązać dwie tajemnice: morderstw w posiadłości lady Eddison i słynnego zniknięcia królowej kryminałów. 3 grudnia Christie wyszła z domu i nie wróciła na noc. Znaleziono jedynie jej pusty samochód. Odnalazła się jedenaście dni później. Do końca życia utrzymywała, że nie pamięta, co się stało.

Choć obie zagadki mają typowe dla Doctor Who paranormalne rozwiązanie, to ta opowieść jest prawdziwą ucztą nie tylko dla wielbicieli duetu Doktor-Donna, ale też dla miłośników kryminałów z małym Belgiem z nawoskowanymi wąsiskami i ciekawską starszą panią. Gdyby nie nasz ulubiony Władca Czasu i jego towarzyszka, równie dobrze można by pomyśleć, że mamy do czynienia z jedną z licznych ekranizacji kryminałów samej Christie. Zgadza się klimat, muzyka oraz, co najważniejsze, typ fabuły: ograniczony krąg podejrzanych, przyrastająca liczba trupów, którymi nikt jakoś szczególnie się nie przejmuje, rozmowy z podejrzanymi i w końcu finałowe zebranie, w trakcie którego Doktor, w zastępstwie Poirota, wskaże winnego.

Rzecz jasna Gareth Roberts, reżyser i scenarzysta odcinka, tak naprawdę nie próbuje naśladować ani powieści Christie, ani ich rozlicznych ekranizacji. The Unicorn and the Wasp jest zdecydowanie opowieścią z uniwersum Doktora i to, mimo że ginie w niej spora część bohaterów, raczej z gatunku tych lekkich i nieco zabawnych. Widać to i w nieszczególnym wyszukaniu samej zagadki, i w umowności oraz przerysowaniu samego śledztwa, i w kolejnych scenach zabójstw, z których kulminacyjną jest wylądowanie twarzą w talerzu z zupą na skutek przebicia wielkim żądłem, i w zachowaniu głównych bohaterów. Doktor jest tak szaleńczo podekscytowany pracą detektywistyczną u boku słynnej pisarki i możliwością wcielenia się w bohatera jej książki, że zdaje się zapominać, że giną prawdziwi ludzie. Donna nie potrafi powściągnąć emocji, co rusz konfundując królową kryminałów wybuchami uwielbienia, ani powstrzymać się przed podpowiadaniem jej kolejnych pomysłów – tak, to jej zawdzięczamy postać panny Marple i Morderstwo w Orient Expressie.

Jedyna postać, która zrobiona jest zdecydowanie na serio, to sama Agatha Christie. Poznajemy ją w jednym z najbardziej dramatycznych momentów jej życia. Za złamanie kanonów powieści kryminalnej w Zabójstwie Rogera Ackroyda została właśnie wykluczona z klubu autorów powieści detektywistycznych (tego motywu nie ma w odcinku, pojawia się za to sama powieść), dopiero co się dowiedziała, że jej mąż znalazł sobie kochankę, a na dodatek okazuje się, że jej książki stały się przyczynkiem tragicznych wydarzeń w domu lady Eddison. Nic dziwnego, że wątpi w siebie i w wartość swojego pisania. I to ocalenie jej od śmierci duchowej, ale też fizycznej, stanie się najważniejszym zadaniem Doktora i Donny.

Jak po latach oglądało mi się The Unicorn and the Wasp? Fantastycznie! Odcinki z Donną to dla mnie apogeum świetności Dziesiątego i w ogóle ery Daviesa. A do tego dostaliśmy jeszcze hołd dla wspaniałej Christie! Właściwie jedyną rzeczą, do której mogłabym się serio przyczepić, był moment, w którym Doktor przedstawia Donnę jako swoją pomocnicę i takoż ją traktuje – bo przecież, jak tłumaczy, ludzie nie są przyzwyczajeni do tego, że kobieta może pełnić ważniejszą rolę w policji. Do mordujących gości podczas przyjęcia olbrzymich os, które okazują się być oddanym tuż po urodzeniu synem gospodyni, też przecież nie, a jakoś nikt nie udaje, że nie istnieją…

Pamiętacie ten odcinek? Lubicie do niego wracać?

Daj na ciastko!


Kocha rowery, fantasy, komiksy Gaimana, steampunk, River, Dwunastego i Daleków. Na co dzień robi za jaszczurczą żonę, choć bywa dzielna jak Jenny. Pisze ku chwale sontarańskiego imperium. Opuśćcie budkę i poddajcie się!

Gallifrey.pl  wszystko o serialu Doctor Who